Siwizna i rurki: kryzys wieku średniego

rys. Łukasz Majewski/TinBoy

45-letni facet w ciuchach ze sklepu dla skejtów wygląda śmiesznie, 45-letni facet w ciuchach ze sklepu dla skejtów wygląda śmiesznie... To powinna być mantra dla facetów z kryzysem wieku średniego. Czemu więc tak wielu mężczyzn o tym zapomina?!

Trzecia wywrotka była najbardziej imponująca. Silnik zawył, sprzęgło wskoczyło i cała maszyna runęła do przodu. Maciek zdołał co prawda utrzymać się w pionie, ale ominięcie krawężnika go przerosło. Wyrzuciło go w górę, po czym cała konstrukcja, motocykl i prawie stojący na nim Maciek, powoli, majestatycznie przewrócili się w bok jak tonący żaglowiec z kapitanem dumnie wyprostowanym na mostku.

Po kilku sekundach bezowocnego Maćkowego wicia podbiegliśmy z instruktorem, żeby uwolnić go spod maszyny. "Szlag by to! A już myślałem, że to mam!" rzucił spod przyłbicy trochę za małego, pożyczonego kasku.  Dobra, jeszcze raz! - dodał niezrażony. I wskoczył na maszynę.

Gdzie ja właściwie jestem?

Przyznaję, nie tego się spodziewałem, kiedy Maciek zadzwonił i powiedział, że chce pokazać mi coś ważnego. Siedzieliśmy na poboczu przez następnych 15 minut. Ja i jego instruktor. Zapomniałem, jak głupio wygląda dorosły człowiek na placu manewrowym - mruknąłem.

Bywają lata, że tacy goście to połowa moich klientów - uśmiechnął się instruktor, gdy brzęcząca dwieściepięćdziesiątka z Maćkiem wróciła do kręcenia ósemek. - I wiesz co? Mam do nich sporo szacunku. Większość wyrasta na niezłych motocyklistów. Na pewno lepszych niż narwane małolaty - zaśmiał się spod wąsa.

Znam Maćka od lat. Spokojny, stateczny, rzetelny, precyzyjny, jeszcze w ogólniaku sprawiał wrażenie doskonałego kandydata na przyszłego solidnego urzędnika. Potem statecznie się ożenił, odpowiedzialnie podchował dwójkę dzieci i niezwykle rzetelnie wybudował dom. Jak sam żartował, największe ryzyko, na jakie zdecydował się w życiu, to wyprawa do kina na film przed przeczytaniem recenzji. Czuję się jak chodząca sztampa - mówił potem przy kawie, rozcierając stłuczony łokieć. Dobijam do czterdziestki, kupuję motor, jeszcze trochę i zacznę farbować włosy i chodzić w skórzanych spodniach. Zastrzel mnie, jeśli do tego dojdzie.

Mam nadzieję, że nie będę musiał, bo strzelec wyborowy ze mnie żaden. Ale cały czas starałem się dojść do tego, co pchnęło kumpla do takiej przemiany. Wiesz co... - spoważniał. Kiedy rozstaliśmy się z żoną, czułem, że jestem już niepotrzebny, że niczego przede mną nie ma. To głupie, ale tym durnym motocyklem udowadniam chyba sam sobie, że jeszcze mam coś do zrobienia.

To, że coś jest sztampą, nie oznacza jeszcze, że nie jest prawdziwe. Może nie jest tak, że facet, który w wieku lat 45 zobaczy w lustrze siwy włos, od razu wpadnie w amok, kupi kabriolet i zacznie sypiać z sekretarką. Ale faktem jest, że wielu facetów po 40., czasem nawet już po 35. urodzinach, znajduje się w dziwnym miejscu w życiu.

Kiedy masz kryzys wieku średniego, powinieneś kupić szybki samochód? Zawsze miałem szybkie auta i to nie ma nic do rzeczy. Kryzys wieku średniego to obawa, że minąłeś szczyt możliwości. Że to, co zrobiłeś w przeszłości, to najlepsze, co kiedykolwiek zrobisz - mówił komik Robbie Coltrane. To strach, który od zawsze znajduje odbicie w popkulturze, od bohaterów Szekspira po Batmana.

Kto czasami nie czuł się jak Bill Murray w "Dniu świstaka", dla którego każdy dzień zaczyna się dokładnie tak samo? Albo jak Michael Douglas w "Upadku", stojący tysięczny raz w tym samym korku do tej samej roboty, który ostatecznie pęka, kiedy w fastfoodowej knajpie nie chcą mu podać śniadania? Albo Kevin Spacey w "American Beauty", starający się sam sobie udowodnić, że może ciągle być atrakcyjny dla młodych lasek? Bo kryzys czeka każdego. Albo nikogo. Może sami go sobie wmawiamy. Kryzys życiowy to według psychologa Olivera Robinsona okres niestabilności w zdrowiu psychicznym i emocjonalnym zmieniający kurs życia osoby go przechodzącej i wpływający na nią przez co najmniej rok. Wpływający niekoniecznie negatywnie: połowa badanych uznała, że ich kryzysy przyniosły pozytywne skutki.

Sam termin "kryzys wieku średniego" jest jednak stosunkowo nowy. Pojawił się w 1965 r. w pracy psychologa Elliota Jaquesa. Kanadyjczyk pracował głównie z artystami. I to rozmowy z nimi, o ich depresji, o ich obawach związanych ze starzeniem posłużyły mu za model czegoś, co nazwał kryzysem wieku średniego. Czyli czasem przejścia, momentem, w którym człowiek zaczyna myśleć o swojej śmiertelności, o wartości własnego życia. Ale sam Jaques zastrzegał, że to przeżycie indywidualne, przeżywane inaczej przez każdego człowieka.

Wiek średni na pewno dostarcza mnóstwo materiału do obaw i osobistych kryzysów. Nadmiar pracy albo jej brak, problemy rodzinne, kłopoty ze zdrowiem, śmierć bliskich czy niezrealizowane cele. To wszystko może stać się punktem wyjścia dla poważnej analizy własnego życia. Analizy, która wcale nie musi być przyjemna. Bo kim ja właściwie jestem? Co osiągnąłem? Co jeszcze mnie czeka? Dlaczego od 10 lat mam tę samą, okropną fryzurę?

Próba rozwiązania tych problemów i odpowiedzi na te pytania może być impulsem do wywrócenia swojego życia do góry nogami.  Co prawda w polskich warunkach ekonomicznych niewielu facetów po czterdziestce wyjeżdża medytować do Tybetu czy kupuje ferrari, ale kryzys może odbijać się na życiu w inny sposób: przeprowadzka, rozwód czy separacja. Zmiany w życiu człowieka przechodzącego kryzys mogą być o wiele głębsze niż tylko nagłe nabycie skłonności do noszenia czapek z daszkiem i czerwonych koszulek. Tyle że... kryzysy mogą trafić się w każdym wieku.

Wielu współczesnych psychologów uważa, że kryzys wieku średniego to termin worek - wrzuca się do niego dziesiątki oddzielnych zjawisk, które łączy tylko fakt, że człowiek ich doświadczający jest akurat w konkretnym przedziale wiekowym. I nawet do końca nie wiemy, co to za przedział. Bo czy wiek średni zaczyna się w wieku 45 lat? 40? 30?

"Kryzys wieku średniego to świetny materiał na powieści i filmy, ale nie pokrywa się z tym, co rzeczywiście obserwujemy" - mówiła w rozmowie z "LiveScience" psycholog Margie Lachman z Brandeis University. "Kryzysy są wywoływane przez wydarzenia, które mogą przytrafić się w każdym wieku - śmierć, zwolnienie czy choroby. Badania epidemiologiczne nie wykazały, żeby akurat w wieku średnim takich wydarzeń było więcej" - tłumaczyła. Ale badania badaniami, a praktyka praktyką. - Pewnie że istnieje! - wykrzykuje terapeuta Paweł Jurczyk z poradni Sensity.pl.  Granice czasowe są tu płynne, ale istnienie takiego kryzysu to fakt - dodaje. Kryzys wiąże się z tym, że nie możesz ciągnąć w nieskończoność takich form życia, emocji czy świadomości, jakie były typowe dla fazy poprzedniej - tłumaczy terapeuta. Podstawowy błąd polega na przestrachu, zaprzeczaniu, podtrzymywaniu w nieskończoność dotychczasowych aktywności.

Słowem: to nieprawda, że się starzeję. Popatrz, jaką furę kupiłem! Tyle że, zdaniem psychologa, w takiej postawie kryje się bezwzględna pułapka. Można próbować podtrzymać jakiś wizerunek ? przyznaje Jurczyk. Ale to kosztuje, i to nie chodzi nawet o koszty finansowe. Utrzymywanie takiego wizerunku wymaga coraz więcej koncentracji i jest kosztowne w sensie emocjonalnym. Stąd napięcia nerwicowe czy lęki. Udawanie przed samym sobą jest najgorsze.
Tymczasem podtrzymywanie wizerunku jest tym, z czego - słusznie czy nie - słyną faceci w średnim wieku. Pamiętasz ten typ. Kiedy miałeś 25 lat, to oni próbowali wyrywać wszystkie twoje najfajniejsze koleżanki. Mieli kasę, pewność siebie, fura była opcjonalna.

Z tą pewnością siebie to bym jednak nie przesadzała - śmieje się Justyna. Ma 25 lat, jest wziętym copywriterem w sporej, międzynarodowej agencji w Warszawie. I ma faceta, który jest od niej dwie dekady starszy. Szczerze mówiąc, wystarczy drobiazg i ta cała niby pewność siebie leci w gruzy - dodaje z uśmiechem.

Co więc kręci młode laski w podtatusiałych facetach? Na pewno nie kasa - mówi dziewczyna. Szczerze mówiąc, zarabiamy porównywalnie. Ale mężczyźni, którzy już sporo przeżyli, dają o wiele większe oparcie niż chłopcy.  Jej facet ma za sobą rozwód, podchowanego dzieciaka, lata kariery. Co nie oznacza, że zawsze jest superpoważny. Wy chyba nigdy tak do końca nie dorastacie, lecz dojrzały facet wie, kiedy zachowywać się jak dzieciak, a kiedy być jak skała. Miałam dosyć dwudziestolatków, którzy albo zgrywają profesjonalistów, albo wydaje im się, że życie to impreza. Facet koło czterdziestki ma wszystko bardziej poukładane - mówi Justyna. Ale są granice. 20 lat to jest fajny dystans, masz kogoś, kto jest oparciem, może być mentorem, nauczycielem, ale nie wpadasz w jakiś taki dziwnie pedofilski obszar - mówi Justyna, popijając kawę. Chyba nie zdecydowałabym się na faceta starszego ode mnie więcej niż 20 lat...

Wniosek? pozytywny. Facet w średnim wieku, jeśli zdoła opanować nerwice wiążące się z "zamykaniem drzwi" dookoła, nadal ma sporo do zaoferowania. Byle nie przesadzał z autokreacją. Jeśli Michał zacznie chodzić w skórzanych spodniach i czerwonym T-shircie, znajdę sobie nowy model - śmieje się Justyna.

Oczywiście to nie oznacza, że nie powinieneś o siebie dbać. W tym wieku prawidłowe odżywanie, dbanie o kondycję jest ważniejsze niż kiedykolwiek wcześniej. Ale rób to dlatego, że sprawia ci to frajdę i poprawia samopoczucie. A nie dlatego, że chcesz ciągle zgrywać studenta.  Koszty psychiczne takiej maskarady są ogromne. Emocjonalne zamknięcie w sobie, zanik spontaniczności, także w relacjach damsko-męskich. To jest to, na co narzekają seksuolodzy - mówi psycholog, po czym dodaje:  Albo raczej się cieszą, bo dzięki temu przed ich gabinetami pojawiają się całe kolejki panów, którzy chcą dowiedzieć się, czemu osiągi już nie są takie, jak kiedyś.

Jak nie wyglądać śmiesznie

Stereotypowy facet przechodzący kryzys wieku średniego to brzuchaty pan w skórzanych spodniach i czerwonej koszuli z zaczesem ukrywającym łysinkę. W tym wieku lustra bezczelnie okłamują wielu z nas. Dlatego poszukaliśmy porady specjalisty. Piotr Koncki jest szefem zespołu stylistów Polsatu.

Rozpoznasz na ulicy faceta z kryzysem?

Dzisiejsi faceci po czterdziestce są zupełnie inni niż jeszcze kilka lat temu. Kiedyś w takim wieku kupowało się sportowy samochód i obwieszało gadżetami. Dzisiaj to wiek, w którym mężczyźni zaczynają o siebie naprawdę dbać. Chodzą do fryzjera częściej niż raz w miesiącu. Korzystają z rzeczy, które kiedyś były "tylko dla kobiet" - zabiegów medycyny estetycznej czy farb do włosów.

Skąd się to bierze?

To kolorowe pisma i telewizja kreują taki wizerunek faceta: zadbanego, świadomego swojego wyglądu. I mężczyźni próbują do niego dążyć. Wiem, że w gabinetach medycyny estetycznej faceci to już czasami nawet połowa klientów. Siłownie, prawidłowa dieta też nie są uważane za fanaberie.

Ale jest stereotyp dorosłego faceta, który ubiera się jak nastolatek. We wszystkim musi być umiar. Pięćdziesięciolatek w ciuchach nastolatka wygląda śmiesznie, a niektórzy faktycznie przesadzają. Nie ma żadnego problemu w ubieraniu się w sportowe ciuchy, ale bez przesady.

Jakie zasady warto się trzymać?

Przede wszystkim trzeba dbać o siebie. To bardzo dobry trend. Nie tylko sprawia, że człowiek jest o wiele lepiej odbierany, ale poprawia też samopoczucie. Jeśli chodzi o ciuchy, jest prosta reguła: ubierać się w sklepach nowoczesnych, z klasą, ale nie młodzieżowych. 45-letni facet ubrany jak skejt wygląda komicznie.

Ale motocykle są super!

Za udawanie młodzieniaszka płacisz wysoką cenę. A od prawdy i tak nie uciekniesz. To etap niezbędny rozwojowo - tłumaczy terapeuta. To faza dojrzałych podsumowań życia i możliwości nowego otwarcia. Większej dojrzałości przy pogodzeniu się z tym, że jak śpiewali Starsi Panowie: "Już szron na głowie, już nie to zdrowie, a w sercu ciągle maj". Ale jak się przeinwestuje w wizerunek, to ten maj nie nadejdzie. Tak zwany nastrój podstawowy, czyli to, co charakteryzuje człowieka, może się przesunąć w stronę zgorzknienia - tłumaczy Jurczyk. Im bardziej starasz się walczyć, tym bardziej wpadasz w tę spiralę.

Jak sobie poradzić?

Po pierwsze pogodzić się z tym, że dżentelmeni o faktach nie dyskutują - tłumaczy psycholog. Masz tyle lat, ile masz, takie wskaźniki, jakie masz. Otwierają się możliwości dojrzalszego życia. Musisz tylko być prawdziwy: dbając o siebie i o formę, nie popadać w nerwową wizerunkowość. Ktoś, kto w tym wieku odpuści sobie potwierdzanie się na siłę, paradoksalnie zaczyna się potwierdzać naprawdę. Powiedz sobie: "Mogę robić swoje i nie obchodzi mnie, ile mam siwych włosów ". Nie jesteś już gówniarzem, jesteś dorosłym facetem w pełni sił i możliwości. Masz wiedzę, doświadczenie i energię. Według kanadyjskich badań większość 70- i 80-latków, pytanych o to, ile chcieliby mieć lat, podawało mniej więcej 45. Więc przestań jojczyć, zacznij doceniać, co daje ci życie. Na przykład motocykl. Motocykle są zarąbiste. Odejmują 20 lat.

ZOBACZ WIDEO

Komentarze (3)
Siwizna i rurki: kryzys wieku średniego
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • avatar

    margot452

    Oceniono 30 razy 26

    Co za kretyn pisał ten artykuł?
    Pewnie taki "pan w średnim wieku" z brzuszkiem, zaczeską i łysiną. Ewentualnie - jak to zwykle w gazecie bywa - gimbus na stażu.
    Widzieliście ostatnio 40-latka?
    Czy może pomyliło wam się z 70-letnim staruszkiem?
    Bo tak mniej więcej ten artykuł brzmi "skończyłeś 40 lat = jesteś starym ramolem i zacznij zbierać na trumnę!

  • avatar

    tenre

    Oceniono 14 razy 10

    Mam 57 lat.Moja kobieta 47 lat. Dwa lata temu spontanicznie kupiłem ścigacza Kawasaki Ninja 300. I powiem tak... wiekszej radości w zyciu nigdy nie miałem. Do dziś przejechaliśmy 24 tys. km. Jezdzimy po całej polsce,zatrzymujemy się ,gdzie chcemy i rozmawiamy z przypadkowymi ludzmi. Jest po prostu pieknie. Prędkości ? Dozwolone, a tam gdzie można (autostrada ) po prostu szybko. I na koniec... podsumowanie: jest po prostu Pięknie ! PS. Do choppera czy podobnego klasą motocykla po prostu jeszcze nie... dorosłem :-)

  • avatar

    zbyszko48

    Oceniono 13 razy 1

    Piszecie o Kijowskim z KOD-u.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Polecamy