Urlop? Tylko nie to!

Zamiast się cieszyć, że przed nami wolne, marudzimy. A po urlopie - zamiast naładowanych akumulatorów - mamy depresję. Czy Polacy źle odpoczywają?
Z Izabelą Dmitrowicz, psychoterapeutą z poradni My Progress, rozmawia Jolanta Nowak

Zauważyłam, że w wakacje - oczekując na urlop - okropnie narzekamy na pracę.

Przed urlopem odpowiedzialny pracownik stara się nadgonić z pracą. Nie chce obciążać kolegów z działu swoimi obowiązkami albo zastawiać zadań na potem. A to wymaga więcej wysiłku. Jest jeszcze aspekt, na który nie zwracamy uwagi. W wakacje chcemy częściej przebywać na powietrzu, korzystać z promieni słonecznych. Jeśli nie możemy wyjść - otwieramy okna. Wtedy stale narażeni jesteśmy na hałas, na który reagujemy rozdrażnieniem. A to powoduje, że szybciej się męczymy i łatwiej się denerwujemy.



Czy to, że inni wyjeżdżają albo wracają opaleni, może denerwować?

Kiedy przygotowujemy się do wyjazdu - czyli więcej pracujemy - a do biura wraca pięknie opalona koleżanka, chwali się zdjęciami, opowiada o cudownych wakacjach, wcale nie mamy ochoty tego słuchać. To może być nawet ulubiona znajoma z pracy. Warto pamiętać, że nie jest to złość skierowana bezpośrednio do tej osoby. Jest nam ciężko, bo toniemy w pracy. Uświadomienie sobie tego mechanizmu często przynosi zmianę nastawienia do innych.

W końcu przychodzi upragnione wolne. Jaki powinien być idealny urlop?

Miejsce nie ma znaczenia. Musi być dostosowane do tego, w jakiej formie lubimy odpoczywać. Warto pamiętać, że organizm najlepiej regeneruje się na świeżym powietrzu. A więc urlop przed telewizorem czy przy piwie niewiele wniesie w zmianę naszego samopoczucia. Optymalny czas dla organizmu to minimum trzytygodniowy wypoczynek. Tygodniowy wyjazd nie spełnia funkcji wakacji, bo organizm dopiero przystosowuje się do nowego trybu życia. Jeśli po siedmiu dniach trzeba wracać, jest zdezorientowany. Bardziej efektywny jest już dwutygodniowy urlop, bo organizm zaczyna się regenerować. Trzytygodniowe wakacje to ideał. Zaczynamy ładować akumulatory.

Przyjdzie czas, że będzie trzeba wrócić. Mówi się, że Polacy cierpią na powakacyjną depresję.

Nie tylko Polacy, ale my mamy to do siebie, że często nie potrafimy odpoczywać. Na powakacyjną depresję mogą narzekać osoby, które nie zapewniły sobie odpowiedniego czasu na regenerację sił, nie potrafiły wyłączyć służbowej komórki, zamknąć laptopa lub nadużywały alkoholu. Wówczas mają poczucie, że niby byli na urlopie, a nie czują się wypoczęci. Do tego znowu czeka wzmożona praca, bo przełożeni oczekują, że pracownik po urlopie jest pełny sił i chęci do pracy.

Można sobie poradzić ze zmęczeniem pracą?

Jeśli nie mamy możliwości spędzenia dłuższego urlopu, musimy się wspomagać weekendowymi wyjazdami. Nasz organizm potrzebuje wyciszenia i zielonego otoczenia. Leżenie w domu nie jest dobrym pomysłem. Do regeneracji potrzebny jest ruch.

A co z pracoholikami? Skoro nie lubią urlopów, może nie powinni wyjeżdżać?

Rozumiem, że to prowokacyjne pytanie. Mówiąc jednak bardzo poważnie, wakacje to faktycznie trudny moment dla pracoholików, którzy mają rodziny. W tym okresie bliscy oczekują większej uwagi. A pracoholicy szukają wymówek, usprawiedliwień, racjonalnego wytłumaczenia sytuacji. Mimo niezadowolenia bliskich nadal pozostają przy swoich obowiązkach. Druga grupa pracoholików to osoby samotne - single. Dla nich okres urlopowy to często czas realizacji swoich potrzeb: uznania, akceptacji, poczucia bycia niezastąpionym i potrzebnym. Mimo to dłuższy urlop zalecam wszystkim. Warto pamiętać, że nie tylko lipiec i sierpień to czas na regenerację sił. Każdy z nas potrzebuje dobrego wypoczynku, czasu dla siebie - i tego wszystkim urlopowiczom życzę.

W imieniu urlopowiczów i swoim dziękuję. Również życzę miłych wakacji...

... dziękuję.