Śmieć. Tajemnica portfela znalezionego na wysypisku

W świecie podporządkowanym brutalnym prawom ulicy młodzi bohaterowie ?Śmiecia? z zaskakującą determinacją oraz ujmującą naiwnością próbują rozwiązać tajemnicę portfela znalezionego na wysypisku. To przygoda ich życia: pełna emocji, choć szalenie niebezpieczna
Reżyser Stephen Daldry znów opowiada o odważnych dzieciakach pokonujących kolejne przeszkody na drodze do spełnienia marzeń, za wszelką cenę chcących wykorzystać każdą, choćby nawet mało realną szansę na inne życie, co stanowiło o sukcesie jego debiutu. O ile "Billy Elliot" został osadzony w realiach górniczego miasteczka na północy Anglii czasów ekonomicznego kryzysu lat 80. pod rządami Margaret Thatcher, "Śmieć" przenosi nas do najbiedniejszych dzielnic Rio de Janeiro. Rzecz dzieje się współcześnie. W adaptacji powieści Andy'ego Mulligana śledzimy losy trzech przyjaciół - Rafaela, Gardo i Rato, którzy podczas codziennej pracy na wysypisku, przekopując sterty odpadów, natrafiają na portfel. Okazuje się, że dla pewnego wpływowego polityka jest on wart znacznie więcej niż pozostawione w środku kilkaset reali. Dlaczego? Bohaterowie postanawiają na własną rękę znaleźć odpowiedź na to pytanie, przez co narażają się bezwzględnym gliniarzom, którzy pozostają bezkarni mimo ciągłych nadużyć i łamania prawa. Podążając przez brazylijską metropolię tropem "wskazówek" zostawionych przez właściciela portfela - niejakiego José Angelo, poznają historię mężczyzny i jego motywacje. Tym samym wplątują się w korupcyjną aferę.

Slumsy są wszędzie

W recenzjach "Śmiecia" pojawiają się porównania do tętniącego energią i obsypanego Oscarami "Slumdoga. Milionera z ulicy", opowiadającego w rytmach masali o niewiarygodnych perypetiach Hindusa Jamala Malika. Właściwie trudno się dziwić, pewne podobieństwa można dostrzec już nawet w trailerze. Pojawiają się zarówno w warstwie fabularnej, jak i wizualnej, a przede wszystkim w scenerii - nawet jeśli tam mieliśmy slumsy Bombaju. Swoją drogą Andy Mulligan nie precyzuje, gdzie rozgrywa się akcja jego książki. - Nie czułem się upoważniony do wydawania sądów o kraju, który pokochałem. Takie wysypiska mogą być wszędzie - przyznaje. Autor spędził sporo czasu, ucząc angielskiego w Brazylii, Indiach, na Filipinach i w Malezji, dlatego mogła być osadzona w każdym z tych państw. Stephen Daldry wraz ze scenarzystą Richardem Curtisem, znanym głównie od romantycznej strony (m.in. napisał i wyreżyserował przebój "To właśnie miłość"), zdecydowali się na wyprawę do Rio de Janeiro. Wśród producentów wykonawczych znalazł się Fernando Meirelles kierujący O2 Filmes. Ten sam, który w 2002 roku zabrał widzów do tytułowego "Miasta Boga", przełamując pocztówkowe postrzeganie Rio jako królestwa piłki nożnej, karnawału i gorącej samby na Copacabanie. Meirelles w sugestywny sposób ukazał społeczne kontrasty i problemy zżerające to miasto od środka, jak przemoc, narkotyki i prostytucja. Kolejne produkcje, na przykład "Elitarni" José Padilhy o oddziałach specjalnych policji prowadzących czystki w dzielnicach nędzy czy utrzymano w nieco innej tonacji dokument Lucy Walker zatytułowany "Śmietnisko", pogłębiały ten obraz.

Uniwersalna opowieść o przyjaźni

Daldry również nie unika brutalności (np. scena maltretowania chłopca w policyjnym radiowozie), jednak odrzucając przywiązanie do autentyzmu, zbliża się bardziej w stronę filmowej baśni o przyjaźni i walce w imię sprawiedliwości. W "Śmieciu" dominuje zatem kino przygodowe z pewna dawką humoru i elementami dynamicznie kręconego thrillera sensacyjnego, wyczuwalny jest również duch realizmu magicznego. Twórcy wybrali lokalizacje w rejonach miasta, których mieszkańcy - jak zauważa reżyser - być może nigdy wcześniej nie widzieli ekipy filmowej. Lecz chociaż wysypisko oraz fawele odstają od widoków pojawiających się w przewodnikach turystycznych po Rio, jawią się jako miejsce niezwykle barwne i fascynujące, gdzie dzieciństwo może być mimo wszystko beztroskie. Rafaelowi i spółce udaje się wyjść z największych tarapatów, czasem mocno poobijanym - to prawda. W realizacji misji w "słusznej sprawie" wyraźnie sprzyja im opatrzność. Przypominają w tym wszystkim dumasowskich muszkieterów, którym przyświeca dewiza "jeden za wszystkich, wszyscy za jednego".

Dla nastolatków i dorosłych

Na odtwórców głównych ról Daldry wybrał trzech amatorów wyłonionych z castingów - czyli Ricksona Teveza, Gabriela Weinsteina i Eduardo Luisa (dwóch mieszka w fawelach Rio, trzeci pochodzi z południa kraju). Oczywiście w obsadzie znaleźli się także profesjonaliści. Brazylijski aktor Wagner Moura zdejmuje policyjny mundur kapitana Nascimento z "Elitarnych", by wcielić się we właściciela rzeczonego portfela, przez którego rozpętało się całe to zamieszanie. Selton Mello jest z kolei prześladowcą młodych bohaterów uosabiającym wszystkie grzechy policji. A Rooney Mara z Martinem Sheenem grają amerykańskich misjonarzy pracujących z oddaniem w fawelach (kwestia aktywizmu i społecznego zaangażowania wybrzmiewa u Daldry'ego wielokrotnie). Bez ich pomocy misja chłopców byłaby właściwie z góry skazana na porażkę.

Martin Sheen, który pojawia się na ekranie w roli pozbawionego złudzeń, zaglądającego do butelki ojca Julliarda, porównuje "Śmiecia" do "Przygód Hucka" Marka Twaina. - To historia trzech chłopców, ich optymizmu i odwagi - opowiada aktor. - Dzięki nim wierzymy w to, że można pokonać przeciwności i rozwiązać naprawdę trudne problemy. Mógłbym polecić ten film zarówno nastolatkom, jak i dorosłym. Każdy znajdzie w nim coś dla siebie. Żyjemy w bardzo wymagających czasach, a młodzi ludzie rzadko są zachęcani do podążania za swoimi marzeniami - dodaje Sheen. Gdyby Daldry to usłyszał, pewnie przyklasnąłby na takie podsumowanie filmu.



Więcej o: