Bracia Piotr i Wojciech Cugowscy nie chcą być dłużej kojarzeni z coverami

Premierową piosenką "Niepisane" Bracia przypominają o wydanej dwa lata temu płycie "Zmienić zdarzeń bieg". I rozważają wspólny projekt muzyczny z ojcem
Piosenka "Niepisane" jest prezentem dla was od Jana Borysewicza, gitarzysty Lady Pank, na reedycję płyty "Zmienić zdarzeń bieg". Czy to zapowiedź stałej współpracy?

Piotr Cugowski: Z Jankiem znamy się już jakiś czas. Zaprosił mnie parę lat temu, abym zaśpiewał na jego solowej płycie "Miya", a teraz zgodził się podarować nam utwór "Niepisane", który promuje reedycję albumu "Zmienić zdarzeń bieg". Gdy go nagrywaliśmy, założenia były takie, że otwieramy się na kompozytorów z zewnątrz, dlatego ten bonus idealnie pasuje do całego projektu.

Słuchaczom kojarzy się z piosenkami Lady Pank. Wam też?

Wojciech Cugowski: Od tego nie da się uciec, bo Janek ma swoją melodykę. Ale to nic złego, że kompozytorzy dzielą się swoimi pomysłami. My natomiast nie chcemy nikogo naśladować. Wszystkie utwory aranżujemy w zgodzie z naszym językiem muzycznym. Nikt za nas nie nagrywa piosenek.

Płyta "Zmienić zdarzeń bieg" - jak sugeruje tytuł - miała przełomowe znaczenie w historii zespołu Bracia?

Wojciech: To był trudny moment. Doszliśmy do ściany i trzeba było przewietrzyć szeregi, ponieważ praca w dotychczasowym składzie zaczynała nas uwsteczniać. Pojawili się nowi ludzie w zespole, nowy management oraz goście zaproszeni do pisania piosenek, bo artystyczne turbulencje nie sprzyjały wenie twórczej.

Piotr: Zaczęło się od "Nad przepaścią". Nagraliśmy tego singla i czekaliśmy na odzew. Kiedy ludzie zaczęli pytać o więcej, to nas ośmieliło do dalszej pracy. Nie chcieliśmy robić płyty do szuflady. Pierwsze dwie - mimo braku promocji - i tak sprzedały się nieźle. "Nad przepaścią" było testem, czy ludzie są zainteresowani naszym zespołem. Test został zaliczony.

Tę piosenkę napisała i zaśpiewała z wami Edyta Bartosiewicz. Łatwo było namówić ją do współpracy?

Piotr: Edyta, podobnie jak my, tkwiła w uśpieniu, ale nie odmówiła pomocy. Wysłaliśmy jej kompozycję i dwa dni później mieliśmy gotowy tekst. Zadziałała chyba magia tej wyjątkowej piosenki.

Sporo na tej płycie piosenek zerkających zalotnie raczej w stronę popu niż rocka. To z myślą o promocji w mediach?

Wojciech: Niczego nie kalkulowaliśmy, więc nie są to piosenki pisane pod radio. Takie utwory po prostu nam wyszły.

Piotr: Jest tutaj sporo ballad, bo to kwestia naszego przywiązania do melodii. Nie chcę być sędzią we własnej sprawie, ale przecież kawałki "Śmierć jest kobietą", "To co?", "Nie godzę się" albo "Idę do piekła" są bardzo mocno rockowe. To zależy, czy ktoś słucha obiektywnym uchem, czy jest nastawiony na atak i krytykę.

Przy okazji reedycji albumu "Zmienić zdarzeń bieg" przygotowaliście też koncertowe DVD. Czego należy się spodziewać?

Wojciech: To akustyczny koncert zarejestrowany w sierpniu zeszłego roku w Szczecinie. Przy tej okazji odświeżyliśmy kilka utworów z poprzednich płyt, do których dołączyliśmy dwa covery - "Let's Dance" Davida Bowie oraz "Message In A Bottle" The Police.

No właśnie - covery. Czy aby nie gracie ich zbyt wiele? Kiedy zapytałem znajomych o najpopularniejszy ich zdaniem przebój Braci, odpowiadali z ironią "Całkiem inny kraj".

Wojciech: Graliśmy ten kawałek raz - na 25-leciu Perfectu

Piotr: Chyba powinieneś zmienić znajomych (śmiech). A tak zupełnie poważnie, w pewnym momencie doszliśmy do ściany i zrobił się problem. Mieliśmy nagrane dwie autorskie płyty, ale nie do końca kojarzono nas z naszymi piosenkami. Niby cały czas graliśmy je na koncertach, lecz przy okazji różnych festiwali zapraszano nas do śpiewania cudzych rzeczy. Nie chcemy na nikogo zrzucać winy, bo to był nasz błąd, którego dzisiaj byśmy nie zrobili.

A może nagracie w końcu płytę z ojcem, Krzysztofem Cugowskim, który po zakończeniu kariery przez Budkę Suflera jest do wzięcia?

Piotr: Rozmawialiśmy o tym niedawno, a na gali 25-lecia radia RMF FM wystąpiliśmy wspólnie z ojcem. Na pewno coś wspólnie zrobimy, bo mamy na to ochotę. Rozmawiamy, mając świadomość, że nie ma co odkładać tego pomysłu.

Jak myślicie, co takiego mają zespołu pokroju Budki Suflera, Lady Pank czy Perfectu, czego brakuje wam?

Piotr: Myślę, że brakuje czasu - przecież dzieli nas kilka dekad. Aby osiągnąć tyle, co te zespoły, trzeba przez wiele lat pisać dobre piosenki, bo przecież za sprawą przebojów, a nie z powodu wypiętego tyłka do kamery, przechodzi się do historii. Może nie jest to recepta na nieśmiertelność, ale na długowieczność z pewnością.

Wojciech: Ważne jest, aby piosenki brzmiały świeżo. Lata lecą, mody się zmieniają, a ty musisz cały czas brzmieć interesująco dla kolejnej generacji.



ZOBACZ WIDEO

Zobacz także
  • Paul Simon & Sting Sting i Paul Simon połączyli siły i chcą sprawdzić się w nietypowej konfiguracji muzycznej
  • Basista "Kielich" w Lady Pank nie ma monopolu na piosenki. Więc po godzinach wydał autorską płytę
  • Kazik nigdy więcej Na Żywo - ostatni koncert zagra w warszawskiej Stodole

Polecamy