Już wiadomo, kto zagra Michaela Jacksona. Będzie skandal?

Joseph Fiennes, młodszy brat Ralpha, ma zagrać zmarłego króla pop w brytyjskiej komedii telewizyjnej ?Elizabeth, Michael & Marlon?. Nie jest to najlepszy pomysł
Michael Jackson przez ostatnie 15 lat swojego życia zmienił odcień skóry (cierpiał na bielactwo nabyte) i rysy twarzy (operacje plastyczne) i przestał być podobny do siebie samego. Ale obsadzanie w roli czarnoskórego amerykańskiego artysty białego jak śnieg Anglika wywołuje niesmak. Nie tylko z powodu obecnej gorącej dyskusji o braku ról dla czarnoskórych, ale też latynoskich czy azjatyckich aktorów, wywołanej przez Oscary (#OscarsSoWhite). Przedstawiciele rozmaitych mniejszości już od dłuższego czasu podnoszą, zupełnie słusznie, że biali obsadzani są w rolach postaci o innym kolorze skóry.



Zaczęło się od Johnny'ego Deppa obsadzonego w roli Tonto, indiańskiego przewodnika szeryfa z "Jeźdźca znikąd" z 2013 roku. Depp twierdził, że ma indiańskie korzenie, ale nie znalazło to potwierdzenia w dokumentach. Rdzennym Amerykanom nie podobało się ani to, że został obsadzony w roli Tonto ani, jak ją zagrał. Nie pomogła nawet symboliczna adopcja aktora przez rodzinę Komanczów.

Dwa lata temu protestowano przeciwko złożonej wyłącznie z białych aktorów obsadzie filmu "Exodus: Bogowie i królowie", który opowiada o Mojżeszu i faraonie Ramzesie, czyli mieszkańcach północnej Afryki. Reżyser filmu Ridley Scott bronił swojej decyzji, ale niesmak pozostał. Ten sam problem dotyczy filmu "Bogowie Egiptu", który czeka na premierę, gdzie znów w obsadzie są wyłącznie biali.

Jego twórcy jednak zdecydowali się przeprosić. Przepraszał też w ubiegłym roku Cameron Crowe, reżyser filmu "Witamy na Hawajach", który obsadził uroczą, ale białą jak śnieg Emmę Stone w roli osoby, która miała być ćwierć Hawajką i ćwierć Chinką. Stone nie najlepiej zniosła całe zamieszanie, podobnie jak kilka miesięcy później Rooney Mara, którą obsadzono w filmie "Piotruś. Wyprawa do Nibylandii" w roli Tiger Lily, postaci, która w książce J.M. Barriego jest indiańską księżniczką. Reżyser filmu Joe Wright bronił jednak swojej decyzji do końca i to w dość zaskakujący sposób. Twierdził, że obsadzając białą aktorkę uniknął... obrażenia Indian, bo gdyby wybrał przedstawicielkę jednego plemienia, pozostałe mogłyby poczuć się urażone.



Zjawisko ma już nawet nazwę - whitewashing, czyli "wybielanie". Czy telewizja Sky Arts, która wyprodukuje "Elizabeth, Michael & Marlon", zmieni zdanie? Film opowiadał będzie o samochodowej wyprawie Michaela Jacksona, Marlona Brando i Elizabeth Taylor z Nowego Jorku do Los Angeles po atakach z 11 września 2001 roku. Po raz pierwszy opisał ją magazyn "Vanity Fair" w 2011 roku. Jackson zaprosił Taylor i Brando na swój koncert w Madison Square Garden tuż przed zamachami. Gdy po nich zamknięto amerykańską przestrzeń powietrzną, gwiazdy nie miały jak wrócić do swoich kalifornijskich rezydencji. Wynajęli więc samochód i ruszyli w drogę. Dotarli ponoć aż do Ohio (ok. 850 km). W rolach legendarnych aktorów pojawią się Stockard Channing i Brian Cox. Ich obecności na ekranie tłumaczyć nie trzeba. Jednak Ralph Fiennes, najlepiej znany z tytułowej roli w obsypanym Oscarami filmie "Zakochany Szekspir", w roli Jacksona to zupełnie inny przypadek. Aktor stwierdził w wywiadzie, że zagranie Jacksona będzie "wyzwaniem". Oglądanie go w tej roli zapewne także, nie tylko dla fanów króla pop.

Reżyser Spike Lee, laureat honorowego Oscara w tym roku, który zapowiedział, że nie wybiera się na ceremonię rozdania nagród, pytał retorycznie, czy czarnoskórzy aktorzy nie potrafią grać. Zdaniem telewizji Sky Arts widocznie nie potrafią. Komedia "Elizabeth, Michael & Marlon" ma mieć telewizyjną premierę w tym roku.



Więcej o: