Dwayne Johnson w roli boskiego herosa z ludzkimi słabościami - "Herkules?

Ryan Gosling, Arnold Schwarzenegger, Steve Reeves i Lou Ferrigno - to najbardziej znane nazwiska na długiej liście odtwórców roli Herkulesa. Teraz dołącza do nich Dwayne Johnson. Lecz ?Hercules?, w którym zagrał, proponuje nowe odczytanie mitu o ubóstwionym herosie
Wszystko dlatego, że hollywoodzki reżyser i producent Brett Ratner wziął na warsztat powieść graficzną Brytyjczyka Steve'a Moore'a, traktującego mitologiczne elementy we współczesny sposób. Herkules nie został w niej ukazany jako heroiczny bohater pełen wyrzeczeń na rzecz innych, lecz udręczony wykolejeniec, który spróbuje podnieść się z upadku. Legendarne dokonania, na czele z dwunastoma pracami, przekreślił, stając na czele grupy najemników. Teraz będzie miał szansę zakończyć krwawą wojnę domową w Tracji, a tym samym doznać odkupienia. Walczy jednak nie tylko z własnymi słabościami oraz wewnętrznym bólem po stracie najbliższych - jego przeciwnicy są potężni, bezwzględni i podstępni.

Odtwórca głównej roli Dwayne Johnson to profesjonalny wrestler, który od zagrania w "Królu Skorpionie" stał się gwiazdą kina akcji i przygodowego, a ostatnio odnosi sukcesy także jako aktor komediowy. Przyznaje, że od dawna marzył o filmie poświęconym Herkulesowi. Podobno taki projekt miał powstać już wtedy, gdy przed kilkunastu laty trafił do Hollywood, ale zawsze coś stawało na przeszkodzie. Wreszcie Johnsonowi udało się zmierzyć z tą postacią. - Chcieliśmy pokazać publiczności Herkulesa, jakiego jeszcze nie widziała. Gdy go poznajemy, jest wygnańcem, walczy tylko dla złota. Musi zmagać się ze swoimi demonami i stać się takim, jakim ludzie oczekują, że powinien być - mówi muskularny "The Rock".

Opowieść koncentruje się na głównym bohaterze, który mimo posiadania boskich mocy jest przede wszystkim człowiekiem, przeżywa wahania i dylematy. - Myślę, że mamy tu do czynienia ze swoistą dekonstrukcją postaci Herkulesa. On radykalnie odrzuca własną legendę, ale staje też przed szansą, by ją odbudować - dodaje producent Beau Flynn. Twórcy podkreślają, że choć "Hercules" miał być widowiskowy, pełen akcji i humoru, równocześnie zależało im, aby filmowa adaptacja komiksu uniknęła przesadnego eksponowania elementów fantasy i nienadużywała efektów specjalnych. Od dziś możecie ocenić sami, czy im się to udało.



Więcej o: