Już po premierze "Gwiezdnych wojen: Przebudzenia Mocy". George Lucas pokazuje kciuk do góry [zobacz zdjęcia]

Aktorzy z klasycznej gwiezdnowojennej trylogii i ich młodsi, czasem bardzo młodzi koledzy z pierwszego filmu spotkali się na czerwonym dywanie w Los Angeles by wspólnie świętować premierę siódmej części nieśmiertelnej sagi
Na recenzje z "Gwiezdnych wojen: Przebudzenia Mocy" obowiązuje embargo, ale pierwsze reakcje na film J.J. Abramsa otwierający nowy rozdział w kultowej serii pojawiły się w mediach społecznościowych. Dla fanów najważniejsza była, oczywiście, reakcja autora całego zamieszania, reżysera, scenarzysty i producenta George'a Lucasa, który przeszedł na emeryturę i cały proces powstawania nowego filmu oglądał z dystansu. Jego wysoko uniesiony kciuk gdy pozował do zdjęć z Abramsem na czerwonym dywanie w poniedziałkowy wieczór mówi wszystko. W sieci panuje consensus - nowe "Gwiezdne wojny" się udały. Zdaniem tych, którzy już widzieli są lepsze niż prequele, a nieco gorsze (co do kolejności zdania się różnią) od klasycznej trylogii. My zdanie będziemy mogli wyrobić sobie od piątku.

Z okazji poniedziałkowej premiery "Przebudzenia Mocy" zamknięto spory odcinek słynnego Hollywood Boulevard, bo film pokazywano jednocześnie w trzech kinach, a na czerwonym dywanie było tyle gwiazd, szturmowców Imperium i robotów, że wystarczyłoby na co najmniej trzy filmy.

Największy entuzjazm licznie zgromadzonych i, obowiązkowo, przebranych fanów wzbudzili aktorzy z klasycznych filmów, którzy pojawiają się w najnowszym, rozgrywającym się 30 lat po wydarzeniach "Powrotu Jedi": Carrie Fisher czyli księżniczka (w tej części generał) Leia, Mark Hamill czyli Luke Skywalker, Harrison Ford czyli Han Solo oraz Anthony Daniels (C-3PO) oraz Peter Mayhew (Chewbacca). Dołączyli do nich nowe młode twarze.



Więcej o: