Kombii w klimacie Putina - rozmowa z Grzegorzem Skawińskim i Waldemarem Tkaczykiem

Muzykom Kombii nie nudzi się śpiewanie o miłości, a w przeszłości czarowi ich love songów uległa nawet przyszła para prezydencka. Na nowej płycie nie jest jednak tak słodko. W ?Kto sieje wiatr? zespół straszy wojną.
"Wszystko jest jak pierwszy raz" to motto nowej płyty Kombii. Powiedzcie, czy zdarza wam się doświadczać po raz kolejny rzeczy pierwszych, a może pierwotnych?

Grzegorz Skawiński : - Filozoficznie rzecz ujmując, nic dwa razy się nie zdarza i zawsze wszystko jest jak pierwszy raz. Czasami słyszymy za plecami: "Oni ciągle grają to samo", ale tak nie jest, bo nie da się zagrać dwa razy dokładnie tego samego. Dzięki nowej płycie wróciliśmy właśnie do korzeni. Wszystkie podkłady na płytę nagraliśmy w studiu za pierwszym podejściem, bez późniejszego cyzelowania całości na komputerze. Te piosenki są świeże, szczere, wręcz niewinne do pewnego stopnia.

Nowa płyta jest bardzo gitarowa, a wy zawsze słynęliście z zapuszczania się w elektroniczne manowce. Nie stęskniliście się za sobą?

Waldemar Tkaczyk: - Wykreowano taki pogląd, że jesteśmy niewolnikami syntezatorów. Gdyby zbadać proporcjonalnie, okazało by się, że we wczesnym Kombi [zespół przez jedno "i" rozpadł się w 1992 roku, Kombii powstało 10 lat temu i śpiewa stare przeboje oraz zupełnie nowe piosenki - red.] tej elektroniki nie było tak dużo. Owszem, pojawiały się klawisze, ale na początku wcale nie dominowały. Chyba po trochu sami sobie jesteśmy winni, ponieważ zaczęliśmy w mediach podkreślać naszą oryginalność, aby się wyróżniać na tle inny zespołów.

Skawiński: - Ta formuła odniosła ogromny sukces. Utwory pokroju "Słodkiego miłego życia" czy "Kochać cię - za późno" były oparte na elektronice i bardzo się podobały. Ale nie należy zapominać o stricte gitarowych numerach typu "Hotel twoich snów" nagrywanych w tradycyjny sposób. Tak samo jest z piosenkami z płyty "Wszystko jest jak pierwszy raz", które na koncertach jesteśmy w stanie wykonać w sposób zachowujący identyczne brzmienie co na płycie.

Kombii wykonuje głównie piosenki o miłości, a dziś śpiewanie na ten temat wydaje się nudne, wręcz pretensjonalne. Czy nie czujecie się zespołem od roztrząsania banalnych spraw?

Tkaczyk: - Jak na ironię piosenki o miłości stają się najczęściej przebojami. Ten temat jest najbardziej nośny i przecież dotyczy wszystkich ludzi. Nie każdy chce słuchać o problemach bezdomnych, klęskach żywiołowych albo o wojnach i terroryzmie. Kiedyś pisało się protest-songi, ale dzisiaj ten rodzaj twórczości nie cieszy się dużym zainteresowaniem. Trudno znaleźć nowego Boba Dylana. Skończyła się wojna w Wietnamie i choć wybuchają nowe konflikty zbrojne, nikt dziwnym trafem nie chce o nich śpiewać.

Skawiński: - Kiedy dostałem do przeczytania napisany przez Andrzeja Piasecznego tekst "Twarzą w twarz", aż mnie zatkało. Ze wzruszenia nie mogłem zaśpiewać tej piosenki. Temat nie jest ważny - istotne są emocje, które towarzyszą nowej płycie. Do tej pory nie nagraliśmy albumu o tak niesamowitym klimacie i nie boimy się robić odważnych posunięć. Bo w imię czego mamy bronić tego, co już było? Tamten świat, zostawiliśmy za sobą, choć oczywiście gramy wcześniejsze przeboje na koncertach.

A propos miłości, na jednym z koncertów, jeszcze za czasów Kombi, skojarzyliście ze sobą parę prezydencką. Przy którym numerze Aleksander Kwaśniewski poznał przyszłą małżonkę?

Tkaczyk: - Tego akurat nie wiem, ale tak rzeczywiście było. Mieszkałem na studiach w jednym akademiku z późniejszym prezydentem. Już udzielałem się w Kombi, a mój kolega był przewodniczącym rady uczelnianej i przyszedł na nasz koncert do auli ekonomii w Sopocie. Na zabawie pojawiło się wielu studentów, ludzie tańczyli pod sceną, a następnego dnia Olek podszedł do mnie pochwalić się, że poznał fajną dziewczynę (śmiech).

Odchodząc od romantycznych tematów, wyjaśnijcie "Kto sieje wiatr"?

Tkaczyk: - To tekst o politycznej wymowie. Odebrałem go bardzo jednoznacznie, jako obywatel Polski, której obecnym zagrożeniem jest przywódca Rosji. Pewnie Afgańczycy czy Syryjczycy bardziej niż Putina obawiają się Obamy, ale Polska od jakiegoś czasu żyje w strachu przed inwazją rosyjską. Zdajemy sobie sprawę, że nikt tej piosenki nie będzie sobie nucić przy goleniu, ponieważ ludzie podświadomie wypierają to, co ich bezpośrednio nie dotyczy.

Skawiński: - Na tej samej zasadzie mało kto się dzisiaj przestraszy kosmatego pająka z piosenki "Przytul mnie". Chyba tylko ci, którzy cierpią na arachnofobię (śmiech).

Nie martwi was to, że piosenki z nowej płyty nie staną się szybko przebojami i że ludzie będą się z nimi długo oswajać?

Skawiński: - Tamte piosenki kojarzą się ludziom z ich młodością, tęsknotą za jakimiś rzeczami. Trudno wymagać od nowych piosenek, aby podobnie oddziaływały. Świat się zmienia, mamy inne czasy. Nie oszukujmy się - lizaki z dzieciństwa i oranżada w proszku smakują najlepiej.

Czujecie się jeszcze jak królowie życia?

Tkaczyk: - W pewnym sensie tak, ale raczej w wymiarze mentalnym i artystycznym.



Więcej o: