Rozmawia z gwiazdami, lata do pracy helikopterem. Łukasz Jakóbiak o życiu pełnym sukcesów

Cztery lata temu Łukasz Jakóbiak nagrał pierwszy odcinek internetowego talk-show ?20 metrów kwadratowych Łukasza?.
W swojej warszawskiej kawalerce - liczącej ledwie 20 metrów kwadratowych - rozmawiał z takimi postaciami jak m.in. b. prezydent Bronisław Komorowski, Anna Dymna (aktorka, działaczka charytatywna), Jan Nowicki (aktor), ks. Jan Kaczkowski (autor książek, działacz społeczny), czy Edyta Górniak (piosenkarka).



Najpopularniejszy odcinek z Dodą obejrzało ponad 2 miliony osób (więcej, niż niektóre odcinki programu Tomasza Lisa lub Kuby Wojewódzkiego). Program Łukasz Jakóbiaka zdobył ogromną popularność - aktualnie ma ponad 300 tysięcy subskrypcji i powyżej 56 milionów odsłon. Łukasz prowadzi również szereg wykładów motywacyjnych "Znajdź siłę", podczas których pokazuje, w jaki sposób z odwagą i uporem realizować życiowe cele. Wykłady kończą się owacjami na stojąco.

Łukasz przyjechał do Warszawy z Radomia, żeby studiować dziennikarstwo na Uniwersytecie Warszawskim. "Jak coś postanowię, gwarantuję, że prędzej, czy później tego dokonam" pisze na swojej stronie, a historia jego życia potwierdza, że mówi prawdę.

Z Łukaszem Jakóbiakiem rozmawiała Marianna Fijewska.

Wolisz udzielać wywiadów, czy je prowadzić?

- Zdecydowanie prowadzić! Jestem empatą i mam dużą łatwość w wyczuwaniu emocji drugiego człowieka, co ułatwia mi rozmowę. Natomiast sam nie mówię o swoim życiu prywatnym, a prywatne pytania są mi często zadawane.

Nie lubisz, gdy inni dowiadują się czegoś o tobie?

- Gdyby nie mój program, nie miałbym Instagrama, Snapchata ani nawet Facebooka. Jeżeli oddam swoją prywatność, to co zostanie dla mnie? Opowiadam o tym, co robię w swoim życiu zawodowym, o moich przedsięwzięciach, działaniach i motywacji.

Kiedy po raz pierwszy zainteresowały się Tobą media?

-Pierwszy raz napisano o mnie w 2010 roku. Szukałem wtedy pracy, stwierdziłem, że odwrócę sytuację tak, aby to pracodawca zaczął poszukiwać mnie. Wywiesiłem przed siedzibą EMI Music Poland CV i list motywacyjny na trzech banerach o łącznej wielkości 18 metrów kwadratowych. Zadzwoniłem i powiedziałem, żeby wyjrzeli przez okno. To była głośna akcja. Pracodawcy zaczęli odzywać się do mnie już po kilku godzinach, a poważne gazety pisały o "olbrzymim CV, które zawisło w Warszawie". Wtedy właśnie po raz pierwszy zaistniałem w mediach.

Od trzech lat prowadzisz wykłady motywacyjne pod hasłem "Znajdź siłę"- czasem nawet dla 30 000 osób. Jakie to uczucie?

- Niesamowite! W zeszłym roku prowadziłem wykład, na którym słuchała mnie tak duża publiczność. Już dzień wcześniej starałem się wyciszyć, zapanować nad emocjami - ale kiedy wyszedłem na scenę, od razu poczułem energię płynącą z widowni. Uwielbiam to, tym bardziej, jeżeli komuś mogę pomóc.



Jak często prowadzisz wykłady motywacyjne?

- W ciągu pięciu dni potrafię poprowadzić nawet dziewięć wykładów. Zdarzają się sytuacje, kiedy wykłady odbywają się jednego dnia, na dwóch różnych końcach Polski. I wtedy muszę przemieścić się helikopterem. Korzystam z firmy Salt Aviation, mogę zamówić helikopter, w każde miejsce, tak jak taksówkę. Kocham latać!

Widzę, że Twój tryb życia jest bardzo intensywny. W jaki sposób się relaksujesz?

-Jakiś czas temu zacząłem medytować, najpierw czytałem książki o medytacji, później praktykowałem z nauczycielem, teraz chodzę na grupę medytacyjną. Medytacja całkowicie odmieniła jakość mojego życia. Zacząłem doceniać codzienne momenty, pijąc kawę cieszę się jak dziecko i piję ją nie po to, by wypić, ale by się nią delektować. Doprowadził mnie do tego trening uważności. Każdą podróż, każdy kontakt z drugim człowiekiem, każdy dzień odczuwam całym sobą.

Niedawno na twoim Facebooku pojawił się post dodany przez chłopaka, który dziękuje ci za to, że cię poznał. Twierdzi, że odmieniłeś jego życie. W jaki sposób?

- Kilka lat temu jeszcze przejmowałem się cudzą opinią, a ten chłopak był moim największym hejterem. I nagle... zmienił front. Spotkaliśmy się w Londynie, później długo rozmawialiśmy o podejściu do życia, o tym skąd brać motywację. Jak widać, ta rozmowa wywarła na nim duże wrażenie. W takich momentach czuję, że to co robię ma sens.

Można powiedzieć, że byłeś jego motywatorem. Czy w twoim życiu był ktoś, kto zmotywował cię do zmiany?

-W moim życiu istniały dwie motywacje. Po pierwsze świat, który widziałem w telewizji, prasie i książkach - ciekawe życie, wspaniali ludzie, podróże... Bardzo mi się to wszystko podobało, ale mój świat był zupełnie inny. Jako dziecko miałem zeza, przeszedłem cztery operacje na oczy, rówieśnicy wytykali mnie palcami. Te doświadczenia stały się moją drugą motywacją. Znosiłem różne upokorzenia, ale nadszedł dzień, w którym chucherko Jakóbiak powiedział: "Ja wam kiedyś pokażę!"

I pokazałeś.

- Jestem pewny, że każdy potrafi znaleźć w sobie wadę, która mu nie pasuje - mała miejscowość, nadwaga. I każdy z nas jest w stanie zamienić tę wadę w siłę. Nazywam to motywacją ambicjonalną.

Czyli problemy mogą przynieść coś dobrego?

- Problemy, które pojawiają się w naszym życiu, są nieprawdopodobnie ważne. Opowiem Ci cudowną historię, na którą trafiłem dziś rano. "Dawno temu w Grecji żył pewien uczeń, któremu mistrz grecki kazał płacić każdemu, kto go obrazi. Kiedy czas próby minął mistrz powiedział: możesz iść do Aten i nauczać. Kiedy uczeń dotarł do Aten spotkał mędrca, który siedział pod bramą i obrażał każdego, kto wchodził i wychodził. Obraził również ucznia, który wybuchnął śmiechem. - Dlaczego się śmiejesz? - zapytał mędrzec. - Ponieważ przez 3 lata płaciłem za to, a ty teraz dajesz mi to za darmo". Gdybyśmy zdawali sobie sprawę, ile siły mogą przynieść nam ciężkie sytuacje, przyjmowalibyśmy je zupełnie inaczej.

Od zakompleksionego chłopca do niezwykle pewnego siebie mężczyzny. Skąd wziąłeś tę pewność siebie?

- Pracując nad sobą. Gdyby pewność siebie była efektem tego co mam to, gdyby ktoś zabrał mi program, zabrał mi wykłady - zostałbym zupełnie sam, bez pewności siebie. Podstawa to akceptować siebie, ze swoimi wadami. Można chcieć je zmienić, ale nie można ciągle się za nie obwiniać. Kiedyś nie czułem się dobrze ze sobą. Ludzie, którzy nie czują się dobrze ze sobą, podejmują decyzje nie będące w zgodzie z nimi samymi. Decyzje dyktowane, na przykład chęcią usłyszenia komplementu, czy akceptacją w oczach innych. To pułapka, z której wydostać się możemy poprzez rozwój.

Podczas wykładów motywacyjnych wyświetlasz swoje zdjęcie ze szkoły, żeby pokazać drogę, jaką przeszedłeś. Czy jest jakaś zaleta, którą miał ten przestraszony chłopiec, a której nie ma Łukasz Jakóbiak?

- Byłem młodszy (śmiech). Sądzę, że mimo wszystko byłem odważniejszy. To paradoks! Jednak kiedy jest się 12-letnim chłopcem, nikt ci nic nie zrobi za przeskoczenie bramy na hipodromie, żeby wejść na koncert Tiny Turner w Trójmieście. Trzydziestoletniemu mężczyźnie już trochę nie wypada.

Które rozmowy wywarły na tobie największe wrażenie?

-Jest parę wywiadów, które nieprawdopodobnie cenię: z aktorami- Anną Dymną, Ewą Błaszczyk, Janem Nowickim i Andrzejem Grabowskim, oraz z ks. Janen Kaczkowskim. Mam olbrzymie szczęście, że mogę rozmawiać z ludźmi o tak dużej wiedzy, mogę zapytać ich o co chcę i w ten sposób pozyskuję od nich mądrość - to bardzo wpływa na moje życie. Mam nadzieję, że na życie widzów również.

W Twoim programie zwykle goszczą gwiazdy show biznesu, dlaczego zdecydowałeś się zaprosić ks. Jana Kaczkowskiego?

- Bo uwielbiam ludzi wyrazistych, z niestandardowym podejściem. Ks. Kaczkowski miał naturalną, nieskażoną postawę do życia. Był człowiekiem chorym na bardzo ciężki nowotwór, a mimo to nie miał żadnych pretensji do świata. W okresie choroby pokazał, jak można do niej podejść, pogodzić się z nią i poniekąd zaprzyjaźnić. Pokazał jedną z dróg, którą może obrać chora osoba, żeby było jej łatwiej. Wiedziałem, że to, co powie trafi do młodych ludzi, którzy oglądają mój talk-show. I nie pomyliłem się - ten odcinek ma ponad 400 000 wyświetleń.



To był niezwykle wzruszający odcinek i gorąco go wszystkim polecam. Do programu zapraszasz bardzo różne osoby- od celebrytów, po duchownych. Powiedz, jak ustosunkowujesz się do swoich gości?

- Moich gości nie traktuję jak gwiazdy. Gdy wchodzą do mojej kawalerki- stajemy się równi. Oczywiście, niektórymi się ekscytuję, bo jestem ich wielkim fanem, ale nawet wtedy staram się podejść do nich normalnie. To na czym skupia się człowiek podczas rozmowy, najbardziej się rozwija. Gdybym skupiał się na tym, że chcę wywyższyć, albo dowalić mojemu rozmówcy, między nami pojawiłaby się szkodliwa energia. Podchodzę do swoich gości całkowicie naturalnie. Fantastyczne jest to, że oni od razu wyczuwają moje podejście- wiedzą, że nie chcę ich skrzywdzić i ufają mi.

Jakie zagrożenia niesie za sobą sława?

- Komuś może zacząć się wydawać, że znaczy więcej niż inny człowiek.

Popadnięcie w samozachwyt jest bardzo kuszące. Jak się tego strzec?

- Kiedy zaczynałem prowadzić swój program zadałem bardzo podobne pytanie modelce Ilonie Felicjańskiej. Powiedziała mi wtedy, że nie czuje by była kimś sławnym, kto się jakoś wyróżnia. I ja po 4 latach mogę powiedzieć, że całkowicie się z nią zgadzam. Stąpając po chodniku nie czuję, że jestem inny od kogoś, kto mnie mija. Niestety, zdarza się, że ludzie, którzy nas otaczają doprowadzają do tego, że zaczynamy się tak czuć. Oczywiście czasem jest to bardzo miłe, ale czasem nadgorliwe.



Gdybyś mógł wybrać dowolną osobę na ziemi, żeby zaprosić ją do swojej kawalerki, nawet jeśli z różnych względów byłoby to niemożliwe- kogo byś wybrał?

- Mam taką osobę. Tą osobą jestem ja sprzed 15 lat. Chciałbym zapytać się tamtego Łukasza dlaczego nie robił nic ze swoim życiem, dlaczego nie działał? Ostatnio napisała do mnie koleżanka z podstawówki, z którą nie miałem kontaktu przez te wszystkie lata. Od razu zacząłem wypytywać ją, jaki ja właściwie byłem? Co robiłem? Jak mnie spostrzegała? Bardzo mnie to wszystko ciekawi, bo niewiele pamiętam z okresu podstawówki, a przecież to właśnie wtedy kształtuje się nasza osobowość. Więc gdybym mógł zaprosić do swojej kawalerki dowolna osobę- zaprosiłbym siebie. Myślę, że taka rozmowa dałaby mi wiele do myślenia i pozwoliła zmotywować się jeszcze bardziej, tak, żebym za kolejne 15 lat wiedział, że zrobiłem teraz wszystko co mogłem.

Czym się kierujesz zadając pytania swoim gościom?

- Nie ukrywam, że zadaję pytania, które na danym etapie mojego życia są mi bliskie. W pierwszych wywiadach pytałem, jak zaistnieć w show biznesie, później jak się w nim utrzymać, a później - jak nie zwariować. Kiedy zaczynałem prowadzić wykłady pytałem ich o motywację do działania i chęć życia. Teraz, kiedy zacząłem medytować, pytam ich, czy są szczęśliwi tu i teraz.

A Ty jesteś szczęśliwy tu i teraz?

- Bardzo. Jestem teraz w wyjątkowym okresie mojego życia. Czuję się fenomenalnie. Uważam, że sztuką jest, aby poczuć się dobrze nie mając drugiej połówki. Nie mówię, że ja nie mam, ale kiedy mamy kogoś obok siebie zazwyczaj czujemy się dobrze. Więc kiedy dochodzimy do tego momentu, że będąc samemu czujemy się dobrze, pomyślmy, co stanie się z naszym organizmem gdy się zakochamy? Życie mi się układa: mam własny program, prowadzę wykłady motywacyjne i jestem dyrektorem kreatywnym wody witaminowej Vibe - ten obraz namalowałem sobie sam i życzyłbym każdemu, żeby robił to, co kocha.

Więcej o: