Nergal: idźcie i ściągajcie

Artur Tylmanowski
01.10.2009 21:21
A A A
- W dobie internetu, kiedy wszyscy narzekają i walczą z piractwem, ja robię dokładnie odwrotnie. Mówię: "ściągajcie i jeżeli ta płyta się wam spodoba, to proszę, idźcie do sklepu i ją kupcie" - dziś w naszej debacie o piractwie Adam "Nergal" Darski, lider Behemotha
Artur Tylmanowski: Behemoth ma fanów na całym świecie. Waszą najnowszą płytę "Evangelion" można było znaleźć w internecie już pięć tygodni przed sierpniową premierą. Czy ten wyciek wpłynął na sprzedaż krążka?

Adam "Nergal" Darski: - Nie jesteśmy w stanie tego ocenić. Ale jak dotąd, "Evangelion", w porównaniu z poprzednią płytą "The Apostasy", sprzedaje się dwa razy lepiej! Dorobiłem do tego taką teorię, że jeśli jakiś zespół nagrywa świetną płytę, to - czy ona znajdzie się przed premierą w sieci, czy też nie - i tak się obroni. W sobotę ściągnąłem sobie nową płytę Alice In Chains. Słuchałem jej do dzisiaj trzy razy, uważam, że jest świetna. Czekam na premierę, by ją kupić.



Ściągnąłeś?

- Tak, z Rapidshare i się z tym nie kryję. Dlatego gdy ktoś mi mówi, że ściągnął sobie krążek Behemotha z sieci, nie potępiam tego. Sam to robię. Ale jeśli płyta mi się podoba, to kupuję. Jestem fanem fetyszu, uwielbiam kawałek plastiku, uwielbiam papier, zapach nowego produktu, uwielbiam czytać teksty w książeczce dołączonej do płyty. Mam w domu kilka tysięcy oryginalnych CD i winyli.

A jak zareagowałeś na kradzież swojej płyty?

- Od razu zacząłem śledzić fora internetowe i opinie na jej temat, żeby wyczuć jaki będzie odbiór. Ludzie pisali, że bardzo im się podoba i że chcieliby posłuchać, jak brzmi na nośniku wyższej jakości. Nie oszukujmy się, różnica jest kolosalna. Słuchałem np. wersji promocyjnej nowego Slayera i brzmi jak gówno! Pierwsze co zrobię, to pójdę do sklepu i kupię sobie tę płytę! Bo mnie, jako muzyka i fana, interesuje pełnowartościowy produkt. Wszystko inne to substytut. Myślę, że ten wyciek zadziałał na korzyść zespołu. W dobie internetu, kiedy firmy płytowe upadają, wszyscy narzekają i walczą z piractwem, ja robię dokładnie odwrotnie. Mówię: "ściągajcie i jeżeli ta płyta się wam spodoba, to proszę, idźcie do sklepu i ją kupcie". Po prostu liczę na uczciwość fanów. Może to naiwne, ale może jest właśnie odwrotnie.

Wielu artystów uważa ściąganie płyt z sieci za złodziejstwo. Twoim zdaniem trzeba się z tym pogodzić?

- To jest znak czasów, a walka z tym jest jak walka z wiatrakami. Behemoth też to robi, ale na swój sposób. Wydajemy płytę, która wygląda jak nasz "Evangelion" - bo przeciwdziałać ściąganiu można jedynie szanując fanów i dając im najlepszy produkt, na jaki cię stać. Trzeba inwestować w najlepszych producentów, najlepsze studia, najlepszych grafików, żeby ten finalny album brzmiał i wyglądał nieziemsko. Wtedy fan nie będzie miał alternatywy.

Dlaczego w takim razie Kazika tak bardzo dotknęła kradzież jego płyty?

- Być może Kazik jest oldskulowy. Nie wypowiadam się, bo go nie znam. W tych sprawach podstawowa jest umiejętność adaptowania się do nowych realiów. Ja nigdy nie powiem np. "A kiedyś to były dobre czasy". Powiem, że obecne czasy są świetne, tylko trzeba umieć z nich korzystać. Takie narzędzie jak internet jest genialne. Niesie ze sobą oczywiście również mnóstwo zagrożeń, bagna i syfu, ale jednocześnie w internecie jest wiele fenomenalnych rozwiązań. Jestem jego olbrzymim fanem.

ZOBACZ WIDEO

Skomentuj:
Zaloguj się lub komentuj jako gość

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Polecamy