Polacy wymyślili innowacyjny pojazd. "To zupełnie nowy trend"

Torqway

Torqway (Torqway)

Już dopytują o niego Amerykanie, a pierwsze maszyny z pilotażowej serii już trafiły w ręce polskich i zagranicznych klientów. Będzie hit na skalę globalną?
Możesz nim jechać do pracy, na uczelnię, albo skoczyć na róg po zakupy. Sekret tego ekologicznego, napędzanego ruchem ciała pojazdu, tkwi w mechanizmie napędowym jakiego jeszcze na świecie nie było.



O tym jak narodził się pomysł na ten wyjątkowy wehikuł, kto go kupuje i czy stanie się światowym hitem, rozmawiamy z Beatą Paszke-Sobolewską, szefową firmy Torqway z Torunia

Michał Stangret: Jak wpadliście na pomysł Torqwaya?

Beata Paszke-Sobolewska: - Kilka lat temu zobaczyliśmy po prostu Segway'a. Mój mąż Andrzej, który jest konstruktorem i buduje duże maszyny, całe linie produkcyjne, stwierdził, czemu nie zrobić czegoś podobnego, ale nie elektrycznego tylko mechanicznego? I tak się zaczęło rysowanie. Rysował, rysował począwszy od wizualizacji platformy aż do mechanizmu napędowego. I to jest właśnie serce Torqway'a. Takiego mechanizmu do tej pory nie było.

Chodzi o tzw. torq, co to jest?

- Mechanizm polega to na tym, że zarówno poruszanie dźwignią do przodu jak i do tyłu powoduje ruch obrotowy koła. Oba ruchy są pracujące, nie ma tak zwanego ruchu jałowego, który jest znany z napędów dźwigniowych, np. w wózkach inwalidzkich, gdzie zwykle użytkownik napędza pojazd tylko wypychając dźwignię do przodu. To mało skuteczne. Wydawałoby się, że tutaj nic już się więcej nie da wymyślić, a jednak mężowi się udało. Połączyliśmy to z pozycją stojąca, która powoduje, że w czasie jazdy pracuje całe nasze ciało, wszystkie mięśnie.

Na pierwszy rzut oka przypomina to nordic walking.

- Bardzo często ludzie porównują jazdę na Torqway'u do nordic walkingu, my ukuliśmy dla siebie sformułowanie nordic driving. Są osoby, które lubią ćwiczyć na zewnątrz, często się przemieszczają, lubią nowości jeżeli chodzi o sport, gimnastykę ale także rehabilitację. A jednocześnie są to osoby, które nie mogą chodzić na dłuższe dystanse albo jeździć na rowerze ze względu na obciążenia stawów biodrowych i kolanowych. Na Torqway'u tego obciążenia nie ma, a równocześnie są mikro ruchy wszystkich mięśni powodujące, że spalamy kalorie i tkankę tłuszczową, a jednocześnie zyskujemy kondycję i poprawiamy koordynację.

Jak się skręca?

- Piętami. Podstawa na której stoimy podzielona jest na dwie części: na tej większej stoi przednia część stóp, a pięty opierają się na mniejszej podstawie z dwoma kółeczkami. Gdy naciśniemy prawą piętą - skręcamy w prawo, a jak lewą to w lewo. Pojazd jest zwrotny, bardzo szybko i intuicyjnie jesteśmy w stanie opanować technikę jazdy. Porusza się do 12 km/h, hamujemy dźwigniami rozpychając je na zewnątrz.





Pojazd zdobył górę złotych medali na międzynarodowych targach innowacji i konkursach wynalazków (m.in. Genewa, Pittsburgh, Tajpej), jednak sprzedaż ruszyła w sierpniu zeszłego roku. Ile egzemplarzy udało się już sprzedać?

- 20 sztuk mimo, że to był sezon zimowy. Klienci są rozmaici. Osoby prywatne, zarówno nastolatki, jak i seniorzy. Dwie firmy kupiły Torqway'e dla pracowników, do relaksu. Nasz pojazd jest w jednym z hoteli i w klubie fitness, gdzie trenerzy opracowują serię ćwiczeń z jego wykorzystaniem na świeżym powietrzu. Świetnie nadaje się do codziennego użytku: waży 20 kg, można go złożyć i wstawić do bagażnika.

Zainteresowanie za granicą?

- Dwa Torqway'e już są na Wyspach, jeden we Francji, w marcu kilka sztuk leci do Stanów, w czerwcu również. Mam nadzieję, że właśnie tam uda nam się pozyskać dużego strategicznego inwestora, który pomógłby rozkręcić biznes na większą skalę

Czemu nie w Polsce?

- W Polsce też są pieniądze, ale czasami jest do nich trudniejszy dostęp, albo inwestorzy są bardzo zachowawczy. Jednak chcą inwestować w absolutnie pewne projekty, a start-upy często charakteryzują się wysokim ryzykiem. Nie ulega wątpliwości, że większa otwartość jest za oceanem. I jeżeli chcemy gdzieś wejść z mocnym uderzeniem to tam. Już zresztą widzimy zainteresowanie, na czerwiec planujemy serię spotkań.

Macie pomysł na podbicie serc Amerykanów?

- Chcemy to zrobić przez "sport i fitness". Przed nami wykreowanie nowego stylu życia, nowej filozofii na życie, sport, fitness, fun, na coś ekologicznego, co wpływa na poprawę naszego samopoczucia, sylwetki i prace mięśni w sposób jakiego do tej pory nie było.

Jeżeli idziemy na siłownię, to mamy ćwiczenia ukierunkowane na określone partie mięśni. Na rowerze wydawałoby się, że pracuje całe ciało, ale niekorzystny układ kręgosłupa i obciążamy stawy. A tymczasem - jak okazało się dzięki badaniom przeprowadzonym przez krakowski AWF (zaraz podobne będzie robiła Politechnika Warszawska) - jazda na Torqway'u doskonale wpływa na postawę człowieka, przede wszystkim na kręgosłup i na wszystkie partie mięśni związane na przykład z odcinkiem lędźwiowym, na który często narzekamy prowadząc siedzący tryb życia jak nie za biurkiem, to za kierownicą.





Na Torqway'u mamy wyprostowaną sylwetkę, musimy zachować pozycję pionową i rozwijać koordynację, a to wszystko wpływa na pracę nie tylko mięśni lędźwiowych. Wraz z kolejnymi badaniami wychodzą kolejne hipotezy o pozytywnym wpływie korzystania z pojazdu na zdrowie. Mam nadzieję, że już niedługo będziemy w stanie odpowiedzieć sobie np. na pytanie, czy jazda na Torqway'u wspomaga mięśnie brzucha, ale też mięśnie odpowiedzialne za trzymanie moczu. Nietrzymanie moczu jest kolejną coraz powszechniejszą chorobą cywilizacyjną, dotyka kobiety. Jeżeli pozytywny wpływ pojazdu w tym zakresie zostałby potwierdzony, otworzyłby się kolejny bardzo ciekawy rynek.

Cena 3936 zł nie jest niska.

- Nie mogła być niższa bo to jest krótka seria pilotażowa. Wraz ze wzrostem produkcji będzie niższa. O ile? - to zależy od wielu czynników. Chcielibyśmy aby oscylowała: 500-600 euro. Myślę, że ok. 2,5 tys. zł w przyszłości będzie możliwe do uzyskania. Oczywiście marzy mi się, żeby było jeszcze taniej, ale na pewno nie zrezygnuję w tym celu z jakości produktu. Obecnie produkcja jest w kraju, pod Toruniem, niewykluczone, że w przyszłości będziemy posiłkować się elementami zamawianymi z Chin. Choć na pewno najważniejsze elementy pojazdu nadal będą produkowane pod okiem konstruktora w Polsce.





Torqway'a można też wypożyczyć (492 zł/doba) są chętni?

- Mamy dwie firmy eventowe, z którymi ustalamy warunki wypożyczenia. Jedna na 4-dniową akcję prowadzoną w województwie kujawsko-pomorskim, druga na 2-dniowy event w Warszawie. To atrakcyjny pojazd na eventy, bo jego obecność przykuwa uwagę i zawsze spotyka się z dużym zainteresowaniem.

Plany na przyszłość, prócz podbicia Ameryki?

- Mamy w planach elektryczną hybrydę Torqway'a. Można by ją porównywać z Segway'em, z tym, że jeżdżąc tą naszą będziemy sobie sami produkowali energię machając dźwigniami. A gdy się zmęczymy pojedziemy na wspomaganiu dzięki energii akumulowanej w baterii. Poszukujemy do tego projektu inwestora, napisaliśmy też wniosek o środki unijne z programu finansowania badań naukowych i innowacji Horyzont 2020. Mamy też już uczelnie, które są chętne do współpracy z nami przy e-Torq'u.

Kolejnym rozrysowanym już projektem jest Torqway Active - rodzaj wózka dla seniorów z możliwością siedzenia. Mamy już zgłoszenia od wielu uczelni z Europy, które chciałyby w nim uczestniczyć. Też szukamy do tego projektu inwestora. Otwieramy się na wiele możliwości i zobaczymy, który z pomysłów okaże się największym hitem.



ZOBACZ WIDEO

Zobacz także
  • Radek Kokosza (36 l.) z Warszawy - pomysłodawca akcji '12 razy pomagam' - triathlonista-amator, który co miesiąc przez cały rok będzie robił Ironmana. Cel? Pomóc 16-letniemu Piotrkowi zdobyć fundusze na nowy wózek inwalidzki. Radek ma morderczy pomysł: co miesiąc ukończyć Ironmana. Zbiera na wózek inwalidzki dla Piotrka
  • Duży sukces polskiej firmy. Z jej usług korzysta już Biały Dom, Google...
  • Syren Ariel. 24-letni Eryk jedynym rybim facetem w Polsce

Polecamy