Wielki test słodko-gorzkich wódek

22.11.2013 10:18
Słodko-gorzki, czyli wal bez przepitki

Słodko-gorzki, czyli wal bez przepitki (fot. Paweł Kiszkiel)

Królowa, czyli żołądkowa gorzka, ma konkurencję. I choć korona jej - na razie - z głowy nie spadnie, to walka o tron może być zażarta...

Z tym segmentem to sprawa nie jest łatwa. Polskie wódki gorzkie to nie klasyczne bittersy, takie jak w świecie Campari albo Fernet Branca. Analitycy rynku wrzucają je do jednego worka z wódkami smakowymi (poszukaj na Logo24.pl artykułu „Testujemy kolorowe wódki”).

Liderem jest cytrynówka, na drugim zaś miejscu jest właśnie żołądkowa gorzka. Ale wystarczy obydwu wódek spróbować, by się przekonać, że ich obecność w tym samym segmencie to dalekie uproszczenie. To, co się dzieje przez ostatnie lata w dziedzinie polskich bittersów, każe nam widzieć w żołądkowej twórczynię całkiem nowego segmentu.

Na każdą okazję

Polskie bittersy to wódki półsłodkie o bursztynowej barwie. Jaśniejszej od wzorca (luksusowa gorzka) lub ciemniejszej (żubrówka palona). Zawartość alkoholu mieści się w granicach 34-40 proc.

Tu ciekawostka: przez wiele lat żołądkowa miała 40 proc. alkoholu. W ciągu ostatnich lat jego zawartość spadła najpierw do 38 proc., a obecnie do 36 proc. Wódki są aromatyczne, w nosie dominują aromaty suszonych owoców, podbitych cynamonem albo goździkami. Są barwione karmelem.

Jak wszystkie wódki najlepiej smakują mocno schłodzone, ale jak żadne inne bronią się także bez zamrażarki. Nie odrzucają, raczej nie pieką w gardle, nie śmierdzą. Nie wymagają zakąski i co dla wielu kluczowe - nie wymagają „przepitki”. Pokażcie mi inny typ wódki, który łączy te cechy.

Kluczową cechą naszych gorzkich jest więc łatwość. To trunki ładnie pachnące, lekko przez gardło przechodzące, niewymagające niczego. Może dlatego właśnie producent (a dziś jest to Stock Polska) zdecydował o obniżeniu mocy. Bo klasyczną, 40-procentową wódeczkę, nawet jak pachnie i jest słodka, nieco trudniej przełknąć bez pomocy. Zawodowi degustatorzy mocnych alkoholi w trakcie sesji degustacyjnych do kieliszka wódki albo whisky dolewają odrobinę wody.

Trunek ujawnia wtedy lepiej swoje ukryte pod spirytusem aromaty. Niższa moc wyzwala więcej smaków. To może dlatego tak wiele wódek ma obniżoną moc. Bo nasze bittersy to wódki na każdą okazję: znajdziemy je na stoku narciarskim (tam królują), na przyjęciu u znajomych, na ławce w parku i na imieninach pani Krysi.

Kobiecość bittersów też nie podlega dyskusji. Panie do wódek czystych nie do końca się przekonały przez ostatnie kilkaset lat i zapewne się już nie przekonają. Może i dobrze, bo czysta to jednak męski sport. W drinkach - bardzo chętnie, w szotach - nie. To, co wykonali przez ostatnie dwadzieścia lat producenci wódek, zasługuje na najwyższy szacunek. Dali kobietom uczciwą alternatywę. Z jednej strony gigantyczny wybór koktajli. Przecież co barman, to nowa propozycja. Z drugiej wódki smakowe i te nasze polskie gorzkie. Panie ciągną więc równo słodką wódeczkę z kieliszków. Na równi z nami.

Panowie, pijmy tradycyjnie!

Żołądkowa gorzka i inne wódki z tej grupy mają oczywiście swoich protoplastów. Są nimi dawne nalewki i likiery. Słodsze, przygotowywane na owocach, ziołach, miodzie. Z naszego krajowego krupniku możemy być dumni.

Takie trunki znajdziemy także w krajach ościennych. Do zestawienia wybrałem dwa: znaną czeską becherovkę i chyba mniej popularne (a szkoda) litewskie „trzy dziewiątki”. To wyróżniające się alkohole - są intensywniejsze w smaku od naszych bittersów, mocniejsze w zapachu, ale i oszczędniejsze. Ich intensywność sprawia, że trudniej wypić dużo.

W praskich knajpkach do becherovki podaje się piwo. Wybitny to mariaż dowodzący jednakowoż, że słodki, intensywny trunek wymaga przełamania czymś bardziej wytrawnym, Z kolei litewskie trejos devynerios wymagają lodu albo dodatku mrożonej zielonej herbaty albo - uwaga! - gorącego soku winogronowego. Tak czy siak, pychota.

W zestawieniu dziwić może obecność finlandii. W moim przekonaniu producent przygotował wersję spices z uwagi na sukces naszych gorzkich. Przecież ta finlandia powstała specjalnie z myślą o rynku polskim. Jak dla mnie - bardzo udany pomysł.

I jeszcze żubrówka. Palona to odmiana nieco cięższa od gorzkich, ale znalazła się tu, ponieważ uznałem, że połączenie (ziołowo-wytrawnej) trawy żubrowej oraz leżakowania w dębowych beczkach (słodko-owocowych) po nalewach wiśniowych zbliża ją nieco do tego właśnie typu.

Półsłodkie wódki gorzkie podbijają rynek. Jak tak dobrze pomyśleć, to nic w tym złego. Rośnie nam w Polsce konsumpcja wina. To pięknie i szlachetnie. Ale nasza tradycja to jednak wódka, więc powinniśmy ją podtrzymywać!

fot. Paweł Kiszkielfot. Paweł Kiszkiel

1. miejsce: Żołądkowa Gorzka - 10 pkt., Wzorzec. A wzorca się nie ocenia. Wzorzec się szanuje, Polmos Lublin, Cena: 18,77 zł/0,5 l

Wcale mnie nie dziwi, że to najlepiej sprzedająca się wódka tego typu. Jest najbardziej aromatyczna, w pewnym sensie najsłodsza, ale to fajna, aromatyczna słodycz. Alkohol wchodzi tylnymi drzwiami, nie dominuje, raczej uzupełnia smak. Łagodny, wręcz kobiecy, aksamitny trunek. Ale uwaga! To jednak 36-procentowa wódka. I może uzależniać

2. miejsce: Herba Devynia 999- 9,5 pkt., Czyli prawie ideał, Stumbras, Cena: 29,99 zł/0,5 l

Kolor ciemnobursztynowy, nos pełen złożonych aromatów, od razu wiadomo, że to jednak inna rodzina. W smaku najpierw korzenie, anyż, kardamon, skórki owoców. Jest garbnikowo, taninowo. Potem łagodnie wchodzi spirytus, a w finiszu delikatniejsze w wyrazie nuty kwiatowe i cytrusowe. Świetny, bogaty trunek. 35 proc.

3. miejsce: Becherovka - 9 pkt., Ale w Pradze przy piwie nawet 10 punktów, PernodRicard, Cena: 34,95 zł/0,5 l

Becherovka to też inna liga. Choć w Polsce i Czechach podaje się ją jak wódkę (a kiedyś serowano 20 ml przed posiłkiem), analiza aromatów i smaku wskazuje, że bliżej jej do likieru. A trunek to wybitny, przebogaty w zapachy, wypełniający usta mieszanką ponad 30 przypraw i korzeni. Spirytus wycofany, delikatny. Zadziwiająco jak na 38 proc.

fot. Paweł Kiszkielfot. Paweł Kiszkiel

4. miejsce: Balsam Pomorski- 8,5 pkt., Czyli udany wieczór, Polmos Łańcut, Cena: 17,99 zł/0,5 l

Stara, bo XIX-wieczna receptura zakładów Winkelhausen to połączenie cytrusów, goździków, nalewu na zielone orzechy włoskie i karmelu. Plus leżakowanie w dębowych beczkach. Budzi respekt nieprawdaż? I słusznie. Trunek z klasą: pachnie jak należy, smakuje takoż. Naprawdę warto! Mocy 36 proc.

5. miejsce: Finlandia Spices - 8 pkt., Osiem punktów, ale tylko dlatego że mniej słodka, Brown-Forman Polska, Cena: 27,99 zł/0,5 l

I jeszcze jeden odmieniec: Finlandia Spices zdaje się specjalnie na nasz rynek przygotowana. Czyżby pozazdrościła Żołądkowej? Ale Finlandia ma znacznie mniej cukru, tak samo jak i jej wódki smakowe. Obok cynamonu, gałki muszkatołowej i wanilii można wyczuć także pieprz i chilli. Smaczna, trudniejsza, dla bardziej wyrobionych degustatorów. 40 proc.

6. miejsce: Żubrówka palona - 7,5 pkt., Byłoby więcej, ale za dużo wypić nie można, CEDC/Polmos Białystok, Cena: 28 zł/0,5 l

Na fali popularności bittersów i „rozciągania” dobrze znanych brandów i Żubrówka spróbowała nowej wersji. Palona to wódka pysznie aromatyczna: wiśnie i drewno dębowe, nuta whiskey to cechy wyróżniające. Świetna wódka, trochę inna niż wszystkie gorzkie, ale równie łatwa w piciu. Lżejsza: 34 proc.

7. miejsce: Luksusowa Gorzka- 7 pkt., Czyli nieźle, Wyborowa SA, Cena: 18,99 zł/0,5 l

Mocna (40 proc.) Luksusowa jest jaśniejsza niż większość trunków tej grupy, ale pachnie bardzo atrakcyjnie: w nosie dominują cytrusy i przyprawy. Na języku najpierw czuć karmel, ale zaraz potem spirytus. Zioła docierają później, a przez to są znacznie słabsze, stłumione. Niezły, aromatyczny finisz.

8. miejsce: Złota Gorzka- 6 pkt., Czyli gdy nie ma lepszych, CEDC, Polmos Białystok, Cena: 18,99 zł/0,5 l

Pomarańcze, goździki, syrop cukrowy i sześciokrotna destylacja wystarczyły, by zrobić wódkę całkiem smaczną. Pachnie jak należy, smaki owoców i przypraw lekko wyprzedzają spirytus, czyli tak jak być powinno. Słodko jak u wszystkich. Złota dostępna jest także w Biedronce. CEDC wie, co robi. 38 proc. alkoholu.

9. miejsce:  Herbowa gorzka- 4 pkt., Czyli gdy nie ma niczego innego pod ręką, Akwawit - Polmos Wrocław, Cena: 21,99 zł/0,5 l

Zadziwiające i puszczone ewidentnie bez korekty są treści na firmowej stronie internetowej. O Herbowej nie można się dowiedzieć niczego. Ale nie szkodzi: jest jaśniejsza od wzorca z Shvres, pachnie delikatnie słodko, ale w smaku solidnie uderza spirytusem. Może dlatego że to trunek 40-procentowy.

10. miejsce: Żołądkówka- 2 pkt., Czyli (ewentualnie) można pić z rozpaczy, Fabryka Wódek i Nalewek Wawrzyniak, Cena: 20,68 zł/0,5 l

Kaliska firma pana Wawrzyniaka kupiła markę Żołądkówka od łódzkiego Polmosu. Ale jak dla mnie, równie dobrze mogłaby nie kupować. Trunek to bez harmonii, z nosem pełnym spirytusu i długim alkoholowym finiszem. I o dziwo piecze w język. Trochę cytrusów, korzeni, ale tylko w tle. Moc 38 proc.

ZOBACZ WIDEO

Komentarze (10)
Wielki test słodko-gorzkich wódek
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • avatar

    bonifacy_40

    Oceniono 33 razy 13

    Nie wiem komu 40% źle wchodziło . Zapewne jakimś lemingom z gazety albo ciotom , normalny facet pije spirytus i osami zakąsza .

  • avatar

    spolecznick

    Oceniono 19 razy 9

    Ja tam drinkuje bitersy smalszotami i mam fan.

  • avatar

    ape11

    Oceniono 8 razy 8

    obniżanie zawartości alkoholu w produktach wiąże się z obniżaniem kosztów produktu tak, aby pomimo rosnącej ceny spirytusu nie podnosić ceny produktu (40% Wiśniowa Polska pozwalała doskonale docenić pestkowy aromat pomimo mocy) -to po pierwsze.Po drugie, zestawienie produktów w tym"rankingu" jest delikatnie mówiąc przypadkowe-co Szanowny Autor nazywa bitterem wskazuje na kompletną niezajomość tematu (herba devina i ż.palona w jednym worku-nie, mówiąc już o niezbyt celnym opisie tej drugiej...)Pozostałych błędów merytorycznych nie mam siły punktować...Targetem logo są mężczyźni co moim zdaniem nie usprawiedliwia jednak seksistowskich wypowiedzi.Rada pijesz, nie pisz.

  • avatar

    Gość: Swój

    0

    Daczego brak Krupniku w zestawieniu?

  • avatar

    mare.com

    Oceniono 2 razy 0

    jak sie zakasza to sie nie mówi i odwrotnie jak sie mowi to sie nie zakasza.

  • avatar

    mirrad

    Oceniono 1 raz -1

    36 % TO NIE WÓDKA A ZWYKŁY NAPÓJ SPIRYTUSOWO-PODOBNY !!!!!

  • avatar

    lech2011

    Oceniono 16 razy -2

    wszystkie polskie wódki kolorowe są do niczego. Rankingi LOGO również.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Polecamy