Slackline wciąga! O ćwiczeniach na taśmie rozpiętej nad ziemią lub wodą opowiadają członkowie grupy Dwa Drzewa

Nie patrz w dół, nie patrz w dół, w dół nie patrz... Shrek! Ja w dół patrzę! - krzyczał przerażony Osioł w filmie ?Shrek?, gdy przechodził nad przepaścią po ruchomym moście. Ludzie stosują podobną mantrę - na wysokości patrzy się przed siebie, zwłaszcza gdy stoi się nie na moście, lecz na wąskiej taśmie


Grupę slacklinerów Dwa Drzewa spotykam na pikniku olimpijskim na Kępie Potockiej w Warszawie. Między drzewami wiszą trzy taśmy - na wysokości kolan lub do linii bioder.

Jest też czwarta, rozciągnięta na specjalnej szynie: ma zaledwie 3 metry długości i wisi co najwyżej 10 cm nad ziemią - na początek w sam raz. Staję boso obiema stopami.

Po trzech krokach znów jestem na ziemi. Przejście z jednego końca na drugi wcale nie jest łatwe.

- Ćwicz najpierw w miejscu. Stań jedną stopą na linie i rób pajacyka - podpowiadają slacklinerzy.

Po chwili treningu przechodzę na poziom wyżej, gdzie wyniki mam jeszcze gorsze - co prawda udaje mi się utrzymać chwilę na jednej nodze, ale o pełnym kroku nie ma mowy. Mimo to bawię się przednio.



Pytania do slacklinerów

Co was w tym sporcie tak pociąga?

Justyna Grzona: - Zawsze powtarzamy, że chodzenie po linie jest lepsze niż fitness. Tutaj pracuje każdy mięsień. Poza tym to fajna forma spędzania czasu. Wykorzystujemy każdą ładną pogodę. Po pracy wystarczy chwila, żeby spakować plecak i wyskoczyć do parku na godzinę.
Kacper Łukaszuk: - Czasem godzinę, a czasami 8...
Adam Patejuk: - Promujemy slackline jako sport rodzinny. Może to robić mama, tata, babcia...
Kacper Łukaszuk: - Zdarzyło mi się prowadzić przez taśmę 70- czy 80-letnią panią. Za rękę. Przeszła.

Chodziłam bez trzymanki, ale na najkrótszej i najniższej taśmie. Tak się zaczyna naukę, czy też trafiłam do strefy dla dzieci?

Justyna Grzona: - To jest raczej sprzęt dla dzieci. Zwykle zaczynamy od taśmy o długości do 10 m, ale wiszącej na wysokości kolan.

Jest highline, czyli chodzenie na wysokości, longline - przechodzenie np. przez rzekę i trickline - robienie trików. Którą formę slackline preferujecie?

Justyna Grzona: - Highline to nie jest coś, co mnie urzekło. Wolę longliny i taśmy trickline.
Kacper Łukaszuk: - Czasem łączę sobie highline z tricklinem.

Jaki jest najtrudniejszy trik w twoim wykonaniu?

Kacper Łukaszuk: - To backflip - salto do tyłu, które robi się z siadu i wraca do siadu. Miałem problem z lądowaniem. Nie trafiałem w taśmę.

A jeśli uprawiasz highline, to na jakiej wysokości?

Kacper Łukaszuk: - Taśmy rozłożone są między kamienicami, na wysokości dwóch pięter, ale chodzę z zabezpieczeniem. Zdarza się, że jest to 30 m.

Na takich wysokościach 3-4 metry w górę robi jeszcze różnicę?

Kacper Łukaszuk: - Od pewnego pułapu już nie.
Adam Patejuk: - Tutaj odgrywa rolę psychika. Na ziemi masz dużo punktów orientacyjnych, które pomagają ci złapać równowagę, a tam tego nie ma. Poza tym to jest zupełnie inna taśma.
Justyna Grzona: - Każda taśma jest inna. Na długich taśmach np. stanie na jednej nodze jest praktycznie niemożliwe. Tu się od razu stawia stopę po stopie.

Jak zaczęliście "slackować"?

Adam Patejuk: - Pierwszy raz z tą dyscypliną spotkałem się we Włoszech. Pojechaliśmy na tripa wspinaczkowego i tam kolega rozwieszał taśmę. Co wchodziłem, to spadałem, aż stwierdziłem, że to beznadziejne, nie do ogarnięcia. A potem tutaj, w kraju, znajomy kupił taką taśmę i krok po kroku zacząłem próbować, aż stwierdziłem, że jest fajnie. To było osiem lat temu. Na dobre ta dyscyplina zagościła w Polsce sześć lat temu, kiedy zorganizowano pierwszy Urban Highline. W Polsce prekursorem slackline jest Jan Gałek z Wrocławia.
Justyna Grzona: - Slackline coraz częściej można spotkać w parkach czy szkołach. Jesteśmy zapraszani na różne pikniki, eventy.

Ile kosztuje sprzęt do uprawiania slackline?

Zestaw 15-metrowy marki 2Trees kosztuje 199 zł. Taśma tricklinowa, bardziej profesjonalna - 399 zł.



Więcej o: