Jak nie umrzeć na siłowni

Codziennie widzę na siłowni mężczyzn w kryzysie wieku średniego. Najpierw trochę się boją, ale potem, bez przemyśleń, dokładają sobie obciążenie. Dwa dni potem nie mogą się ruszać - mówi Randi Baptist, trener osobisty z Kalifornii, w rozmowie z Wojciechem Brzezińskim.

Wojciech Brzeziński: -Tutaj chyba wszyscy ćwiczą?

Randi Baptist: - Tak myślałem, kiedy tu przyjeżdżałem. Byłem przekonany, że nie ma Kalifornijczyka, który nie ćwiczy. Ale ludzie to ludzie, wszędzie są leniwi. Wielu w ogóle nie ćwiczy.

A co z tymi w kryzysie wieku średniego?

- Codziennie ich widzisz. Gości, którzy przychodzą na siłownię, myślą, że ciągle są futbolistami choć nie ćwiczyli od 25 lat. Ale widzisz też ludzi, którzy przyjechali tu z innego kraju, gdzie w ogóle nie było tradycji sportowych. To przewaga, którą mają Amerykanie - tutaj cała kultura, od szkoły podstawowej, jest budowana wokół sportu. Możesz nie ćwiczyć od 25 lat, ale w szkole uprawiałeś pewnie koszykówkę czy futbol i pamiętasz z grubsza, jak to jest. Im jest łatwiej wracać do ćwiczeń, niż Europejczykom zaczynać od zera, co nie oznacza, że nie popełniają błędów.

Jakich?

- Zapominają, ile mają lat. Idą za daleko, za szybko. To bardzo łatwe. Przychodzisz na siłownię, trochę się boisz, i nagle czujesz, że - hej - to dużo łatwiejsze, niż myślałeś. Dasz radę podnieść więcej, pobiec dalej. I dokładasz sobie obciążenie. Dwa dni później nie możesz się ruszać, wszystko cię boli i nienawidzisz siebie za to, że w ogóle spróbowałeś.

Można się uszkodzić.

- Można umrzeć. Człowiek, który zaczyna ćwiczyć, a nie wie, w jakim stanie jest jego serce, jego układ krążenia, bardzo ryzykuje. W jednej chwili czujesz ostry ból w nodze - w następnej już cię nie ma. Dlatego zawsze radzę najpierw skonsultować się z kardiologiem, zwłaszcza jeśli prowadziłeś do tej pory siedzący tryb życia. To oczywiście czarny scenariusz, ale są też inne zagrożenia.

Na przykład?

- Jeśli zaczniesz za ostro, bez właściwych butów czy stylu biegania, możesz zerwać ścięgno Achillesa albo uszkodzić mięśnie. Jeśli dobrze nie znasz swojego organizmu, nie stawiaj mu wyzwań, którym może nie sprostać.

 

OK, nastraszyliśmy już wszystkich - to w sumie dlaczego warto ćwiczyć?

- Bo jest mnóstwo badań, które mówią, że nawet jeśli zaczynasz późno, możesz w dalszym ciągu zrobić ogromne postępy. Poprawić stan swoich mięśni czy układu krążenia, poprawić mobilność, spać lepiej, po prostu lepiej się czuć. Znasz te bóle, które odzywają się w różnych częściach ciała, kiedy wstajesz? One mogą zniknąć. Możesz się ich pozbyć. Oczy- wiście czasem po treningu też czujesz ból. Ale to dobry ból - ból, który pokazuje, że twoje ciało pracuje, a nie ból, bo twój organizm nie chce wstać.

To na co uważać?

- Nawet jeśli już kiedyś ćwiczyłeś, ale miałeś nawet dwa lata przerwy, zaczynaj jako nowicjusz. Ciało każe ci zapłacić za to, że zmuszasz je do wysiłku, od którego się odzwyczaiło. Słuchaj swojego organizmu, ćwicz co drugi dzień, odpoczywaj w weekendy. I zastanów się, jaki tak naprawdę chcesz osiągnąć cel. Chcesz dojść do formy? Pilnuj tego, co jesz: musisz dostarczyć organizmowi paliwa - protein i węglowodanów, inaczej nie odzyskasz sił. Chcesz schudnąć? Ostra dieta i ćwiczenia to zły pomysł.

A jak ćwiczyć?

- Najpierw musisz rozgrzać rdzeń ciała - powinieneś poczuć, że jest ci cieplej. Dopiero potem zabierasz się za zasadnicze ćwiczenia. Nie musisz rozciągać się przed ćwiczeniami, badania nie potwierdzają, że to w jakikolwiek sposób chroni przed kontuzjami, ale koniecznie musisz rozciągać się po ćwiczeniach. Zacznij od minimalnych obciążeń - na przykład kilogramowych ciężarków. Nie poczujesz bólu, ale odpalisz właściwe obwody nerwowe i mięśnie. Następnym razem możesz przejść do półtora kilo i tak dalej, ale musisz iść do przodu powoli i miarowo. Pamiętaj też, że dochodzenie do formy możesz zacząć bez siłowni. Zamiast jechać do sklepu samochodem - przejdź się. Potem możesz zacząć biegać czy ćwiczyć.

Można sobie jakoś pomóc?

- Mnie bardzo pomagają trackery i aplikacje do fitnessu. Możesz stale mierzyć postępy i rywalizować sam ze sobą. To pomaga, zwłaszcza jeśli zaczynasz po czterdziestce i nie masz z kim ćwiczyć. Nie zmieniaj się w aspołecznego typa, którego życiem rządzi aplikacja, ale pozwól się jej zmotywować do pracy - będziesz szedł we właściwym kierunku.

Więcej o:
Komentarze (1)
Jak nie umrzeć na siłowni
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • peteer_son

    Oceniono 5 razy -3

    Ja sam zacząłem ćwiczyć w wieku 40 lat i właśnie dokładnie tak to wyglądało: machałem hantlami jak dwudziestolatek, a później przez prawie tydzień chodziłem jak pokręcony :) Później zacząłem spokojniej podchodzić do treningów i było zdecydowanie lepiej. Ostatnio rozpisałem sobie plan treningowy na stronie www.muscleboss.pl i spokojnie dokładam sobie obciążenia :)

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX