Po czym poznać dobry wielokran? Knajpiany dekalog

Michał Maranda, PolskieMiniBrowary.pl
07.03.2017 13:06
A A A
Podczas WFP doświadczysz tylko najlepszych wielokranów!

Podczas WFP doświadczysz tylko najlepszych wielokranów! (Fot. materiały prasowe Warszawskiego Festiwalu Piwa)

Piwna rewolucja trwa w najlepsze, w dużych miastach regularnie otwierają się kolejne lokale z dobrym piwem. Był czas, że piwiarnie z liczbą kranów powyżej czterech od razu zdobywały przewagę nad innymi. Wystarczyło, że oferowały szeroki wybór niedostępnego gdzie indziej piwa. Czasy się zmieniły, teraz nowe inicjatywy celują w liczbę kranów oscylujących wokół dwudziestu. Ale czy jakość mierzyć należy liczbą owych kranów właśnie? Bynajmniej. Oto wskazówki, dzięki którym rozpoznacie, który z lokali zasługuje na wyróżnienie i do którego warto wrócić.

0. Obecność piw z browarów rzemieślniczych, restauracyjnych lub "ambitniejszych" piw browarów regionalnych.

Truizm. Jednak pamiętam lokal w Białymstoku, który mimo kilkudziesięciu kranów w ofercie, miał co najwyżej regionalną "masówkę" z Polski i Litwy. Ale to pikuś, w Warszawie w 2012 w lokalu o nazwie MultiPub z pokaźnej jak na owe czasy liczby dziesięciu kranów serwowano wyłącznie koncernowe piwo. Warunek więc jest oczywisty, ale i podstawowy. Inaczej od razu można wyjść.

1. Chłodnia

No nie ma innej opcji, chyba że chodzicie do lokali tylko wtedy, gdy temperatura za oknem spada poniżej 10°C. Porządny wielokran musi mieć chłodnię, w której znajdują się podczepione pod krany beczki. Ale to minimum. Najlepsze lokale trzymają w chłodniach także swoje zapasy. Nic tak nie wkurza, jak podpięta pod kran beczka, która i tak stała ileś tam dni w temperaturze pokojowej, a piwo zdążyło złapać aromaty właściwe dla podstawowego kursu wykrywania wad w piwie (czytaj: sensorycznego).

Jeśli przy temperaturze jesteśmy, to istotne jest, aby były co najmniej dwa różne ustawienia temperatury na chłodziarkach. Czekanie, aż imperial stout ociepli się z temperatury właściwej dla hefeweizena może naprawdę porządnie zirytować. Swego czasu stołeczne lokale nawiedzał człowiek z termometrem i nie wahał się go użyć.

2. Odpowiednie pojemności

Standardowo w Polsce serwuje się pojemności 500 ml oraz 300 ml. Niestety tak to bywa, że cena piwa "małego", sprzyjającego degustacji, wynosi 80% ceny "dużego". Mało opłacalne dla konsumenta, skutkujące dodatkowo niemożnością spróbowania większej liczby piw z oferty. Rozwiązania są dwa. Pierwsze jest według mnie wzorcowe dla idealnego wielokranu. Otóż serwować można różne pojemności w proporcjonalnych cenach (poczynając od 200/250 ml przez 300, aż do 500 ml). Drugim rozwiązaniem są "piwne deski" czyli możliwość spróbowania zazwyczaj sześciu dowolnie wybranych piw w "sędziowskiej" pojemności 100 ml (czyli zanim wypijecie pierwsze, ostatnie już będzie ciepłe i wygazowane).

Jeśli serwowane są piwa w naczyniach litrowych, to źle trafiliście. O dodawaniu jakiegokolwiek soku czy piciu prosto z butelki nawet nie wspominam. Ale napomknę o szkle - pokale po prostu być muszą. A jak już jest szkło "Teku" to wiedzcie, że przychodzi tu mnóstwo piwnych blogerów.

3. Właściciele/menedżerowie

Lubię rozmawiać z osobami decyzyjnymi. Czasem znają się na rzeczy (znaczy na piwie), czasem nie. W tym drugim przypadku mogą zatrudnić "beer managera", który odpowiada za ofertę. Dla mnie w dobrym wielokranie będzie możliwość porozmawiania albo z właścicielem, albo z menedżerem, czyli osobami mającymi realny wpływ na funkcjonowanie lokalu. I po tym właśnie można poznać dobry wielokran, że któryś z nich będzie na miejscu, a nie gdzieś "pod telefonem". Sytuacja, gdzie właściciele sami stoją za barem, to wspaniała sprawa i ciągle są takie lokale, gdzie można ich spotkać.

4. Kompetentni barmani/barmanki

Nic tak bardzo nie wprowadza w konfuzję, jak obsługa, która ze strachem w oczach patrzy na kolejno podchodzące do baru osoby. "O Boże, a ten co zamówi?". I tu wcale nie chodzi o to, że gość walnie określeniem: "West coast rye belgian IPA proszę", tylko właśnie: "No, to może coś gorzkiego ale bez tych cytrusów". I jest panika... Sorry, jeśli lokal ma się wyróżniać, to obsługa musi wiedzieć, o co chodzi z tymi piwami. I wbrew pozorom dawanie przez szefa możliwości spróbowania piw z oferty jest dobrym pomysłem. Przynajmniej ci ludzie będą wiedzieli, co sprzedają.

Lokale, które czasem mają ofertę skromniejszą od konkurencji, właśnie tym aspektem przechylają szalę na swoją stronę - bo mają za barem ludzi, z którymi można pogadać, pożartować, po prostu fajnie spędzić czas. A i wspólnie pośmiać się z wadliwego piwa w takim przypadku można.

5. Czystość

Właściwie ten punkt powinien być zaraz za chłodnią. Absolutna podstawa, nie czyścisz kranów, masz zepsute piwo. Tyle w temacie. A może nie, połączę to z punktem poprzednim. Pierwszą rzeczą, jaką po przyjściu do pracy barmani powinni zrobić, to zlać piwo, które stało w przewodach przez noc - pierwsza szklanka idzie do zlewu, a nie dla pierwszego klienta!

6. Wystrój

Każdy ma swoje preferencje. Jeden będzie lubił drewniane stoły, ceglane ściany, półmrok w piwnicy. Drugi - surowy, metalowo-szklany minimalizm z dużymi przeszkleniami. Trzeci jakieś oldchoolowe bibeloty poupychane na kilkunastu metrach kwadratowych. Albo mieszankę tego wszystkiego. Jedno wszakże jest istotne i najważniejsze - musi być bar, gdzie można sobie przysiąść i pogadać albo z barmanem (lepiej z barmanką), albo innym piwnym fascynatem. Tablica z piwną ofertą absolutnie obowiązkowa!

7. Wydarzenia/premiery

Sytuacja w tej chwili jest taka, że aby ludzi przyciągnąć do siebie, trzeba ciągle oferować coś nowego. Kiedyś można było wybrać wariant maksimum i zrobić imprezę z darmowymi przekąskami i specjalnie zaproszonymi twórcami debiutanckiego piwa, którzy podczas prezentacji wygłaszali parę słów na swój i jego temat. Teraz piwne premiery mocno spowszedniały i trudno się dziwić, skoro w ubiegłym roku na rynku pojawiło się półtora tysiąca nowych piw. Tłumy może przyciągnąć jedynie premiera piwa z już ugruntowaną marką i mocno limitowanego w dostępie w typie Kormoran Imperium Prunum czy Artezan Samiec Alfa. Można też pójść w stronę tematycznych imprez w rodzaju Baltic Porter Day czy Warsaw Beer Week. Na co dzień jednak wystarczy trzymać rękę na pulsie i mieć w ofercie krajowe, rynkowe nowości. Moja obecność w takim przypadku jest zagwarantowana.

Bardzo ważna sprawa - informacja. Na nic podłączanie nowinek czy specjałów, jeśli na fejsie o tym cisza. Zresztą już jakiś czas temu powstała dedykowana strona grupująca najlepsze wielokrany: Ontap.pl. Zasada jest prosta - podłączasz coś nowego - dajesz o tym informacje w necie (i na litość boską nie mówcie mi, że mam zadzwonić, by się dowiedzieć co jest nowego!).

8. Jedzenie

Dla mnie może nie być, ale niektórzy zwracają na to uwagę. Warto, by były przekąski i tyle. W wielokranie piwo grać ma pierwszoplanową rolę i łączenie tego z restauracją, to ekwilibrystyka. Jednym się udaje, innym nie. Zresztą sprawna wentylacja kuchennych oparów to ciągle wyzwanie dla większości lokali.

9. Toaleta

Piwo jest moczopędne, żadna niespodzianka. Tworzenie wielokranów w miejscach, gdzie jest jedna toaleta, to ostre nadużycie, no chyba, że obowiązuje polityka "pij i spadaj gdzie indziej". Ja wiem, że w kolejkach do kibla można sobie pogadać z nieznajomymi, ale socjalizacja naprawdę powinna przebiegać przy barze, a nie pod drzwiami toalety.

10. Klientela

Klasyczny last but not least. Każdy z wielokranów ma swoją klientelę. Jak na razie, większość z nich funkcjonuje zbyt krótko, by dorobić się swoich legend i wręcz swoich "mieszkańców". Ale to właśnie ludzie, którzy przychodzą na piwo, pokażą wam, jaki charakter ma dany lokal. Są wielokrany nastawione na ciągły ruch i rzadko kiedy można tam uświadczyć znajome twarze (oprócz tych za barem oczywiście). Są te serwujące coś więcej do jedzenia, są studenckie (z ofertą "budżetową") i są te modne (hipsterskie), które mogą za jakiś czas mieć problem, gdy szał będzie nie na "kraftowe piwo", tylko na przykład na różnorakie cydry. Każdy z tych lokali ma swoją specyfikę i nie ma takiej możliwości, byśmy lubili wszystkie te miejsca tak samo.

Dziesięć warunków decydujących o jakości wielokranu, prawdziwy knajpiany dekalog. Na pewno coś pominąłem, o czymś zapomniałem (muzyka, telewizornia?). Scena ciągle się rozwija, miejsc z dobrym piwem ciągle będzie przybywać. Udostępniajcie zatem ten tekst, aby prowadzący i tworzący te miejsca wiedzieli, jaki jest punkt widzenia stałego bywalca owych przybytków. Do zobaczenia na piwnym szlaku!

Zobacz więcej na temat:

Komentarze (1)
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • avatar

    Gość: Nie

    0

    Sami jesteście ku... "wielokraj"

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX