Filip Chajzer: ciągle słyszę, że tata załatwił mi pracę

Rozmowa ze Stylowym Mężczyzną Grudnia Logo24.pl Filipem Chajzerem - o gadżetach, wyprzedażach, mandatach i hejterach.

Z Filipem Chajzerem niełatwo się umówić. Wreszcie ustalamy termin i czekam na niego w kawiarni na parterze budynku, gdzie znajduje się redakcja "Dzień dobry TVN" (jest dziennikarzem tego programu). - 10 minut nam wystarczy? - pyta z szerokim uśmiechem, chwilę po tym, jak mocno uścisnął mi dłoń. - 15? - odpowiadam pytaniem na pytanie. - Dobra, 12 i pół - kończy targ. - Musimy zdążyć.

Angelika Swoboda, Logo24.pl: Cieszysz się, że zostałeś Stylowym Mężczyzną Logo?

Filip Chajzer: - Jasne. Imprezę będę musiał zrobić, bo zapowiedziałem na Facebooku, że jak wygram, to zrobię.

Jak wygląda dzień dziennikarza TVN? O której wstajesz?

- Codziennie robię materiał i codziennie go montuję. Robię tego dużo, bo jestem pracoholikiem. A wstaję różnie. Jak nie mam lajfa, to o ósmej. Jak mam lajfa o ósmej, to wstaję o piątej.

A co na śniadanie?

- Od pierwszego stycznia zrzucam 10 kilo, więc uczę się jeść śniadania. Najczęściej jest to twarożek, jajecznica albo kanapka: ciemne pieczywo i plasterek szynki dziadunia.

Jakiś make up?

Bywa, że nie mam już czasu podjechać do redakcji na make up, więc robię go sam w samochodzie. Ludzie się dziwnie patrzą, jak stoję w korku i się maluję. Tak trochę spode łba.

O której kończysz pracę?

- Późno, bardzo późno.

To masz czas ćwiczyć?

- Mam karnet na siłownię, ale jest ciężko. Od rana mam zdjęcia, a około 16 zwykle zaczynam montaż. Jak jest bezproblemowy, to kończę około 22. Chciałbym ćwiczyć 3 razy w tygodniu, ale realnie udaje mi się dwa razy w tygodniu. Jak już wchodzę, to robię sobie dwugodzinny trening z basenem na koniec.

Po prowokacji z blogerkami możesz spokojnie wyjść na ulicę?

- To jest w ogóle śmieszna akcja, bo przed tą prowokacją mogłem sobie normalnie żyć. A teraz? Dziś na przykład odebrałem trzy telefony z różnych pism kobiecych z prośbą o wywiad. Odrzucam wszystkie, bo daleko mi do celebryty.

Ludzie zaczepiają Cię na ulicy?

- A to jest akurat bardzo miłe. Wzbudzam w ludziach pozytywne emocje. Te wszystkie "ataki" na mieście to są podziękowania, że dzięki mnie ludziom się lepiej wstaje do pracy.

Mandaty płacisz?

- Płacę, i to większe niż płaciłem. Wcześniej mi się zawsze dostawało za ojca, teraz płacę, bo policjanci myślą, że jak ktoś pracuje w telewizji, to jest bogaty. Trudno mi się wykręcić.

Hejterów masz?

- Oczywiście! Na naszym Facebooku co pewien czas pojawiają się komentarze, że ojciec załatwił mi pracę w telewizji, to już nawet standard. Są też takie, że jestem gruby.

Zdarza się, że na ulicy podchodzi do Ciebie ktoś pijany, agresywny?

- Rzadko, ale radzę sobie. Mój sprawdzony sposób w takich sytuacjach, to skrócić dystans. Zresztą zawsze skracam dystans. Czy to jest sonda na ulicy, czy wywiad, czy ktoś jest agresywny. Jak ktoś jest pijany i idzie z wyzwiskami na ustach, to trzeba mu odpowiedzieć w podobnym tonie, żeby poczuł więź, a potem załagodzić sprawę. Najgorzej jest, gdy ktoś robi z siebie pana czy panią z telewizji.

Jesteś fanem wyprzedaży?

- I to wielkim. Zresztą garnitur, który miałem na sobie w zwycięskiej stylizacji, kupiłem na zeszłorocznej zimowej wyprzedaży za 900 zł. A skarpetki miałem z Tchibo. Ubóstwiam ten sklep. Jestem tam co tydzień.

Najlepszy łup z wyprzedaży?

- Sweter i sztruksy, które miałem na sobie w temacie wyprzedaży. Całość kupiona za 69 złotych w Springfieldzie. Byłem z tego łupu bardzo dumny. Choć powoli ten zestaw chyli się ku upadkowi.

W tym roku wyprzedaż już zaliczona?

- Jasne, zobacz tylko jakie buty kupiłem sobie w outlecie Kazara za 179 zł! Kupiłem też pudełko na bombki, wcześniej nawet nie pomyślałem, że coś takiego mi się przyda. I ortopedyczną poduszkę do samochodu, pod lędźwie, bo te nasze służbowe samochody mają niewygodne siedzenia i potwornie mnie boli kręgosłup. Jedyne 30 złotych.

A prywatnie czym jeździsz?

- Passatem. Moja mama mówi, że wyglądam w nim jak własny dziadek. Ale biorąc pod uwagę, że ludzie z reguły dają mi 46 lat, a mam 29, to pasuje mi pod image (śmiech).

Masz nałogi?

- Samsung galaxy a w nim internet. Jestem od niego uzależniony. Jestem w ogóle uzależniony od dostępu do informacji. Bez przerwy śledzę newsy: w wannie, w samochodzie.

Inne gadżety?

- Ostatnio zainwestowałem w zestaw głośnomówiący do samochodu. Wcześniej wyjeżdżałem z radia, rozmawiałem przez telefon i dostałem mandat za gadanie. 200 zł i 5 punktów. Zestaw kosztował mnie 300 zł, zamówiłem przez internet. Ma czujnik ruchu, który się aktywuje, jak wejdziesz do samochodu. A jak z niego wychodzisz, to się sam wyłącza i nie marnuje baterii. Genialny!

Rozmawiała: Angelika Swoboda

Więcej o: