Coaching - jak odróżnić zawodowców i specjalistów od hochsztaplerów?

09.11.2017 11:34
Coaching ma w Polsce ogromny problem z PR-em

Coaching ma w Polsce ogromny problem z PR-em (Fot. Shutterstock)

Teraz szczerze: co przychodzi ci do głowy, kiedy słyszysz słowo "coach"? Zawodowiec, który ma wyciągnąć z ciebie to, co najlepsze, czy pretensjonalny bubek w garniturze pokrzykujący: "Jesteś zwycięzcą! Jesteś zwycięzcą!"?

ZAWODOWIEC CZY ŚCIEMNIACZ?

Mało zawodów ma aż taki problem z wizerunkiem. A szkoda.

- To prawda, coaching ma problem z PR-em, i to duży - mówi dr hab. Mirosława Huflejt-Łukasik, twórczyni Szkoły Coachingu MLC i członek prezydium Izby Coachingu. - Są dwa powody. Po pierwsze, kiedy jakaś metoda dopiero się tworzy, a coaching powstawał na naszych oczach w drugiej połowie lat 90., to pewne sprawy pozostają niejasne i niewiadome. A po drugie, rynek zepsuli ludzie, którzy po prostu dopisywali sobie do wizytówki słowo "coach", bo to było modne, i organizacje, które dawały dyplom po dwudniowym kursie.

Rynek na początku zalali hochsztaplerzy, którzy zgarniali kasę za opowiadanie dyrdymałów rodem z książeczek ze złotymi myślami. Roi się od youtube'owych kanałów "coachów", którzy mają łatwe rozwiązania na każdy problem: od biznesu po wyrywanie lasek. Na szczęście ta fala już się powoli przelewa. Na szczęście, bo coaching - taki prawdziwy - może być bardzo fajnym i przydatnym narzędziem. Jeśli trafi się na zawodowca.

- Po co komuś coach? Pozwala uwolnić potencjał, którego osiągnąć klient nie umie, bo na przykład nie ma odwagi czy brak mu systematyczności - mówi Zuzanna Mazurek, członek i rzecznik prasowy International Coach Federation. - Coach wspiera, towarzyszy, sprawdza z różnych stron, na ile ten cel jest ważny; a może za nim kryje się coś innego? Zmiany są trudne i często wiele osób chce się zmienić, ale po drodze traci cel z oczu. Wtedy przychodzi coach i mówi "zaraz, przecież mówiłeś, ustaliliśmy".

- Coach nie jest psychoterapeutą. To zupełnie inne narzędzia. Na psychoterapię trafia się wtedy, kiedy cierpimy, i w ramach terapii buduje się w człowieku to, czego on nie ma, na przykład pewność siebie - mówi Huflejt-Łukasik. - Coach uruchamia coś, co człowiek już w sobie ma: kreatywność, mocne strony.

Tylko jak odróżnić zawodowca od ściemniacza? Kto ci pomoże, a kto zmarnuje czas? Pierwszy, oczywisty sposób to sprawdzenie, czy ma tzw. akredytację. Ale warto wiedzieć, kto tę akredytację wydał, bo jak wspominaliśmy, niektórzy "coachowie" papiery dostali po kilkunastu godzinach "nauki". Bardziej się napocisz na kursie na prawo jazdy. Duże, ogólnopolskie stowarzyszenia mają swoje wymagania (np. minimum 100 godzin szkolenia) i swoje egzaminy, które coach musi regularnie zdawać i ponawiać. To lepsza wizytówka. Dobry coach regularnie, raz na kwartał, spotyka się z superwizorem - bardziej doświadczonym trenerem, który przygląda się z zewnątrz jego pracy. Wreszcie zawodowiec musi znać swoje ograniczenia i wiedzieć, kiedy klienta odesłać do kogoś innego, bo na przykład na jego problemy dobra będzie psychoterapia albo tradycyjne szkolenia, a nie coaching.

