Leica - koniec pewnej epoki

Przez ostatnie sto lat  zasłużenie obrosła legendą. Ale jej złote czasy minęły bezpowrotnie.

 

 

 

LEICA ogłoszenie 

 

Lenistwo ludzkie jest niezawodne. Ileż dzięki niemu powstało fantastycznych wynalazków! Pralka, maszynka do mięsa, pilot do telewizora... Jak chce legenda, sto lat temu nowa era w fotografii również rozpoczęła się od zmęczenia pewnego inżyniera...

 

OSKAR BARNACK 

 

Inżynier nazywał się Oskar Barnack, pracował w zakładach optycznych Leitz znanych z produkcji mikroskopów. Barnack podobno lubił chodzić po górach i robić  zdjęcia. Ale co to za przyjemność tachać ciężkie pudło aparatu i worek filmów dużego formatu? Na jednym można było zrobić kilkanaście zdjęć. Tymczasem już na początku XX wieku pionierzy filmowcy powszechnie używali taśmy filmowej o szerokości 35 milimetrów. Barnack pomyślał, że to idealny rozmiar dla wygodnego aparatu fotograficznego: zamiast naświetlać duży negatyw, praktyczniej będzie wykorzystać mniejszy, a potem przenieść powiększony obraz na papier fotograficzny. Jak pomyślał, tak zrobił. W 1913 roku skonstruował Ur-Leica - prototyp aparatu małoobrazkowego, czyli takiego, jaki każdy ma dziś w domu. Na rolce filmu mieściło się aż 40 klatek (o wymiarach 36x24 milimetry) dwa razy większych od klatek filmowych, bo ułożonych wzdłuż filmu, a nie w poprzek. Nowa marka była zbitką pierwszych liter słów "Leitz Camera".

 

Prosto i niezawodnie

 

Rozpoczęcie produkcji aparatów opartych na pomyśle Barnacka opóźnił wybuch wojny światowej. Szef Barnacka Ernst Leitz II dopiero w 1924 roku zdecydował o wprowadzeniu urządzeń na rynek. W następnym roku na wystawie w Lipsku Leica 1 została pokazana masowej publiczności. Pięć lat później gotowy był już aparat z wymiennymi obiektywami: najpierw na gwint, potem - od serii M - na bagnet (obrotowy zatrzask).

 

LEICA-I-1925 

 

Marka od początku solidnie pracowała na swoją renomę. Nawet dla laika hasło „Leica" znaczy tak samo dużo jak "Mercedes". Nie bez kozery najpopularniejszym gadżetem, jaki po wojnie zabierali ze sobą do domu amerykańscy żołnierze, była - oprócz parabellum - właśnie Leica.

 

LEICA-III-1933 

 

Firma podkreślała prostotę konstrukcji aparatów - tam, gdzie mało części, tam mała groźba awarii. Wolała szlifować jakość niż gonić za nowinkami technicznymi. Gdy na świecie pojawiły się pierwsze lustrzanki, Leica skupiała się na produkcji prostych aparatów celownikowych.

 

LEICA-III-C-1940

 

Zwolennicy Leica podkreślają specyficzną plastykę obrazu, jaką dają jej obiektywy. - Tego nie da się zmierzyć - mówi fotograf Marian Schmidt, dyrektor Warszawskiej Szkoły Fotografii, który pracuje leicą od czterdziestu lat: - Te aparaty wybiera się jak żonę. Aparat jest wąski, lekki, przyjemnie leży w dłoni. Czuć, że jest świetnie zrobiony, jak zegarek szwajcarski. Migawka jest bardzo cicha, bo zrobiona z materiału, nie z metalu. Nie mruga lustro, więc ani nie słychać, ani nie widać, czy zdjęcie w ogóle zostało zrobione!

 

Jeszcze 30 lat życia

 

Leica M3 z 1954 roku, pierwsza ze słynnej serii M, to aparat kultowy. Dziś w sprzedaży jest już model oznaczony numerem 7. Ma - o zgrozo - elektroniczne sterowanie migawki. Dlatego dla purystów Leica produkuje w pełni mechaniczny model MP. Ale kto przy zdrowych zmysłach płaci dzisiaj 13 tysięcy złotych za aparat z ręcznym ustawianiem ostrości, czasu i przesłony; nawet z ręcznym przewijaniem filmu? A tyle właśnie kosztuje MP. I to bez obiektywu! Snoby? Bezkompromisowi profesjonaliści? Zakochani w marce?

 

LEICA-III-F-1950 

 

Poza Leicą nikt na świecie nie produkuje aparatów celownikowych z wymiennymi obiektywami. Nie ma także firmy, która oferowałaby aparaty bez automatycznego ustawiania ostrości (autofocusa). Dlatego, choć Leica uchodzi za markę drogą, trudno mówić o konkurencji czy porównywać ceny. Aparaty wciąż wytwarzane są ręcznie; pełna mechanika, korpus z jednolitego odlewu - urządzenia pracują w każdych warunkach. Leica gwarantuje, że części zamienne będzie można dostać jeszcze 30 lat po zakończeniu produkcji modelu.

 

LEICA-III-G-1957 

 

Bywa, że prosta konstrukcja bije najnowocześniejsze sprzęty elektroniczne. - Tam, gdzie inne aparaty wysiadają, Leica pociągnie - mówi fotografik Witold Krasowski. - W lesie równikowym czy na pustyni trzeba mieć ze sobą aparat mechaniczny. Kiedyś fotografowałem piece elektryczne do wytopu aluminium. W polu elektromagnetycznym każda kamera czy elektroniczny aparat w końcu odmawiają współpracy. Musiałem dokończyć robotę leicą.

 

LEICA M2 

 

Do nowinek technicznych Leica podchodzi z typową dla szacownych marek dezynwolturą. Ale jeśli już się w jakiś wynalazek angażuje, to robi to z klasą. Konkurenci od kilku już lat sprzedają cyfrowe lustrzanki (jak na przykład Nikon), do których pasują "stare" obiektywy. A Leica? Poszła krok dalej - proponuje właścicielom swoich lustrzanek wymienną tylną ściankę dla aparatu R9. Ten sam aparat może pracować z tradycyjnym negatywem albo światłoczułą matrycą. Nikt inny na świecie nie oferuje takiego rozwiązania.

 

Leica dla dżentelmena

 

Mechaniczne leiki wcale nie muszą pracować wolniej od aparatów z autofocusem: - Leica M6 to chyba najszybszy aparat na świecie. - mówi fotograf Maciej Skawiński. - Obiektywy mają bardzo wygodny ząb do regulacji ostrości. Po dwóch latach pracy z tym aparatem można nabrać takiej wprawy, że ostrość ustawia się już w czasie podnoszenia aparatu do oka. Ale tak można zrobić szybko jedno zdjęcie. Mimo całej sympatii do legendy zdaniem zawodowców świetność Leica to przeszłość. - Skończyły się czasy dżentelmenów fotografii, a zaczęły wilczych stad - mówi Witold Krasowski. - W pracy fotografa często nawet nie ma miejsca, żeby przyłożyć oko do aparatu. Wyciąga się rękę nad tłum i ładuje osiem klatek na sekundę. Leica pasuje do słodkiego image'u fotografa dżentelmena jak Cartier-Bresson, który się spokojnie przechadzał i fotografował. To bardzo przyjemne, ale nie ma wiele wspólnego z rzeczywistością.

 

LEICA M4 

 

Leica to dziś taka męska biżuteria - mówi Krasowski.Leica nie jest poważnym graczem na rynku fotograficznym, sprzedaje kilkanaście tysięcy aparatów rocznie - zaledwie ułamek tego co japońska konkurencja. Żyje głównie z produkcji optyki sportowej - lornetek i lunet. Tradycjonaliści wytykają firmie, że próbując poprawić wyniki finansowe, bez litości wykorzystuje swój wizerunek. Od kilku lat właścicielem części akcji firmy jest Panasonic - cyfrowe aparaty Leica Digilux nie są produkowane w matczynej fabryce w Solms, ale w zakładach Japończyków. Te w pełni automatyczne modele to zupełne zaprzeczenie leicowskiej idei. Z wyjątkiem ceny - aparaty Leica niemal identyczne z produktami Panasonica są od nich połowę droższe. Stanowią też zdecy-dowaną większość z kilkudziesięciu sztuk, które rocznie sprzedaje polski dystrybutor Leica. Leicę można potraktować również jako lokatę kapitału. Aparaty serii M7, czyli "prawdziwe" leiki, zamawia się w systemie a` la carte. Kolor obudowy, wykończenie pokręteł, logo, a nawet wygrawerowany własny podpis - proszę bardzo. Możliwe, że za 50 lat taki egzemplarz będzie wart fortunę.

Bo jest niepowtarzalny jak samochód papieża.

 

tekst | max suski

 

LEICA M5 

 

 

Kalendarium

 

1913 Barnack konstruuje prototyp aparatu małoobrazkowego Ur-Leica

1925 rozpoczyna się sprzedaż pierwszego modelu Leica I, który do 1932 roku znajdzie 60 tysięcy nabywców

1930 pojawia się odmiana Leica I z wymiennym obiektywem

1932 do sprzedaży trafia nowy model - Leica II - z wbudowanym dalmierzem

1954 Leica M3 - początek serii M, aparatów z obiektywem mocowanym na bagnet

1964 pierwsza lustrzanka Leica - Leicaflex

1984 początek produkcji ulubieńca fotografów - modelu Leica M6

 

LOGO 

 

 

Celownik i lustrzanka

celownikowa lustrzanka

 

W aparacie celownikowym światłoczuły film znajduje się tuż za obiektywem. Jest to korzystne z punktu widzenia zasad optyki, ale fotografujący nie ma pewności, co tak naprawdę widzi obiektyw. W lustrzance między filmem a obiektywem umieszczone jest lustro odbijające obraz z obiektywu. Dzięki temu fotograf widzi dokładnie taki kadr, jaki zostanie utrwalony. Jednak obiektyw jest odsunięty od filmu, a w momencie otwarcia migawki traci się na moment kontakt z fotografowanym obiektem.

 

LEICA M6 

 

Gdzie i za ile

 

Przedstawicielem marki Leica jest firma Pstryk.pl. Sprzęt można kupić w salonie w Łomiankach

lub przez internet: www.pstryk.pl

Leicę można także upolować w serwisie aukcyjnym Allegro.pl, choć oferta jest raczej uboga - lista wszystkich aktualnie sprzedawanych aparatów i akcesoriów tej marki liczy przeważnie około 20 pozycji (na hasło Canon samych aparatów wyskakuje niemal tysiąc).

Można za to znaleźć urządzenia zabytkowe, choć w różnym stanie. Przykładowe ceny wywoławcze: Leica M2 z lat 50. XX wieku z obiektywem 35 f/2.0: 3500 zł; lustrzanka Leica R4: 1600 zł; dwuletni aparat cyfrowy Leica Digilux1 (z kartą 512 Mb): 1300 zł

LEICA M7

 

 

Więcej o: