Ford ponownie w obiektywie Horowitza

Marcin Kasprzak
02.10.2017 10:22
A A A
Firma Ford Polska zaprosiła ponownie do współpracy Ryszarda Horowitza, który 35 lat temu zrealizował dla marki obsypaną nagrodami kampanię reklamową. Efektem jest wyjątkowa wystawa w warszawskiej galerii Rabitthole art room. To nie lada gratka dla wszystkich fanów nie tylko fotografii, ale i motoryzacji.

Był początek lat 80. W świecie reklamy rządził prosty schemat: na zdjęciach uwieczniano pojazdy na neutralnym tle lub w plenerze, kompozycja była uzupełniona mniejszymi fotografiami prezentującymi walory konkretnego modelu. Koncepcje były proste, bo wykonanie zdjęć samochodów było trudniejsze niż teraz - lniące karoserie odbijają światło, a w tamtych czasach nie używało się techniki komputerowej obróbki zdjęć. Dlatego fotografowie unikali trudnych ujęć, stawiając na proste wizje, które ułatwiały im odpowiednie oświetlenie pojazdu. Jednak szefowie koncernu Ford w USA zapragnęli czegoś więcej. Chcieli wyjątkowej kampanii, której zdjęcia wywołałyby emocje nawet u największych motoryzacyjnych ignorantów.

Zerknęli na zdjęcia reklamowe biżuterii najsłynniejszych marek i srebra, które były wtedy publikowane w ekskluzywnych magazynach. To było to! Autorem nowatorskich ujęć był młody, ale już znany w USA fotograf mieszkający w Nowym Jorku. Polak, Ryszard Horowitz. Szefowie koncernu Ford wiedzieli, że skoro artysta daje sobie radę z oświetleniem biżuterii czy wyrobów z metali szlachetnych, sfotografowanie samochodu nie będzie dla niego problemem. Jeśli panuje nad refleksami, które rzucają diamenty, zapanuje też nad odbijającą światło karoserią samochodów.

Ryszard Horowitz miał już wtedy pokaźne CV. Skończył prestiżowy nowojorski Pratt Institute, realizował sesje zdjęciowe, m.in. dla Tiffany, Chloe, przez dwa lata był dyrektorem artystycznym w słynnej agencji reklamowej Grey Advertising realizując zlecenia dla największych światowych marek. Zdążył już zostać wielokrotnie nagrodzony przez wiele liczących się instytucji i stowarzyszeń. Zrezygnował ze świetnie płatnej pracy, imponującego biura na Manhattanie i atmosfery znanej z serialu Mad Men, by w 1967 r., dokładnie pół wieku temu, otworzyć własne studio fotograficzne - legendarne Ryszard Horowitz Studio.

Odwaga menadżerów Forda opłaciła się. Zrealizowana w kalifornijskim Palm Springs kampania reklamowa dla Ford USA okazała się ogromnym sukcesem, a autor został uhonorowany w 1982 r. nagrodą Golden Caddie przyznawaną w Detroit za najlepszą kampanię reklamową branży samochodowej. To taka "Złota palma" w świecie twórców reklam, które szczególnie w tamtych czasach, były podziwianą formą sztuki, a nie tylko przekazem treści marketingowych.

Po 35 latach Ford Polska postanowił przypomnieć o tej wyjątkowej historii i uczcić jubileusz współpracy z Ryszardem Horowitzem tworząc wyjątkową wystawę. W jej skład weszły fotografie z kampanii nagrodzonej w 1982 r. oraz zupełnie nowe dzieła, stworzone przez artystę specjalnie na tę okazję. Bohaterami nowych zdjęć są cztery modele z ekskluzywnej linii Vignale - Mondeo, Kuga, S-Max i Edge. - Robiąc fotografie na początku lat 80. nie miałem do dyspozycji komputerów, a do realizacji śmiałych wizji niezbędne było stworzenie rekwizytów. - podsumował Ryszard Horowitz. - Kiedyś prace pokazywało się w formie przeźroczy, potem w dużym formacie, bo klisze były duże. Nie było tego natychmiastowego oglądania czy zmieniania konceptu - wspomina z nostalgią.

Efekty jego pracy - tej sprzed 35 lat i tej współczesnej, której bohaterami zostały modele Forda z linii Vignale, można podziwiać podczas wstawy Horowitz Ford Vignale, która potrwa do 15 października w galerii Rabbithole art room, przy ulicy Poznańskiej 15 w Warszawie.

Zobacz także
  • Kingsman: Złoty krąg Oto oficjalny zegarek w filmie "Kingsman"!
  • Sophia Hadjipanteli Modelka nie przycięła brwi. Walczy ze stereotypami
  • Skręcić w prawo, w lewo? 9 życiowych kompasów mężczyzny

ZOBACZ WIDEO

Skomentuj:
Zaloguj się lub komentuj jako gość

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Polecamy