Bez bluzgów w remizie rapu - nowa płyta duetu Jarecki i BRK

Raperzy zwyczajowo mają na wszystko inny punkt widzenia. Jarecki i BRK też nie kryją się z poglądami na rzeczywistość, ale nie są one już tak radykalne i totalnie kontestujące. Bo nowa płyta duetu ?? dawno wyrosła z ulicznego rapu
Jarecki (właściwie Jarosław Kubów) i BRK (właściwie Bartosz Kochanek) to dla słuchaczy hip-hopu nie są postacie anonimowe. Kiedy ktoś wymienia ich ksywy, zaraz potem rozmowa schodzi na temat Skorupa, nowej płyty Grubsona albo kolejnego teledysku Donatana. Przeszło 10 lat temu Bartek i Jarek założyli własne studio nagrań - Studio Kurnik - i zaczęli coraz częściej współpracować w duecie. Po płycie "Mucha nie siada" Jarecki i BRK podpisali się wspólnie pod krążkiem "Punkt widzenia".

Biada temu, kto zgubi etui płyty, na którym jest wykaz piosenek i informacje - kto, w którym numerze, co i z kim rapuje. W pudełku jest już bowiem tylko rysunek chłopaka strzelającego rzutkami w tarczę. Nic więcej. - Postawiliśmy na totalny minimalizm. Trochę przypał, ale chcieliśmy odejść od standardów. Wszystko, co najważniejsze, zostało zawarte na płycie - mówią mi muzycy.

Słucham, słucham i nadziwić się nie mogę. Sporo tu satyry i specyficznego poczucia humoru spod budki z winem ("Cheap Wine"), ale jak na raperów - jakoś mało bluzgów, dużo dobrotliwego moralizatorstwa z przesłaniem i jeszcze więcej muzyki niepociętej pustym gawędziarstwem. Słychać i czyste chórki ("To ty"), i zagłuszające niecenzuralne słowa klawisze ("Daj to głośniej"), a nawet wirtuozerski saksofon ("Koniec"). Coś tu jest nie tak. To chyba jakaś nowa odmiana hip-hopu? - Po prostu dbamy o warstwę muzyczną, aby kawałki były melodyjne, do słuchania. Bardzo lubię Saian Supa Crew, bo choć to francuski kolektyw, a ja nie znam francuskiego, nauczyłem się śpiewać ich piosenki fonetycznie, właśnie dlatego, że jest tam tak dużo dobrych melodii. Jestem też pod dużym wrażeniem najnowszej produkcji Mesa i jego śpiewanych refrenów - mówi Jarecki.

Tyle o muzyce, ale rap to przede wszystkim słowo. Ono ma podnosić delikwentów z wyra, kiedy nic się nie chce, odciągać od telewizora, kiedy na ekranie leci durny program, i przemawiać do rozsądku, że nie kasa liczy się w życiu, ale człowiek powinien liczyć na drugiego człowieka. Mobilizują już same tytuły utworów - "Obudź się", "Otwórz szeroko oczy", "Powstań" - to jakby rozkazy wysyłane ze sceny dla dobra słuchaczy. - To nie jest uliczny rap. Tamten etap został już za nami. Naprawdę trudno znaleźć w tych kawałkach dużo przekleństw czy niestrawnego slangu, choć elementy mowy potocznej oczywiście są, bo pisanie piosenki bez codziennego nazewnictwa nie jest przekonujące. Posługujemy się więc przyziemną gadką - zapewnia BRK.

Ale bez przesadnego patosu. Bo muzykom nie uśmiecha się. nie uśmiechać. "Remiza funk" to naigrywanie się z prowincjonalnych potańcówek przy rurze, a "Ring ting ton" komentuje nową świecką tradycję przeglądania się w komórce i dziobania placem po ekranie. Pytam, czy też nie mogą się obejść bez mobilnego fejsa. - Telefon bardzo pomaga w pracy, ale tylko wtedy, kiedy dużo ludzi nie ma twojego numeru (śmiech ). Jesteśmy już trochę rozpoznawalni, tacy z nas hiphopowi celebryci i czasami nie możemy się opędzić, także od zaproszeń do współpracy w stylu: "Sprawdź, posłuchaj! Już sprawdziłeś? Posłuchałeś?". A ja nawet nie mam kiedy odpisać - mówi szczerze BRK.

Skoro o zaproszeniach mowa, sprawdzamy, kto jeszcze maczał palce w płycie. Najczęściej na liście gości powtarza się pseudonim Grubsona. - Ściśle współpracujemy z Grubsonem, jeździmy razem koncerty, a Bartek nagrał z nim płytę "Gruby brzuch". Prawdę mówiąc, gdyby Grubson napisał jeszcze kilka tekstów, moglibyśmy wydać ten album jako nasz wspólny z nim. Tu są cztery numery z jego udziałem, bo śpiewa również w "Remiza funk", ale dla zmyłki pod zmienioną ksywą, jako Strażak Sam - śmieje się Jarecki.

Do tej ostatniej piosenki lada chwila powstanie mocny klip. - Planujemy zrobić społeczny eksperyment i sprawdzić, jak gołe cycki przełożą się na oglądalność teledysku. Może pójdziemy śladami Donatana i ubijemy na tym swoje masło - żartuje na koniec BRK.

Konrad Wojciechowski



ZOBACZ WIDEO

Zobacz także
  • Mobilne Muzeum Historii Żydów Polskich Jak pokazywać historię? - rozmowa z dr. hab. Piotrem Majewskim, dyrektorem Narodowego Instytutu Muzealnictwa i Ochrony Zbiorów
  • Hubert Wagner Kat, który szkolił złotą dwunastkę - jest biografia Huberta Wagnera
  • Digit All Love, czyli triphopowa orkiestra owadów, wyda płytę dzięki internautom

Polecamy