Czerwone w dobrej cenie

Wybrał je dla nas jeden z najlepszych w Polsce speców od wina - Marek Bieńczyk, członek International Federation of Wine and Spirits Journalists and Writers. Poprosiliśmy go, aby wśród setek butelek znalazł na półkach w supermarketach (Carrefour, Leclerc, Tesco, Real) godne polecenia wina w cenie do 30 zł.
 

Wiara w cuda jest dobrem najsprawiedliwiej w świecie podzielonym, a przynajmniej w świecie konsumpcyjnym, gdyż każdy z nas wierzy, że trafi w sklepie czy internecie na taką okazję, że sprawi sobie coś tak wspaniałego za tak małe pieniądze, iż innym oko zbieleje z zazdrości. W domenie wina wiara w cuda ma również mocną pozycję, wciąż nam się wydaje, że kupimy za dwie dyszki butelkę, która zapędzi w ciemny kąt najdroższe burgundy i barolo. Niektórzy z nas pamiętają dobrze z lat 80., a nawet z 90. (a może nawet i ostatnich) polowania na "dobrą" sofię. Gatunków oraz producentów sofii było co niemiara, i przekazywaliśmy sobie tajemną wiedzą o tych, co to są rzekomo "lepsze" od innych. Dziś nadal kursuje szeptana wiedza, lecz coraz bardziej zdajemy sobie sprawę, że w dużej mierze żyjemy złudzeniami. Trzeba powiedzieć szczerze: winne cuda, jeśli się zdarzają w sklepach, to rzadziej, niż można sądzić. Co innego podczas wędrówek po winnicach: czasami możemy odkryć coś skromnego, a wspaniałego. W polskim supermarkecie już raczej nie. Winiarskie fora internetowe mają swój ulubiony temat: "dobre wina do 30 zł". Ich uczestnicy przekazują sobie informacje, na ogół bardzo trafne - ale też chyba się nie łudzą, że odkrywają fantastyczną żyłę złota.

 

Nie ma zatem co ukrywać, w przedziale do 30 zł na nieopisane wspaniałości nie należy liczyć. 20-30 zł na półce oznacza 2-3 euro maksimum (a nierzadko mniej) w tak zwanej "export price", czyli cenie, jaką płaci polski importer za butelkę. Za 2 euro nikt cudu nie wyprodukuje, tak jak raczej nikt nie wyciśnie 200 kilometrów na godzinę z silnika o pojemności 1,2 litra. Nie znaczy to, oczywiście, że im wino droższe, tym jest lepsze. Cenę drogich win kształtują takie czynniki, jak prestiż i sława, opinie przewodników, moda i trendy, ambicje, niekiedy wyssane z palca, producentów, a czasem ruchy spekulacyjne - jak w przypadku medialnego rocznika 2005 w Bordeaux i w Burgundii. Na pewnym poziomie cenowym - powiedzmy umownie od 50-100 zł w górę - wina obiektywnie spełniają już kryteria powagi. Są lepsze i gorsze, trafiają w nasze gusta bardziej lub mniej, często wino za, dajmy na to, 60 zł smakuje bardziej niż to za 150, a nawet za 300, w sumie jednak da się ogólnie powiedzieć, że jest o czym rozmawiać. Na najniższym poziomie dyskusja ogranicza się najczęściej do pytania: czy wino da się wypić z pewną przyjemnością, czy też nie. Albo po prostu: da się wypić czy nie? Oczywiście, zdarzają się butelki całkiem, całkiem przyzwoite, i na tym słowie: "zdarzają się", opierać wolno może już nie wiarę w cuda, którą odradzam, lecz przynajmniej nadzieję, że dopijemy butelkę ze smakiem i nie pożałujemy wydanych pieniędzy.  

 

Dobrze wiadomo, że w podstawowej, supermarketowej transzy, o której dziś mowa, prym wiedzie tak zwana przemysłówka, czyli wina wytwarzane w wielkich ilościach najczęściej przez koncerny winiarskie lub wielkich pod względem rozmiaru producentów; względnie skromny jest udział win z mniejszych lub małych posiadłości. Pocieszać winien fakt, że w ostatniej dekadzie jakość wszystkich win supermarketowych dość mocno się poprawiła; coraz mniej jest win ewidentnie wadliwych i ewidentnie niepijalnych. Postępy technologiczne sprawiły, że udaje się już bez większych problemów produkować wina jakoś tam poprawne, z przyzwoitą równowagą, zaznaczonym finiszem. Technologiczna maska nie zawsze pozwala się domyślać ubóstwa włożonej do kadzi treści, czyli jakości owocu. Ale też bardzo do przodu poszła sama sztuka uprawy winorośli, co jest drugą dobrą wiadomością, dzięki temu jakość owocu jest wyższa. I jeszcze jedna dobra wiadomość: paradoksalnie, tanie wina mają jedną zaletę, która z dnia na dzień coraz bardziej zyskuje na znaczeniu. Wszędzie na świecie wina stają się coraz bardziej alkoholowe, często osiągają już 15% alk. i więcej; wina tanie, do których produkcji używa się owocu raczej mniej dojrzałego, nie tak "wyśrubowanego" jak do wytwarzania win droższych, na ogół pozostają przy tradycyjnych 12,5-13% alk., co jest dzisiaj miarą rozsądku i co ułatwia picie wina do obiadu czy kolacji - a tak powinno się wina z najniższej półki spożywać.

 

Ranking dobrych czerwonych win supermarketowych, który dzisiaj proponuję, jest bardzo subiektywny i jest wyborem z kilkudziesięciu przetestowanych. Test powinien być powtarzany co parę miesięcy. Z tego względu, że po pierwsze, roczniki wina się zmieniają albo zmieniają się partie wina, co w przypadku dużego producenta ma znaczenie - nie wszystkie są sobie równe. Po drugie: obok win zawsze obecnych jest wiele efemerycznych (listę układałem na podstawie win dostępnych w grudniu). Supermarkety prowadzą w miarę dynamiczną politykę zakupu; wiele win znika i na ich miejsce pojawiają się nowe; to, co jest dostępne dzisiaj, jutro już może być na półkach nieobecne. Dodam od razu, że zmieniają się też ceny. Ta sama butelka w jednym supermarkecie kosztuje około 25 zł, w innym może dochodzić do 35 zł - choć większość powtarzających się win ma podobne ceny.

 

Subiektywny ranking czerwonych win Marka Bieńczyka

 

 

1. Château Sainte-Marie Vieilles Vignes 2006, Bordeaux Supérieur (Francja)

Bardzo atrakcyjna, podejrzewam, że promocyjna, cena dla tego bordeaux ze znanej, zwłaszcza z białych win, ale powszechnie cenionej posiadłości. Uwzględniam to wino, choć o złotówkę przekracza limit, bo to spora okazja. Carrefour, 31 zł

 

2. Purcari, Cabernet Sauvignon 2005 (Mołdawia)

Jeden z czołowych producentów mołdawskich przedstawia tu wino o dość poważnej strukturze, typowe dla odmiany - nie dla zwolenników win łatwych i potoczystych. Carrefour, 27 zł

 

3. Mas Llaro, Authentique 2006, Cotes-du-Roussillon Villages (Francja)

Wino zrobione przez jednego z lepszych winiarzy w regionie Rousillon - Jeana-Marca Lafage'a. Prawie 30 zł, ale dobra okazja. Leclerc, 27,59 zł

  

4. Palacio de Villachica, 2 T 2006, Toro (Hiszpania)

Z idącego mocno w górę regionu Toro wino powstałe z odmiany tempranillo o dość mocnej strukturze i sporej materii. Standardowe, ale dobre. Leclerc, 26 zł

  

5. Château de Ruth, Cuvée Nicolas de Beauharnais 2007, Cotes-du-Rhone (Francja)

Bardzo owocowe, smaczne i soczyste wino, w tej cenie właściwie rewelacyjne. Posiadłość rodzinna, należy do dużego producenta w Dolinie Rodanu - Gabriela Meffre'a. Leclerc, 20 zł

 

6. DFJ Vinhos, Paxis 2006, Vinho Regional Estremadura (Portugalia)

Lekkie, zgrabne wino o sporej kwasowości, powstałe z lokalnych odmian portugalskich; proste, obiadowe. Tesco, 20 zł

 

7. Château Rougi 2006, Bordeaux (Francja)

Typowe bordeaux z mocnymi nutami caberneta, które bardziej spodobają się zwolennikom win ostrzejszych niż miękkich. Carrefour, 25 zł

 

8. Masi, Modello 2006, Rosso delle Venezie (Włochy)

Wino dużego, rodzinnego producenta z włoskiego Veneto, znanego przede wszystkim ze swoich Amarone. Lekkie, obiadowe, kulturalne, o sporej kwasowości. Real, 25 zł

 
 

 

W rankingu postanowiłem skupić się na winach europejskich. I tu również muszę podać przyczyny. Po pierwsze, wybór spośród wszystkich win dostępnych w supermarketach zwiększyłby nieuchronną skalę przypadkowości. Po drugie, wina nowoświatowe w swej ogólności mniej różnią się między sobą niż wina europejskie; ich profil stylistyczny jest dosyć podobny, smakują często identycznie.

 

Po trzecie, tendencja światowa wskazuje, że powoli, bardzo powoli, ale nieodparcie konsument wraca do win europejskich, w doznaniu nieco mniej słodkich, na ogół z lepszą kwasowością. Dodam, że starałem się szukać moich laureatów wśród win choć w części pochodzących od mniejszych producentów. W pewnym sensie wybór małego to wybór etyczny, ale często też wybór jakości: wina od mniejszych wytwórców są na ogół ciekawsze (ale z kolei zdarzać się mogą większe wpadki) i bardziej między sobą zróżnicowane.

 

Łatwo zauważyć, że w rankingu przeważają butelki francuskie. Winę za to - bądź zasługę - można przypisać winiarskiej frankofili niżej podpisanego. Ale nie ona, jak mi się zdaje, jest jedyną przyczyną takiej selekcji. Ranking win supermarketowych, który przeprowadziliśmy parę miesięcy temu w szerszym gronie, w "Magazynie Wino", przyniósł podobne geograficzne wyniki: Francja w tym przedziale cenowym przodowała, podobnie  jak przoduje ostatnio w rankingach pojawiających się w prasie anglojęzycznej. Podejrzewam, że ranking win do 100 zł, dostępnych na naszym rynku, zakończyłby się wyraźnym zwycięstwem Włoch, które w interesującej nas transzy były w grudniu słabo obecne. Wina francuskie mają to szczęście, że jest ich w supermarketach dużo i pochodzą częściej niż inne z małych posiadłości (zwłaszcza niezłe bordeaux, których powrót należy mocno odnotować); obok znanego od lat francuskiego chłamu supermarkety nieco odważniej po nie sięgają. I jeszcze jedna uwaga: w cenie 25-30 zł można już dostać bardzo przyzwoite wina w sklepach winiarskich.    

 

Subiektywny ranking czerwonych win Marka Bieńczyka cd

 

 

9. Mas Seguala 2006, Cotes-du-Roussillon Villages (Francja)

To wino wygrało wraz z pięcioma innymi panel na wina supermarketowe w "Magazynie Wino". Soczyste smaki spod Pirenejów. Carrefour, 19 zł

 

10. Château Millegrand 2005, Minervois (Francja)

Typowy langwedocki kupaż, dość elegancki, z nieco wystającymi garbnikami, które za rok się stępią. Carrefour, 28 zł

 

11. Torres, Vina Brava 2006, Catalunya (Hiszpania) 

Słynny producent z Katalonii, mający w swym portfolio butelki wielkiej klasy obok win najprostszych, oferuje jak zawsze wino dobrze zwinifikowane. Bez nadmiernych atrakcji, ale porządna owocowa materia. Carrefour, 30 zł

 

12. Infinitus Tempranillo 2006, Vino de la Tierra de Castilla (Hiszpania)

Dostępna w każdym supermarkecie kolekcja (także wino z Syrah) - przyzwoita, nowoczesna. Łatwe, proste, nieco fircykowate wino, które nigdy nie schodzi poniżej pewnego poziomu.

Real, 19 zł

 

13. Vignerons de la Méditerannée, Duo Mythique Syrah-Grenache 2006, Vin de Pays d'Oc (Francja)

Nieco wyższej klasy wino tej spółdzielni, zwane Cuvée Mythique, jest we Francji podstawowym winem codziennym wielu moich winiarskich znajomych. Również to wino jest bardzo dobrze zrobione. Smaki Południa, lecz bez południowej ociężałości. Carrefour, 29,70 zł

 

Tekst: Marek Bieńczyk - pisarz, eseista, tłumacz literatury pięknej i koneser  wina. Współpracuje z "Magazynem Wino". Wraz z Wojciechem Bońkowskim stworzył pierwszy polski przewodnik winiarski "Wina Europy"

 

Zdjęcia: Michał Mutor, Marcin Klaban, Shutterstock

 

 

Czytaj o winach na Logo24:

 

 
Moje wina, moje bardzo wielkie wina  
  
  Tanie wino jest dobre, bo jest dobre i tanie  
  
  
 Sommelier, czyli wine waiter 

 

ZOBACZ WIDEO

Komentarze (4)
Czerwone w dobrej cenie
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • Izabella Dudek

    0

    Moim ulubionym winem z czerwonych jest Trapiche Astica. Staram się mieć w domu zawsze butelkę dla gości, im również bardzo smakuje. Najczęściej zamawiam je internetowo, zawsze jest trochę taniej. Można je kupić tu www.winezja.pl/wino/trapiche-astica-merlot-malbec

  • Izabella Dudek

    0

    Moim ulubionym winem z czerwonych jest Trapiche Astica. Staram się mieć w domu zawsze butelkę dla gości, im również bardzo smakuje. Najczęściej zamawiam je internetowo, zawsze jest trochę taniej. Można je kupić tu www.winezja.pl/wino/trapiche-astica-merlot-malbec

  • avatar

    kar_ola25

    0

    Jeśli ktoś poszukuje sprawdzonego sklepu internetowego, to mogę polecić www.wina.com.pl

  • avatar

    Gość: Aro

    Oceniono 2 razy 0

    "tak jak raczej nikt nie wyciśnie 200 kilometrów na godzinę z silnika o pojemności 1,2 litra."
    kiepskie porównanie, ponieważ z silnika 1,2l można wycisnąć grubo ponad 300 ;) nikt nie napisal, że chodzi o samochód. Zreszta dla nowoczesnego silnika 1,2 na turbinie to żaden wyczyn

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Polecamy