Kosmiczna draka od Marvela. Czy "Strażnicy Galaktyki? pobiją rekordy sprzedaży?

To nie jest typowy film o superbohaterach. Ale jak mógłby być typowy, skoro ostatnią nadzieją na ocalenie miliardów niewinnych istnień okazują się w nim złodzieje, łowcy nagród, zabójcy i wyrzutkowie. Jednym słowem kryminaliści pełną gębą. Zwą ich ?Strażnikami Galaktyki?
Po sukcesach widowisk o Iron Manie, Kapitanie Ameryce czy Avengers, Marvel postanowił wprowadzić do gry nowe postaci znane z kart komiksów wydawnictwa. Studio od dawna było zainteresowane wyprodukowaniem epopei kosmicznej i rozszerzeniem swojego uniwersum w nowym kierunku - poza Ziemię. "Strażnicy Galaktyki", stworzeni przez Arnolda Drake'a i Gene'a Colana, zadebiutowali w 1969 roku jako dość niekonwencjonalna drużyna (super)bohaterów walczących o przetrwanie w XXXI wieku. Każdy z nich jest ostatnim przedstawicielem swojego gatunku.

Na przestrzeni lat Strażnicy mieli wiele wcieleń. Kierownictwo Marvela zdecydowało oprzeć produkcję na serii zeszytów z 2008 roku autorstwa Dana Abnetta i Andy'ego Lanninga. To wyznaczyło kierunek realizacji. - Przenieśliśmy do filmu postaci wykorzystane w komiksach Abnetta i Lanninga, a wraz z nimi interesującą mieszankę humoru i mroku - tłumaczy reżyser James Gunn. W wywiadach przyznaje, że tęskni za żywą paletą barw stosowaną w kinie science fiction z lat 50. i 60. Właśnie dlatego chciał połączyć styl wizualny różnych starych produkcji i na tej podstawie stworzyć coś własnego. - Wydaje mi się, że "Strażnicy Galaktyki" dali mi większą swobodę z tej prostej przyczyny, że nie mają oni aż tak wielu zagorzałych fanów jak na przykład Avengers. Także liczba komiksów z ich udziałem nie jest przytłaczająca, więc mogłem odkryć ich na nowo dla filmu, nie martwiąc się o to, że moja wizja rozminie się z oczekiwaniami publiczności - dodaje Gunn.

Filmowa historia opowiedziana zostaje tu z perspektywy nieokrzesanego awanturnika Petera Quilla, który staje się celem pościgu bandziorów siejącego postrach w całej galaktyce Ronana. Chcąc nie chcąc wchodzi więc w komitywę z czwórką kosmicznych bandziorów poznanych w więzieniu, skąd zresztą wkrótce wspólnie uciekają. Od tej chwili Quillowi towarzyszą: szop rewolwerowiec Rocket, drzewokształtny humanoid Groot, śmiertelnie niebezpieczna Gamora oraz żądny zemsty Drax Niszczyciel. Czy w obliczu zagrożenia wszechświata zdoła z nich stworzyć zgraną ekipę? Wcale nie będzie to takie proste.

Twórcy "Strażników Galaktyki" gwarantują tę samą skalę, tępo akcji oraz humorystyczne ujęcie (mimo poczucia gry o najwyższą stawkę), które zdecydowały o ogromnym sukcesie poprzednich superprodukcji Marvela. Pewni swego zapowiedzieli już nawet sequel.

PARSZYWA PIĄTKA W KOMPLECIE

Peter Jason Quill (Chris Pratt)

 

Ten kosmiczny zawadiaka, uprowadzony za młodu z Ziemi, woli nazywać siebie dumnie Star-Lordem. Za sprawą starożytnego artefaktu, który trafia w jego ręce, wplątuje się w międzygwiezdną awanturę. I to właśnie on zbiera drużynę poznanych za kratkami, kompletnie nieprzystających do siebie opryszków, aby uratować galaktykę. - Nie jest superbohaterem, tylko zwykłym gościem, który dzięki przebiegłości i urokowi osobistemu wydobywa się z opresji. Całe życie wmawiano mu, że musi być twardy, co zrodziło w nim wielką skłonność do brawury i ryzyka. Jednak w głębi duszy Quill jest niezwykle samotnym człowiekiem - opisuje swoją postać Chris Pratt, znany m.in. z serialu "Parks and Recreation". Producent Kevin Feige przyznaje, że aktor wygrał z innymi kandydatami, bo był. niezwykle wyluzowany i zabawny. - Kiedy założył kostium, maskę i wziął do ręki broń wyglądał bardzo groźnie i co ważniejsze wiarygodnie - wspomina Feige.

Rocket (Bradley Cooper)

 

Genetycznie zmodyfikowany, gadający szop na cybernetycznym dopingu. Produkt okrutnych eksperymentów biologicznych, który swoją zręcznością zawstydziłby niejednego rewolwerowca, a jego wielkie mechaniczne serce jest otwarte dla wszystkich. - Doświadczył w życiu wiele bólu, w związku z tym jest realistą i nie buja w obłokach. Prawdopodobnie dlatego właśnie pod wieloma względami jest duszą tego filmu - mówi reżyser James Gunn. Rocket to łowca nagród i najemnik, ścigany za kradzieże oraz ucieczkę z więzienia. Do perfekcji opanował posługiwanie się różnymi rodzajami broni, szczególnie ciężkiej. Co może być groźne dla otoczenia, ponieważ ten mały ciałem, ale wielki duchem bohater - jak zauważa użyczający mu głosu Bradley Cooper - nie za bardzo potrafi panować nad gniewem.

Gamora (Zoe Saldana)

 

Śmiertelnie niebezpieczna zielona piękność o czerwonych włosach to jedyna kobieta w ekipie Strażników Galaktyki. Gamora jest sierotą z obcego świata wychowaną przez tajemniczego Thanosa na bezkompromisową wojowniczkę. Jako nieuchwytna zabójczyni na usługach swojego opiekuna zyskała makabryczną reputację - jest ścigana za kilkanaście morderstw. Teraz chce odkupić swoje zbrodnie z przeszłości. - Nie odpuszcza. Jest śmiertelnie niebezpieczna i twarda. Potrafi zabić, ale ma złote serce i właśnie to w niej lubię - mówi odtwórczyni tej roli Zoe Saldana. Aktorka została zaangażowana do projektu na dość wczesnym etapie realizacji. Twórcy przyznają, że miała duży wpływ na kreację granej przez siebie postaci już na etapie tworzenia scenariusza.

Groot (Vin Diesel)

 

Wywodzi się z rasy ożywionej flory. Mimo dość dziwacznego wyglądu (przypomina chodzące drzewo) i ograniczonych umiejętności komunikacji okazuje się cennym sprzymierzeńcem Strażników Galaktyki. Towarzyszy Rocketowi jako ochroniarz i. wystrój wnętrz. - To jedna z najdziwniejszych i najciekawszych postaci, jakie Marvel kiedykolwiek umieścił na ekranie - uważa Vin Diesel. Podobno do zagrania tej postaci gwiazdora przekonały trzy słowa, jakie w filmie wypowiada Groot. - Byłem pod wrażeniem tego, jak twórcom udało się pomieścić temat, znaczenie i przesłanie filmu w tej jednolinijkowej kwestii. Dzięki temu jak te słowa przekładają się na trzeci akt widzowie poczują się częścią świata Strażników i zrozumieją, o co toczy się gra oraz co przeżywają bohaterowie - wyjaśnia.

Drax (Dave Bautista)

 

Jest brutalnym typem. Mówi niewiele, ale działa skutecznie. Dysponuje przy tym wielką siłą, której używa, by zrealizować osobiste porachunki: po tym, jak zabito mu rodzinę, Drax Niszczyciel wpadł w szał - po całej galaktyce szuka zemsty za śmierć żony i dziecka. - Drax jest niezwykle emocjonalny i nie umie ukrywać swoich uczuć. Jest wojownikiem, ale jednocześnie odczuwa wielki ból. Jego serce zostało złamane. Żyje wyłącznie zemstą i w związku z tym utracił kontakt z rzeczywistością - podsumowuje Dave Bautista. Na plan zdjęciowy trafił z ringu zupełnie jak Dwayne Johnson. Bautista - były mistrz wrestlingu federacji WWE, mający na koncie kilka epizodycznych ról - spodobał się twórcom już podczas pierwszego czytania scenariusza. Teraz czeka go największa filmowa przygoda.



ZOBACZ WIDEO

Zobacz także
  • Dwayne Johnson w roli boskiego herosa z ludzkimi słabościami - "Herkules?
  • W imię Morze filmowych spotkań. Dalszy ciąg atrakcji sopockiego festiwalu filmowego
  • Tor Służewiec The Wall Warsaw Hip-Hop Festival, czyli hip-hop na torze wyścigów konnych

Polecamy