- Każdy zrzeszony coach podpisuje kodeks etyczny, gdyby przypadkiem go naruszył, to do komisji etyki ma prawo zgłosić go każdy klient bądź inny coach - mówi Huflejt-Łukasik.

- Bardzo ważne jest to, żeby z takim potencjalnym coachem po prostu się spotkać - mówi Mazurek. - Relacja z coachem jest bardzo specyficzna i wrażliwa, bez zaufania i szacunku nie da się wspólnie pracować.

PRZYJACIEL

Praca z coachem powinna w jakimś stopniu przypominać relację z przyjacielem - to ty masz mówić, co cię gnębi, a on ma delikatnie popychać cię, tak żebyś sam znalazł sobie rozwiązanie. Ale, zdaniem samych coachów, to, co oni robią, ma jedną subtelną przewagę nad piwem z kumplem:

- Rzeczywiście, w obu przypadkach ważne jest to, że sami na głos mówimy, czego chcemy, czego pragniemy, czego się boimy - tłumaczy Mazurek. - Tylko przyjaciel zawsze ma swoje doświadczenia, swój plan wobec nas. Nawet jeśli ma najlepsze intencje, to gdzieś jego sprawy nakładają się na nasze problemy. Podsuwa nam swoją wizję tego, co powinniśmy zrobić. Coache uczą się tego unikać, nie nakładać na kontakty z klientem własnej oceny.

- Często jest tak, że ludzie nie osiągają celów, bo nie potrafią ich doprecyzować. Na przykład kiedy dostają nowy obszar działania, którym nigdy wcześniej się nie zajmowali, więc nawet nie wiedzą, od czego zacząć - opowiada Huflejt-Łukasik. Dopóki sobie czegoś nie wyobrazisz, nie zrobisz tego. Ekspert jest pomocny, bo pomaga przełożyć twórcze planowanie na cele. I w biznesie, i w życiu prywatnym.

Taka relacja musi być dobrowolna i otwarta. Nie może być tak, że szef powie któregoś dnia: "to ja sobie pokołczuję zespół" - zrobi szybki kurs i będzie cię wzywał na kozetkę. Taka relacja nie byłaby ani dobrowolna, ani otwarta. Podobnie nikt nie może przyjść i powiedzieć zespołowi: "od dzisiaj przechodzicie coaching, tu jest pan Majk, on się wami zajmie".

Porządna praca z coachem powinna zacząć się od planu: ustalamy, czego chcemy i jak do tego dotrzeć. A potem stopniowo idziemy w tym kierunku. Plan ma być mapą drogową i zakładać, że w którymś momencie może zabraknąć ci mocy, i uwzględni inne zagrożenia. Potem przynajmniej 6, choć zwykle 12 sesji. Ważne, żeby proces nie trwał za długo, bo wtedy możesz się uzależnić. A chodzi o to, żebyś rozwiązywał problemy, a nie dokładał nowe. Coach to ma być ten ktoś, kto utrzyma cię na kursie, a nie będzie cię atakował "pozytywnym myśleniem". Mówcy motywacyjni też potrafią być przydatni, ale to zupełnie inna bajka.

- A tylko pseudocoach powie ci: "ja wiem lepiej, co masz zrobić z życiem" - podsumowuje i przestrzega Mazurek.

PIĘCIU NAJCIEKAWSZYCH COACHÓW

To nie jest tak, że jeden coach zawsze jest obiektywnie lepszy od innego, każdy ma swoje preferencje, każdemu lepiej albo gorzej pracuje się z danym człowiekiem. Ale niektórzy pokazali, że mają coś ciekawego do powiedzenia.

1. Michał Bloch - freelancer i coach freelancerów. Specjalizuje się w szkoleniu ludzi, którzy nie pracują na umowach o pracę albo którzy chcieliby zostać wolnymi strzelcami. Jeśli zastanawiasz się, czy rzucić wszystko i zacząć hodować alpaki albo robić grafiki na zamówienie, zamiast pracować na infolinii - to jesteś jego targetem.

2. Tomasz Kozłowski - psycholog, coach i... skoczek spadochronowy. Dwa lata temu w trzyosobowym zespole pobił rekord Europy, skacząc z balonu w stratosferze. Wie dużo o tym, jak przełamać lęki.

3. Mirosława Huflejt-Łukasik, Benedykt Peczko - twórcy jednej z pięciu pierwszych w Polsce szkół coachingu i pierwszej, która wprowadziła do szkolenia coachów superwizję, czyli jedną z podstaw profesjonalnego podejścia do sprawy.

4. Rafał Szewczak - zajmuje się biznesem, ale nie tylko. Jeden z jego projektów to coaching dla par: może z wami popracować nad komunikacją, rozczarowaniami czy konfliktami.

5. Gabriela Borowczyk - coach marki osobistej, pomaga opanować to, jak ludzie cię postrzegają, co o tobie wiedzą, co im o sobie przekazujesz.

SKANDALIŚCI?

Może słowo "skandal" jest zbyt mocne, ale na pewno są w Polsce "coache" budzący ogromne emocje. Bywają oskarżani o to, że skupiają się głównie na autopromocji.

Najbardziej znany z nich to Mateusz Grzesiak. Przystojny, wygadany, dynamiczny. Od kilku lat znajduje się na celowniku, powstają kolejne teksty zarzucające mu hochsztaplerkę, w internecie pełno komentarzy ludzi rozczarowanych szkoleniami (na przykład: "Poziom moich umiejętności po szkoleniu był znikomy. Czułem się jak perfekcyjnie zmotywowany piłkarz reprezentacji San Marino"), mimo to jego wystąpienia i szkolenia nadal przyciągają tłumy. Na pewno nie można mu zarzucić tego, że nie wie, jak stworzyć własną silną markę.

Kolejny to mówca motywacyjny Łukasz Jakóbiak. On sam odcina się od określenia "coach", ale jest za takiego brany przez część swoich fanów. Próbując wypromować swój internetowy talk-show, sfingował jakiś czas temu wizytę w programie TV w USA, włącznie z podrabianym planem zdjęciowym i sobowtórem Ellen DeGeneres. Trzy lata temu chwalił się, że na żywo jego wykładów wysłuchało 50 tys. ludzi. Nie ma jednak badań potwierdzających, że takie motywacyjne występy powodują długotrwałe przemiany u odbiorców.

NIECO INNY COACHING

Są coache, którzy do tematu podchodzą nieco nieszablonowo:

1. Aleksandra Krupska, Anna Kruszewska - leadersheep coaching. Coaching przywództwa... z psami pasterskimi. Myślisz, że jesteś przywódcą? Owce mają inne zdanie. Program dla menedżerów wyższego szczebla, którzy pracując ze zwierzętami, mają dowiedzieć się czegoś więcej o tym, jakimi są przywódcami, a jakimi być powinni.

2. Kamila Baranowska - biegający coach, biegając z klientem, pracuje nad jego siłą charakteru. Pomaga ludziom, którzy mają dość siedzenia za biurkiem i chcieliby zmienić swoje życie na bardziej aktywne. Ale to nie treningi fizyczne - biegając, pracuje nad tym, co masz w głowie.

3. Dorota Raniszewska - fotocoach, która pracuje za pomocą fotografii właśnie. Ogląda z tobą stare fotografie, żeby lepiej zrozumieć twoje wybory; pomaga wyrazić ci siebie i uczy planować za pomocą zdjęć.

ZOBACZ WIDEO

Skomentuj:
Coaching - jak odróżnić zawodowców i specjalistów od hochsztaplerów?
Zaloguj się lub komentuj jako gość

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Polecamy