Gazeta.pl > Logo24 >  Po robocie

Viva Espana, Olé!

ZLLL
22.12.2010 07:10
A A A Drukuj

 

Tortilla jest zatem daniem ponad podziałami. A co jeszcze lubią wszyscy Hiszpanie? Po pierwsze: nigdzie nie ma życia bez chleba, czosnku, oliwy, oliwek i wina. Jeśli umoczysz chleb w oliwie, posypiesz grubą solą i popijesz szklaneczką vino de casa, nie umrzesz z głodu. Po drugie: każdy kupuje jedzenie świeże, wysokiej jakości, najchętniej na bazarach i w sklepach oferujących regionalne specjały. Wreszcie po trzecie: wspólne są pory posiłków i skłonność do jadania poza domem. Do pierwszego posiłku, desayuno, zasiada się między godz. 7 a 9. Przeważnie jest to drobiazg: kawa z kroplą mleka (cortado) i ciastko (może być długie churro smażone w oleju jak pączek). Kieliszek brandy de Jerez również nie jest wykluczony, mimo wczesnej pory. Podobno pozwala z większym optymizmem rozpocząć dzień.

Około godziny 10 lub 11 można zjeść drugie śniadanie, czyli almuerzo. Jest to jednak raczej posiłek dla osób pracujących fizycznie, obfity, z pieczywem, jajkami, wędliną lub kanapkami, ze szklanką piwa lub kieliszkiem wina, na łatwiejsze trawienie tym razem.

Między godziną 14 a 16 restauracje ponownie zapełniają się gośćmi gotowymi na obiad, czyli comida. Są przekąski, pierwsze i drugie danie oraz deser. Po obiedzie obowiązkowa mała czarna, czyli café solo, do tego znowu kapka brandy. Brandy można też wlać do kawy - Hiszpanie nazywają to café carajillo. Panowie zapalają cygara, rozkładają warcaby, zasiadają do kart. Pośpiech szkodzi trawieniu. Obiad jest obfity, toteż trudno się dziwić, że porządny Hiszpan czuje się głodny dopiero około 22. Znowu wychodzi na miasto, bo co to za jedzenie bez przyjaciół i znajomych. Kolacja - la cena - jest również kilkudaniowa i trwa co najmniej do północy. Na początek podaje się talerz wędlin i serów, potem rozmaite przekąski na gorąco i na zimno. Głównym daniem jest przeważnie solidna porcja mięsa ? Hiszpanie kochają pieczone prosiaki, jagnięcinę, dzikie ptactwo. Do tego sałatka i ziemniaki z pieca. Potem deser, na przykład flan, albo crema catalana, albo - latem - świeże owoce podawane w pucharach z lodem. Dobre miejscowe wino leje się litrami. Kto w takich warunkach wciąż jeszcze odczuwałby głód, może wpaść do jednego z barów zwanych tascas lub mesones. Przez cały dzień podaje się tu wyłącznie przystawki, słynne hiszpańskie tapas. Oliwki, wędlinę, anchois, kalmary, wielgachne krewetki (garnele), kawałki duszonego królika i malutkie ośmiorniczki. I jeszcze milion innych smakołyków. Oferta barów tascas jest przebogata, nie tylko w dużych miastach, również w małych miejscowościach zupełnie przez Boga zapomnianych. To właśnie tapas pozwalają w pełni docenić różnorodność i bogactwo hiszpańskiej kuchni. I choć Francuzi wybrzydzają, że kuchnia z drugiej strony Pirenejów jest mało wytworna, wiejska i prosta, to w żadnym razie nie da się jej nazwać prostacką. Najlepiej zresztą wyrobić sobie własne zdanie. Może nawet jeszcze w te wakacje?

 

Skomentuj:
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX