Mini zoo - jak rodzi się Mini Cabrio?

W świecie, w którym lato robi się coraz gorętsze, jest tylko jedna pewna rzecz - ewolucja. Zobacz, jak jeden z najbardziej niezwykłych gatunków przystosowuje się do tych warunków. Zobacz, jak rodzi się Mini Cabrio.

Jeśli przycupniemy z lornetką przy którejkolwiek z polskich dróg i uzbroimy się w odpowiednią dozę cierpliwości, prędzej czy później przemknie koło nas chyże mini. Znajdziemy je dosłownie w każdym zakątku Polski. Przemierzają miękko pofałdowane tereny Pogórza Bielawskiego, sławione przez kabaret Salon Niezależnych, i rozległe płaskocie Niziny Mazowieckiej, opiewane w dziełach Ziemowita Szczerka. Natrafimy na mini w posępnych i odludnych świerkowych borach Pojezierza Suwalskiego oraz na tętniących miejskim życiem aortach układu drogowego Warszawy.

Ich rozpoznanie nawet początkującemu obserwatorowi nie przysporzy żadnych kłopotów. Charakterystyczna, otwarta paszcza przedniego grilla sąsiaduje z równie typowymi okrągłymi ślepiami reflektorów. Muskularnej, krępej sylwetki nie sposób pomylić z żadną inną. Tak, kto choć raz w życiu podczas obserwacji natury natknął się na rączo pomykające przez kraj mini, ten bez problemu zidentyfikuje każdy kolejny egzemplarz.

Ale bardziej doświadczony badacz zauważy, że w tej z pozoru jednorodnej menażerii Mini poszczególne egzemplarze jednak się między sobą różnią. Pewne nie tak drobne zmiany w wyglądzie (uczony powiedziałby: "w morfologii zewnętrznej") oraz mutacje anatomiczne pozwalają wyodrębnić kilka podgatunków. Warto przyjrzeć im się bliżej, bo na ich przykładzie możemy prześledzić, na czym polega teoria doboru naturalnego. Poszczególne podgatunki przystosowują się bowiem do środowiska, w którym przyszło im funkcjonować, a także do potrzeb swoich kierowców. Wykształcają cechy, które gwarantują przetrwanie w danych warunkach. I tak przez bezdroża dziarsko przedziera się hardy mini countryman, a na miejskich bulwarach puszy się cesarz lansu - mini paceman. Wśród miłośników sportów wodnych króluje clubman z zadem typu kombi, a entuzjastów sportowej jazdy wabią wersje John Cooper Works.

Zmieniający się w wyniku globalnego ocieplenia klimat doprowadził też do wyodrębnienia jeszcze jednego podgatunku w rodzinie Mini. To mini cabrio. Z najnowszą wersja małego dzikusa spotkałem się nad Półwyspie Helskim. Nowe cabrio występuje w 13 różnych barwach umaszczenia, z czego część charakterystyczna jest tylko dla tego podgatunku. Większość z nich jest nawet całkiem męska, choć sztandarowy turkusowy kolor caribbean aqua, którym najbardziej chwali się Mini, zostaw raczej dla swojej dziewczyny.

Najważniejszą jednak cechą jest rzecz jasna składany elektrycznie dach (działa też podczas jazdy do 30 km/h). Wolna przestrzeń otwiera się nad twoją głową w ciągu 18 sekund, o ile nie zapomnisz, że procedura jest dwustopniowa i trzeba dwukrotnie wcisnąć przycisk. Ja nie pamiętałem i jak dureń patrzyłem na uchyloną w trybie szyberdachu konstrukcję, która za nic nie chciała dalej drgnąć.

Twórcy nowego Mini Cabrio przekonują, że w bagażniku zmieści się rower, ale nie próbuj wcisnąć tam swojego holendra czy górala. W kufrze jest miejsce co najwyżej na składanego bromptona, zwłaszcza jeśli złożysz dach, bo wtedy zostaje zaledwie koło 160 litrów przestrzeni.

Ale to nie jest przecież auto na długie wakacyjne wyjazdy. Zaś do krótkich wypadów nad morze nadaje się wyśmienicie. Na krętych kaszubskich szosach mini cabrio prowadził się zręcznie i przyjemnie, a jak wszystkie modele z rodziny trzyma się drogi bez zarzutu. Wersja S daje też dużo frajdy w trybie Sport, a dla miłośników ostrzejszego szarpnięcia jest wariant John Cooper Works, który setkę osiąga w 6,6 sekundy. Bez zarzutu jest także wystrój wnętrza - tu też, jak w innych wersjach Mini, mamy świetnej jakości wykończenie, oryginalny dizajn i porządną ergonomię. Tak wyposażony do funkcjonowania w coraz upalniejsze lata polskiego umiarkowanego klimatu kontynentalnego mini cabrio umyka w kaszubskie bory sosnowe i nadmorskie buczyny - jeszcze jeden dowód na niezwykłe bogactwo gatunkowe świata motoryzacji.

Czytała: Krystyna Czubówna.

Więcej o: