Opel Insignia: nowa odsłona legendy

Legendy? Nie przesadzamy? No dobra, trochę pewnie przesadzamy... Ale pozycji Insigni odmówić nie można - to jedno z najpopularniejszych aut w swojej klasie.

Koncern bardzo długo trzymał w tajemnicy swoje najnowsze dzieło. Martin Śliwa - szef redakcji Moto.pl - kilka tygodni temu miał okazję przejechać się prototypami nowej generacji i tak opisał swoje wrażenia:

"Jak wyglądają wszystkie prototypy, pewnie wiecie. Nieważne, z której firmy, mają jedną cechę wspólną. Są oklejone, zamaskowane i zniekształcone tak, żeby nikt nie mógł się domyślić ich finalnych kształtów. Grupa naszych Insigni prezentowała się dokładnie tak samo. Oklejone białą folią z czarnymi dodatkami miały maskowanie wręcz idealne. Wlot powietrza, przednie i tyle światła, zderzaki były przygotowane tak, żeby nawet z bliska nie można było domyślić się ich kształtu. (...) Stylizacji wnętrza nie pokazano nam w ogóle. Cała deska rozdzielcza przykryta była płachtami materiałów, a zegary miały dodatkową szybkę, która je zniekształcała".

Wreszcie jednak otrzymaliśmy oficjalne zdjęcia kolejnej Insigni. No i okazało się, że w porównaniu z poprzednią generacją samochód schudł o prawie 200 kg, jest też trochę niższy, za to nieznacznie - szerszy.

Nie wiemy jeszcze jak będzie prezentowała się gama silników auta. Przydomek Grand Sport może sugerować jednak rozwiązania charakterystyczne raczej dla limuzyn, a nie dla klasycznych sedanów.

Oficjalna premiera modelu odbędzie w marcu na Salonie Samochodowym w Genewie.

Więcej o: