H-D Street Rod - Harley dla zuchwałych

Marka Harley-Davidson definiuje amerykański styl budowania motocykli. Mają wyglądać, brzmieć i jeździć przede wszystkim do przodu - im szybciej, tym lepiej. H-D Street Rod zbacza z obranego kursu i to w zaskakująco dynamiczny sposób.

Motocykle produkowane w Milwaukee do tej pory nie ulegały europejskim trendom. Sprzęty z kontynentu naszego i z Japonii mają przede wszystkim karmić nas adrenaliną. Czynią to za pomocą mocnych silników i układów jezdnych umożliwiających atakowanie zakrętów z absurdalnymi prędkościami. H-D wychodziło z założenia, że "szczeniackie marki" się po prostu nie znają, bo niby jakie mają doświadczenie w budowaniu motocykli? Czym jest marne kilkadziesiąt lat w porównaniu do ponad 100 lat amerykańskiej tradycji? Wygląda na to, że młodzi motocykliści są coraz bardziej odporni na marketing prosto z USA. Chcieli, żeby pomnik motocyklizmu w końcu się trochę rozruszał i był w zasięgu ich budżetu. Chcieli, więc mają.

BOLLYWOOD JAK HOLLYWOOD

Na obniżenie kosztów produkcji jest tylko jeden sposób - budowa fabryki w Azji. W Indiach motocykle robią już BMW, Ducati czy KTM. W jakości wykonania nie widać różnicy. Amerykanie zawsze budowali siermiężne maszyny i skręcali je na śruby, które wyglądają jak kupione w sklepie metalowym za rogiem. Taki jest też Street Rod. Solidne spawy stalowej ramy, nakrętki niemal okrętowe, takie, którymi można burzyć mury. Stylistyka jest spójna z gamą H-D. Zawsze warto zwracać uwagę na detale, takie jak chociażby wlot powietrza w stylu dolotu w muscle car. Studio dizajnu połowę pracy poświęca na stworzenie motocykla, a drugą część na projektowanie akcesoriów.

Bądźcie pewni, że oglądając motocykl w salonie, będziecie mogli przewertować gruby katalog z częściami. W ten sposób każdy klient może zbudować własnego customa jeszcze zanim opuści on salon. Możemy wymienić kierownicę, wydech, owiewki, kanapę, osłony i pewnie takie rzeczy, o których istnieniu nie mamy pojęcia.

Głównym punktem programu są osiągi H-D Street Rod. Do tej pory motocykle Harley-Davidson oferowały przede wszystkim moment obrotowy. Leniwie kręcące się dwucylindrowe silniki odpychały się przy obrotach niskich i średnich. Nie było najmniejszego sensu, żeby kręcić je do czerwonego pola na obrotomierzu. Tym razem jest inaczej. W ramę upchnięto nowoczesny silnik, który napędza monstrum o oznaczeniu XG750R. Jest to motocykl wyczynowy do wyścigów typu Flat Track, czyli amerykańskiego odpowiednika żużla. Sprzęty mają tylko marny tylny hamulec, a wpadają w zakręt z ubitej ziemi, lecąc ponad 200 km/h. Polecamy poszukać filmów...

NAJSZYBSZY HARLEY W MIEŚCIE

Oczywiście silnik Street Rod jest bardziej ucywilizowany, ale ciągle daje sporo rozrywki. Tradycyjnie ma dwa cylindry w układzie V o łącznej pojemności 749 centymetrów sześciennych. Na niskich obrotach nie telepią nim konwulsje typowe dla "tradycyjnych H-D". Mamy do czynienia z nietypowym dla Harleya określeniem: wysoka kultura pracy. W związku z tym Street Rod jest bardzo łatwy w opanowaniu. Przydaje się to w szczególności w mieście, gdzie często toczymy się przez korki. Nie musimy być mistrzami operowania sprzęgłem, wystarczy dodać gazu, a motocykl gładko odjedzie. Jak tylko wkręci się do 4000 obr./min zaoferuje nam 65 Nm momentu obrotowego, co jest wartością wystarczającą do zwycięstwa w większości wyścigów spod świateł. Mocy maksymalnej H-D tradycyjnie nie podaje, uznając, że dżentelmeni o takich bzdurach nie rozmawiają. Zapewniamy, że uzyskanie prędkości z dwójką z przodu jest możliwe.

O wiele ważniejsza jest zdolność do utrzymania tej prędkości w zakrętach. Motocykl ma wyższy prześwit i nie drze już podnóżkami i wydechem o asfalt przy każdej próbie złożenia się w łuk. Szybko zmienia kierunki, a jednocześnie ma nisko umieszczony środek ciężkości, co daje poczucie stabilności. Bez problemu możemy cisnąć po winklach za kumplami na ich japońskich wynalazkach.

Hamulce były największym zaskoczeniem. Do tej pory Harley zalecał jazdę w kowbojkach, bo w sytuacji awaryjnej obcas nieźle wgryza się w drogę. W Street Rod wytracanie prędkości to nie problem, a wręcz przyjemność. Dwie tarcze z przodu i ogromna tarcza z tyłu dają ogromną jak na cruisera siłę hamowania. Dobrze, że w serii dostajemy ABS, bo w deszczu łatwo byłoby zblokować koła.

MIŁA NIESPODZIANKA PRZY KASIE

Wszystkie zalety Harley-Davidson Street Rod bledną przy tej najważniejszej... Cena to szok, bo od kiedy nowy H-D kosztuje poniżej 40 tys. złotych (a dokładnie: 37 lub 38 tys.) ? No dobra, od zeszłego roku dzięki modelowi Street 750, ale Street Rod to wyższa półka. Jest to po prostu fajny motocykl do jazdy, o gangsterskim wyglądzie i niezłych osiągach. Jednocześnie dostajemy na zbiorniku znaczek, który jest najbardziej "cool" ze wszystkich. Wygląda na to, że dzięki Street Rod wielu motocyklistów zbierze swoje pierwsze doświadczenie z dosiadania amerykańskiej legendy

Więcej o: