Czy wiesz, że można zarabiać przez sen? Mamy parę przykładów!

Powszechnie wiadomo, że przez sen dokonano niektórych wielkich wynalazków - np. strukturę molekularną benzenu o bardzo skomplikowanym przebiegu wiązań August Kekulé dojrzał we śnie w postaci 15 otaczających go węży. W oparciu o wizje senne można też zarabiać pieniądze!
Niektórzy inwestorzy giełdowi przyznają, że przy decyzjach zakupowych inspirują się widzianymi we śnie obrazami (podobnie jak w planowaniu strategii swojej firmy korzystają z horoskopów). Najbardziej jednak bezpośrednią techniką przekładania snów na pieniądze jest bodaj obstawianie na ich podstawie wygranych w loteriach liczbowych czy typowanie koni na wyścigach konnych.

W tej ostatniej sztuce w połowie ubiegłego wieku zasłynęli dwaj Brytyjczycy: inżynier-elektryk Harold Horwood i John Godley, trzeci baron Kilbracken, członek Izby Lordów, znany ponadto z podręczników do rozpoznawania ptaków, kwiatów i drzew, a także z demonstracyjnego pozbycia się brytyjskiego obywatelstwa w proteście przeciw prześladowaniom Irlandczyków w Ulsterze.

Horwood, pasjonat wyścigów konnych, twierdził, że słyszy we śnie imiona koni mających wygrać w najbliższym wyścigu. Czasami były to autentyczne imiona, częściej jednak słowa/dźwięki, które w jakiś sposób były do nich podobne. Pierwszy raz Horwood postanowił skorzystać z sennej podpowiedzi, gdy usłyszał we śnie rozmowę o zwycięskim koniu, w której padły słowa: "Tak, nie, nie ma go..."; najbardziej zapadło mu w pamięć wypowiedziane z emfazą "yes". Po obudzeniu się zerknął na listę startujących koni - jeden z nich nazywał się Esquire, pierwsza sylaba tego imienia brzmiała zatem prawie tak jak "yes". Postawił na niego, choć koń ten nie należał do faworytów - oferowano aż 40:1 obstawiającym jego zwycięstwo. I wygrał.

Podobnie rzecz się miała z usłyszanymi później przez Horwooda we śnie słowami "Mallory Marshes" czy "Can't tell sou", które miały być przekręconymi imionami koni Marshmallow i Cantello. Niekiedy podpowiedzi były zbyt mętne bądź nietrafione, niemniej na każdych przegranych przez Horwooda 10 funtów przypadało podobno 100 wygranych.

Z kolei Godley, będąc studentem pierwszego roku w Oksfordzie, usłyszał we śnie imiona Juladin i Bindal. Były one na tyle intrygujące, że zaczął podejrzewać, iż stanowią dla niego jakieś przesłanie. Zaczął wertować gazety i odkrył, że to imiona koni startujących w najbliższych wyścigach. Postawił na nie i wygrał (w obu przypadkach 7:1). Potem wielokrotnie korzystał z sennych prognoz hippicznych. Chcąc uwiarygodnić swe umiejętności, ujawniał przed zawodami listę prognozowanych zwycięzców znajomym, a raz nawet opublikował takie zestawienie w prasie - wówczas na 10 wytypowanych przez niego koni zwyciężyło osiem (jednego z dziesiątki wycofano tuż przez gonitwą, zatem "na czysto" Godley pomylił się tylko w jednym przypadku).

Tak czy inaczej, zarówno Horwood jak i Godley dorobili się na wyścigach niemałych fortun. Wcześniej, w 1929 roku, słynny amerykański jasnowidz Edgar Cayce kazał podobno kilkunastu osobom, na podstawie analizy ich snów, czym prędzej sprzedać posiadane akcje w amerykańskich spółkach, co zrobili na kilka dni przed wielkim krachem na Wall Street.

Istnieje też cała szkoła doradców typowania na podstawie snów zwycięskich numerów w grach liczbowych, a Amerykanie Michael Hunt i Stephen Copeland napisali nawet podręcznik tej sztuki (w Polsce wyszedł pod tytułem "Sny wygrywające. Wykorzystanie snów do prognozowania wyników sesji giełdowych, wyścigów i gier liczbowych"). Problemem w tym przypadku jest jednak to, że liczby rzadko nam się śnią. Stąd dobrze jest ponoć przyporządkować liczbom występującym w danej grze liczbowej czytelne dla siebie symbole/obrazy (np. nazwy zwierząt, przedmioty z najbliższego otoczenia, obiekty architektury czy elementy krajobrazu, a nawet imiona znajomych). Podobnie inspirującym się wizjami sennymi inwestorom giełdowym zaleca się przypisanie obrazowych symboli do spółek, w które potencjalnie mieliby inwestować. Taką listę należy następnie wbić sobie w głowę poprzez systematyczne powtarzanie jej przed snem (podobnie Howard wkuwał na pamięć przed snem imiona koni startujących w gonitwach) i z takim "wyposażeniem" udać się na nocny spoczynek. A potem... drżyjcie w posadach giełdy, totolotki, wyścigi konne i domy hazardu!



Więcej o: