Warszawiak z misją Mars One: kosmos pasjonował go od dziecka, a teraz ma szansę polecieć na czerwoną planetę

W rekrutacji do międzynarodowej misji kosmicznej Mars One wzięło udział 220 tys. osób. Wyłoniono setkę szczęśliwców, z których zostaną wybrane 24 osoby, które polecą. Wśród potencjalnych podróżnych na Marsa jest troje Polaków. Rozmawiamy z jednym z nich - Maciejem Józefowiczem z Warszawy
Nie boi się pan?

- Jeszcze nie mam czego. Ewentualny wylot planowany jest dopiero za 9 lat.

Skąd pomysł na wzięcie udziału w Mars One?

- Nie mam nic do stracenia - bardziej będę żałował tego, że się nie zgłosiłem niż tego, że spróbowałem. A tak będę mógł doświadczyć czegoś nowego i spełnić jedno ze swoich marzeń. Zresztą kosmos zawsze mnie pasjonował. Bardzo mocno trzymam kciuki za to, że kiedyś polecimy dalej niż na orbitę czy Księżyc.

Jak do tej pory wyglądała rekrutacja?

- Na razie były dwa etapy. Pierwszy z nich to nagranie filmiku, w którym opowiadałem o sobie. Mówiłem, że dobrze radzę sobie ze stresem, ewentualnymi porażkami i jestem bardzo wytrwały. Musiałem także przesłać zaświadczenie o stanie zdrowia. Drugim etapem była rozmowa o zagadnieniach technicznych związanych z misją z doktorem Norbertem Kraftem, który zajmuje się selekcją astronautów i pracuje dla NASA. Zadawał mi szczegółowe pytania na temat warunków panujących na Marsie - liczb, faktów i dat. Byłem dobrze przygotowany.

Jakie kolejne etapy jeszcze pana czekają?

- Sprawdzą moją zdolność do pracy w grupie i umiejętność współpracy z osobami, z którymi potencjalnie spędzę resztę życia. Na razie czekam na kolejne informacje jak, gdzie i kiedy będzie się to odbywało. Ostatecznie powstanie sześć czteroosobowych grup, których członkowie zostaną astronautami.

Czy już się pan przygotowuje?

- Jeszcze nie. To zbyt daleka przyszłość. Dopiero w dalszych etapach przygotowań są specjalne ćwiczenia pozwalające wytrzymać stan nieważkości, przeciwdziałające zanikowi mięśni przez te 7 miesięcy lotu i utrzymujące gęstość kości. Na razie jednak ani nie trenuję, ani się jakoś specjalnie nie przygotowuję. Nie mam także żadnych ograniczeń nałożonych z góry przez koordynatorów projektu.

Nie szkoda zostawiać ziemskiego życia?

- Mam dopiero 30 lat, pracuję jako marketingowiec, staram się czerpać z życia jak najwięcej. Ten wyjazd byłby spełnieniem moich marzeń.

Jak zareagowała rodzina na możliwość wyjazdu?

- Cały czas mocno trzymają kciuki i mnie wspierają. Podchodzą jednak do projektu tak samo jak ja, z dość dużym dystansem.

Co chciałby pan robić na Marsie?

- Jest już konkretny podział specjalizacji narzucony przez organizatorów. Dwie osoby przejdą kompleksowe szkolenie medyczne. Dwie mają nadzorować systemy podtrzymujące życie. Jedna zajmie się geologią marsjańską, a kolejna będzie szukała śladów życia. W miarę jak kolonia będzie się rozrastać, mają powstawać kolejne specjalności: psycholog czy dyżurny specjalista od układów elektronicznych. Ja bym bardzo chciał się zająć poszukiwaniem życia na Marsie.

A w czasie wolnym?

- Mam nadzieję, że za 9 lat postęp technologiczny będzie na tyle duży, ze będę mógł zabrać ze sobą jak najwięcej książek, filmów, nagranych spektakli czy muzyki. To pozwoli mi się rozwijać. Natomiast jak się i tym znudzę, to może sam zacznę pisać? Może ktoś by chciał czytać książki pisane przez człowieka na Marsie!

A jak i to się panu znudzi?

- Tam jest tyle rzeczy do odkrywania i opisywania, że zawsze będę miał coś do roboty. Poza tym razem z rozwojem kolonii będą przybywać nowi ludzie. Zresztą niby jest to misja w jedną stronę, tylko nigdzie nie jest powiedziane, że za 10-20 lat nie uda nam się zbudować pojazdu kosmicznego i wystrzelić go z powrotem na Ziemię. Wtedy może i będę chciał wrócić.

Niektórzy naukowcy ostrzegają, że ta misja jest niemożliwa, bo człowiek na Marsie może przeżyć tylko kilka miesięcy.



- To prawda, że przed tą misją stoi mnóstwo wyzwań: finansowe, terminowe, techniczne. Jednak nie wydaję mi się, żeby były one większe niż te, które stoją przed innymi lotami kosmicznymi. Misja pozwoli nam wyzwolić z siebie energię, która pociągnie nas do nowych odkryć cywilizacyjnych. Może wspomóc rozwój technologii, takich jak uprawy ekologiczne, energia odnawialna czy zasiedlanie niedostępnych do życia terenów - pustyni czy obszarów polarnych.

Więcej o: