Nowa płyta Dezertera "Większy zjada mniejszego" jest ciągle o tym samym - o konieczności naprawy relacji w społeczeństwie

Na celowniku piosenek grupy znalazł się znowu szary obywatel, który nie ma tu nic do gadania
Z Krzysztofem Grabowskim, perkusistą Dezertera, rozmawia Konrad Wojciechowski

Bycie w mniejszości to chyba stan, do którego przez lata przywykł Dezerter?

- Tak, to prawda, jesteśmy w mniejszości. I nieważne, czy mamy rację i że potrafimy ją udowodnić, bo o wszystkim decyduje większość. W dzisiejszych czasach wygrywa silniejszy, co próbowaliśmy przekazać w tytułowym numerze "Większy zjada mniejszego". Ta piosenka została napisana jeszcze przed inwazją Rosji na Ukrainie i miała przesłanie bardziej osobiste. Teraz zmienił się kontekst i można ten utwór odbierać szerzej.

Ale to właśnie ci nieliczni są uprzywilejowani i reprezentują interesy ogółu.

- W wyborach wygrywają zorganizowane grupy interesu, które podejmują określone decyzje. Dziś jeśli nie jesteś pracownikiem budżetówki albo górnikiem, nie masz nic do gadania. Nikt cię nie reprezentuje. A tak żyje większość Polaków. Nie wykluczam z tego grona także artystów. My nie pójdziemy z płonącymi oponami pod parlament, a górnik tupnie nogą i dostaje podwyżkę. Większość obywateli jest jednak bezradna, bo kartka wyborcza, która może niby coś zmienić, to fikcja. Ale nie traćmy nadziei. Ona podobno umiera na końcu.

Chodzenie do wyborów to obywatelski obowiązek, a wy w piosence "Nie pytaj" namawiacie ludzi, aby byli egoistami i myśleli nie o państwie tylko o sobie. Dlaczego każecie wypiąć się na flagę?

- Krytykowanie państwa nie ma na celu kreowania postaw antypaństwowych. Zachęta do samodzielności ma służyć naprawie relacji społecznych a nie destrukcji. Poza tym nie przesadzajmy z tą naszą agitacją. Pragnę uspokoić, że Dezerter ma niewielką siłę rażenia. Na pewno nie dojdzie do rewolucji, ale jeśli rozniesie się po ludziach pocztą pantoflową nasza troska o ich świadomość obywatelską, poczujemy się spełnieni.

Czyli hasło "Zrób to sam" powinno zastąpić dziś "Radź sobie sam"?

- "Zrób to sam" zrobiło karierę w latach 80., kiedy takie środowiska jak nasze musiały wszystko robić we własnym zakresie - same nagrywać muzykę, wydawać kasety i promować je na łamach chałupniczych fanzinów. Liczyło się bycie niezależnym. A dziś? Dużo obywateli żyje trochę w schizofrenii po poprzednim systemie. Mojemu pokoleniu wydaje się, że coś mu się od państwa należy za tamtą niedolę. Otóż figa z makiem się należy! Radźcie sobie sami!

Nie masz wrażenia, że ta misja Dezertera przeradza się w donkiszoterię?

- Być może tak. Ale co, mamy tego nie robić? Kiedy ta misja naprawdę sprawia nam przyjemność! Ludzie ciągle przychodzą na koncerty Dezertera, uczą się tekstów piosenek. Bo my zabieramy głos w imieniu własnym, ale szary obywatel często się z nami zgadza. Mam jednak świadomość, że świata nie zbawimy.

Kiedyś wplatałeś do piosenek idee myślicieli anarchizmu, choćby Pierre-Josepha Proudhona w "Być rządzonym". Dziś już nie masz takich ambicji?

- Nie, wszystkie teksty na tę płytę napisałem z głowy, bez inspiracji zewnętrznych. Nigdy nie planuję, co za chwilę przeleję na papier. Gdy pojawia się myśl, rozwijam ją i ubieram w słowa. A co do Proudhona, to jego teorie były dobre, ale sto lat temu i nie mają bezpośredniego przełożenia na dzisiejszą rzeczywistość.

W "Hodowli głupków" ostro tę rzeczywistość potępiacie, wyzywając obywateli od supergłupków i frustratów. Czyż nie każdy - używając języka Dezertera - ma "prawo do bycia idiotą"?

- (śmiech) Ależ ja do nikogo nie mam pretensji. Nie mówimy ludziom, co mają robić ani jak powinni myśleć. Skoro chcą się "męczyć", proszę bardzo. To się odbywa za obopólną korzyścią, bo oni nie muszą się wysilać, a ja mam gotowy pomysł na tekst (śmiech).

A może słowa już do ludzi nie trafiają? Może Dezerter powinien tak jak kiedyś odstawiać na scenie performance?

- Performance w naszym wykonaniu miał swój określony czas i cel. Chcieliśmy pokazać, że punk rock nie jest skostniałą formą, której myśl przewodnia sprowadza się tylko do łomotu. Dziś sporadycznie korzystamy z innych środków wyrazu. Regularny show z całą oprawą i scenografią na każdym koncercie byłby nie do zniesienia dla naszego skromnego budżetu. Dlatego to są działania od czasu do czasu.

A propos prawdy - dalej utrzymujecie, że "ziemia jest płaska"?

- Prawda nigdy nie jest obiektywna. Wyjrzyj przez okno, przecież widać, że jest płaska...



Więcej o: