"Nie boję się technologii, tylko braku wyobraźni"

-Obecnie nie widzę szans na stworzenie na przykład protezy, która miałaby być lepsza od naszych nóg - przyznaje Tomasz Rożek w rozmowie z Pawłem Czado.

Paweł Czado: -Technologia rozwija się błyskawicznie. Jakie osiągnięcia robią na panu wrażenie?

Tomasz Rożek: -Choćby sukcesy w odczytywania intencji na podstawie fal mózgowych, sukcesy przy budowie urządzeń, dzięki którym człowiek byłby w stanie kierować innymi urządzeniami za pomocą myśli. Te prace trwają od wielu lat. Zapoczątkowane dzięki technologii EEG wykorzystywanej w medycynie. Na podstawie aktywności mózgu specjaliści są w stanie wyciągnąć wnioski, co w tym mózgu się dzieje. W pewnym momencie zdano sobie sprawę z tego, że z informacji EEG można wyciągnąć wnioski dotyczące intencji. Można odczytać, upraszczając, "co człowiek myśli". To robi na mnie wielkie wrażenie. Dużym wyczynem będzie, jeśli kiedykolwiek uda się w sposób bezbłędny (to jest podstawa każdego interfejsu między maszyną i człowiekiem) szyfrować intencje człowieka poprzez rejestr i rozkodowanie fal mózgowych. Wtedy pomyśli pan rano: "napiłbym się kawy" i ekspres tę kawę zrobi. Wsiądzie pan do auta i pomyśli, że chce się ze mną spotkać, poda adres, a samochód pana zawiezie. Chociaż to trudniej mi sobie wyobrazić niż parzenie kawy, bo podczas prowadzenia auta trzeba być skoncentrowanym, a człowiek się czasami dekoncentruje.

Jaka będzie przyszłość ludzkości? Wyobraża pan sobie ludzi funkcjonujących obok cyborgów?

-Nie jesteśmy w stanie przewidywać przyszłości. Jesteśmy w stanie na podstawie tego, co jest dzisiaj, i patrząc na to, co było wczoraj, próbować powiedzieć, co będzie jutro, pamiętając przy tym, że to się jednak często nie potwierdza. W bezkrytycznym przenoszeniu naszych wyobrażeń na przyszłość zakładamy, że nie powstanie żadna nowa technologia. Zakładamy, że w takim samym tempie w przyszłości będzie się rozwijało to, co już mamy. A wiemy doskonale o tym, że przecież nie funkcjonujemy ciągle z tym samym zbiorem technologii i tylko nimi żonglujemy. My cały czas stwarzamy nowe.

Człowiek 2.0 miałby dysponować technologiami, które sprawiłyby, że byłby inteligentniejszy, ale i bardziej sprawy od "klasycznego" człowieka.

-Obecnie nie widzę szans na stworzenie na przykład protezy, która miałaby być lepsza od naszych nóg. Lepsza we... wszystkim - czyli nie tylko chodzeniu, bieganiu, ale choćby wspinaniu się, pływaniu czy chodzeniu po drzewach.

Trudno mi sobie wyobrazić moment, że ludzie będą się okaleczać, żeby być lepsi. Z różnych powodów: po pierwsze nie znam i nie widzę na horyzoncie technologii umożliwiającej stworzenie jakiegokolwiek elementu naszego ciała, który byłby równocześnie i lepszy, i bardziej uniwersalny od pierwowzoru. Wydaje mi się, że ciągle łatwiej będzie ćwiczyć na siłowni niż wszczepiać syntetyczne mięśnie.

Odczuwa pan jakiś niepokój, który mógłby dotyczyć ewentualnej cyborgizacji?

-Zastanawiam się nad technologiami umożliwiającymi wprowadzanie czegoś do ludzkiego mózgu. Jeśli taka technologia powstałaby, pracodawcy na pewno kazaliby załadować pracownikom jakąś wiedzę wbrew ich woli. Widzę zagrożenie w tym, że ktoś zapakuje mi tam rzeczy, których ja nie będę chciał. Dzisiaj na szczęście tego nie da się zrobić. Dzisiaj.

Spotykam się z naukowcami, którzy badają mózg. Twierdzą, że być może taka technologia w ogóle nie powstanie, bo mózg jest tak skomplikowany, że wprowadzanie do niego rzeczy wbrew woli posiadacza jest niewykonalne. Ale inna teoria głosi: "nigdy nie mów nigdy."

Niepokój może wynikać nie z faktu, że ludzkość szybko się rozwija, raczej z tego, że rozwijamy się bez autokontroli. Zawsze było tak, że kiedy społeczeństwa czuły się niezagrożone, to nawalał mechanizm autokontoli. Co tylko dało się zrobić, było robione, i prowadziło to do złych skutków. Jeśli miałbym być pesymistą, to nie dlatego, że boję się wszczepiania czegokolwiek do mózgu czy boję się technologii jako takiej. Zaduma wynika z pytania, czy poświęcamy czas na myślenie o konsekwencjach naszych działań. Mam już gotową odpowiedź: nie, nie poświęcamy na to czasu!

Chciałbym mieć czas na to, żeby pewne rzeczy przemyśleć. Ale my sami sobie jako ludzkość tego czasu nie dajemy. To jest błąd. Kiedy taki czas nadejdzie? Kiedy stanie się coś bardzo złego. Nawet nie chcę przewidywać, co to mogłoby być.

Więcej o: