Polscy studenci zbudowali samochód na powietrze

Takich maszyn na razie próżno szukać na ulicach, ale są ludzie, którzy wierzą, że właśnie taki napęd znajdzie się w autach przyszłości. Studenci z Politechniki Gdańskiej zbudowali samochód na powietrze i teraz pracują nad jego ulepszoną wersją. Osiągi robią wrażenie
W kole naukowym "Mechanik" na Politechnice Gdańskiej robota wre. Studenci kończą właśnie prace nad pojazdem, który na początku maja weźmie udział w zawodach Aventics Pneumobil. Organizuje je na Węgrzech firma Bosh Rexroth. Cel zawodów? Stworzyć pojazd zasilany sprężonym powietrzem, który przyćmi konkurencję osiągami. Nasi żacy z drużyny "Pneumo Team" nie startują od zera: w zeszłorocznych zawodach ich powietrzna maszyna w jednej z kategorii zajęła trzecie miejsce. Tym razem młodzi Polacy liczą na zwycięstwo.



Rozmawiamy z Darią Ulaszewską z "Pneumo Team"

Michał Stangret: Jak działa pojazd na powietrze?

- Sercem maszyny jest butla ze sprężonym powietrzem. Zgodnie z wymogami konkursu 10-litrowa butla może być wypełniona sprężonym powietrzem do ciśnienia 200 barów. Idea napędu jest dość prosta: powietrze przechodzi do silnika pneumatycznego, uruchamia siłowniki, one uruchamiają przekładnię która za pomocą łańcucha przenosi ruch na koła. Aby zapewnić stałe tłoczenie, zaraz za butlą jest reduktor, który to ciśnienie zmniejsza do 10 barów.





W zeszłym roku wasz pojazd zajął trzecie miejsce w kategorii przyspieszenie

- Konstrukcje rywalizowały wówczas w trzech kategoriach - na najlepsze przyśpieszenie, na najdłuższy przejechany dystans na jednej butli oraz na najlepszy czas w wyścigu. W porównaniu z autami wyścigowymi osiągi tego samochodów napędzanych sprężonym powietrzem nie wyglądają piorunująco: rozpędzą się średnio do 40 km/h w ok. 10 sekund i są wstanie zrobić to na dystansie 200 metrów. Rok temu udało nam się wywalczyć trzecie miejsce w kategorii przyspieszenie, ale w tym roku liczymy na zwycięstwo we wszystkich kategoriach. Po raz pierwszy dochodzi też nowa: "zarządzanie projektem". Sporo pracy włożyliśmy w to by udoskonalić naszą maszynę

Ile może przejechać na jednej butli?

- W zeszłym roku to było ok 7 km, teraz liczymy, że przejedzie nawet do 10 km. Silnik będzie podobny, aczkolwiek udoskonaliśmy np. układ pneumatyczny. Z naszych wstępnych kalkulacji wynika, że nasz pojazd były w stanie w tym roku rozpędzić się maksymalnie do 48 km/h, a liczymy, że może być to nawet 50 km/h.

Konkurs już 6-7 maja. Pojazd gotowy?

- Tym razem wystartujemy z dwiema maszynami. Jedna to jest właśnie kontynuacja zeszłorocznego pojazdu, którego przebudowaliśmy i ulepszyliśmy, a drugi pojazd ma formę samochodzika. Oba auta są - zgodnie z regułami konkursu - przeznaczone tylko dla jednej osoby. O ile w pierwszym siedzi się jak na kładzie, to w przypadku tego drugiego kierowca przyjmuje pozycję przypominającą tą w bolidzie formuły jeden. Oba na razie są w rozsypce, w najbliższych dniach czeka nas masa pracy, do 25 kwietnia muszą jeździć. Póki konkurs się nie odbył nie chcemy udzielać szczegółowych informacji nt. rozwiązań, które zastosowaliśmy.





Właściwie po co ten konkurs?

- Sama idea napędzania pojazdu sprężonym powietrzem to nie jest nowy pomysł, problemem wciąż jest przekucie go w funkcjonalne urządzenia. Na pewno konkurs jest okazją dla organizatora by podpatrzyć różnego rodzaju rozwiązania. W zeszłorocznym konkursie wystartowało kilkadziesiąt drużyn z różnych państw, w tym roku również zainteresowanie jest spore. Praca i dorobek umysłowy tylu inżynierów w jednym miejscu to jest coś czego można potem korzystać. Całe szczęście, bo to świetna sprawa, że technologia się tworzy właśnie przez pomysły i rozwiązania młodych ludzi.

Konkurs świadczy też o tym, że organizator na poważnie myśli by tego typu napędy stosować w silnikach przyszłości. Wierzysz w to, że będziemy jeździć takimi pojazdami?

- Przy obecnych rozwiązaniach to wciąż jeszcze nie jest możliwe, a przynajmniej nie byłoby opłacalne. Butle ze sprężonym powietrzem którym napędzane są pojazdy są na tyle małe, że nie byłyby w stanie pociągnąć dużego auta. Te zbiorniki musiałyby być dużo większe i cechować się dużo większym ciśnieniem sprężonego powietrza. A to wiązałoby się z tym, że zajmowałyby sporo miejsca, co mijałoby się z celem.

Żeby realnie myśleć o rozwoju rynku aut osobowych z tego typu napędem niezbędne byłoby powstanie dogodnej infrastruktury. Potrzebna byłaby na przykład sieć dystrybutorów ze sprężonym powietrzem gdzie można byłoby podjechać i z łatwością naładować butle. Ale spokojnie mogę wyobrazić sobie tego typu urządzenia na parkingach, czy stacjach paliw.



A może sprężarki mogłyby być na wyposażeniu samochodów?

- Obecnie tego typu urządzenia są na tyle duże, że nie byłoby szans. To są 3-tonowe klocki. Do tego wymagają sporo energii aby móc wtłoczyć powietrze do butli, a tą energię skądś trzeba czerpać i ciężko byłoby ją stworzyć w samochodzie.

A może wystarczy stworzyć sieć dystrybucji gotowych butli ze sprężonym powietrzem na stacjach benzynowych?

- W przyszłości na pewno znajdzie się rozwiązanie, które pozwoli na wprowadzenie pojazdu na sprężone powietrze do użytku codziennego. Taki pojazd jest na tyle ekologiczny, że na pewno ktoś się za to zabierze na tyle porządnie, że to w przyszłości będzie funkcjonować.

Więcej o: