33 lata trzeba było czekać na trzypłytowe wydanie zakazanych piosenek doby PRL-u. Wreszcie jest!

Przegląd Piosenki Prawdziwej ''Zakazane Piosenki'', Gdańsk 1981. Jacek Kaczmarski i Przemysław Gintrowski podczas występu.

Przegląd Piosenki Prawdziwej ''Zakazane Piosenki'', Gdańsk 1981. Jacek Kaczmarski i Przemysław Gintrowski podczas występu. (Fot. Jerzy Ko?nik / Forum)

To obszerny zapis koncertu I Przeglądu Piosenki Prawdziwej z 1981 roku. Festiwal, zorganizowany w gdańskiej Hali Olivii, był artystycznym podsumowaniem karnawału ?Solidarności?
Zaproszeni artyści przyjechali do Gdańska w rocznicę podpisania Porozumień Sierpniowych między rządem PRL a komitetami strajkowymi i na fali społecznej euforii dopingowali naród ze sceny, aby ten w staraniach wypowiedzenia przyjaźni polsko-radzieckiej odważnie szedł za ciosem. "Wejdą czy nie wejdą?" - takie pytania często przewijało się w piosenkach i satyrycznych felietonach wygłaszanych w Olivii, a ów dylemat najczęściej roztrząsali Jan Tadeusz Stanisławski ("Rozmowa w cztery oczy z trzema osobami") oraz Jacek Zwoźniak ("Piosenka na wszelki wypadek"). Żołnierze radzieccy ostatecznie do Polski nie weszli, bo - co sugerował niejeden kabaret - już dawno tam byli i zbrojną inwazję szykowali od wewnątrz. Tak postrzegany stan wojenny, który wprowadzono w grudniu 1981, zmącił optymistyczne nastroje, które próbowano podtrzymywać na I Przeglądzie Piosenki Prawdziwej. Drugi taki przegląd odbył się dopiero 20 lat później, ale już w demokratycznej Polsce.



Wydany nakładem Polskiego Radia na trzech płytach festiwal sprzed wybuchu "wojny polsko-jaruzelskiej" ma dzisiaj wartość głównie historyczną. Pierwszy krążek to popis bardów z gitarami, którzy odważnie stawiali czoła cenzurze. Nie tylko nieśmiertelny Jacek Kaczmarski, ale także objęta zakazem występów publicznych Małgorzata Bratek, oryginalny wykonawca piosenki o Janku Wiśniewskim, czyli Mieczysław Cholewa, czy Antonina Krzysztoń.

Na drugiej płycie mamy do czynienia z satyrą polityczną ("Sejm kalek" Macieja Zembatego) i społeczno-obyczajową ("Szoruj, babciu, do kolejki" Jacka Zwoźniaka). Znakomity monolog wygłasza też Jacek Fedorowicz, który - ironizując z partyjnej nowomowy - wita się z wielomilionowym marginesem społecznym.

Trzeci dysk bardziej trąci "pierwszym obiegiem". Słychać tu wczesny Maanam oraz Ryszarda Riedla bez Dżemu, za to z kapelą Aerobus i w duecie z nieżyjącym już hipisem Piotrem "Pastorem" Buldeskim. Jest i Marek Grechuta jako tym razem inteligentny prześmiewca kosmopolitycznych obaw naszego socjalizmu ("Historia pewnej podróży"). A na finał wybrzmiewają "Mury" Kaczmarskiego, Gintrowskiego i Łapińskiego, uznawane za nieformalny hymn "Solidarności".

Festiwal miał urosnąć do rangi międzynarodowej, ale nie udało się zaprosić oczekiwanych gości z zagranicy. Leonard Cohen i Kris Kristofferson odmówili przyjazdu. Na ich nieobecności I Przegląd Piosenki Prawdziwej niewiele stracił, bo zakazane piosenki 1981 roku najbardziej przemawiały do wyobraźni w mowie ojczystej.

Taki festiwal już więcej się nie powtórzył, a przy gdańskim przeglądzie, gdzie ekspresowo serwowano mocną kawę na ławę, nawet zbuntowany Jarocin był tylko grzeczną akademią.

ZOBACZ WIDEO

Zobacz także
  • Maroon 5 i płyta "V" - czyli seksowny Adam Levine w prywatnym raju
  • Austra Trzy dni i trzy sceny dla muzycznej alternatywy, czyli Soundrive Fest 2014
  • Bez bluzgów w remizie rapu - nowa płyta duetu Jarecki i BRK

Polecamy