Komentarze (40)
Męska biżuteria: elegancja czy obciach?
Zaloguj się lub komentuj jako gość
Pokaż wcześniejsze komentarze
  • Gość: vito

    Oceniono 37 razy -5

    mezczyzna NIE nosi bizuterii..Jesli nosi,to jest albo dorobkiewiczem z zapadlej prowincji,albo pedalem (nie zadnym gay'em) albo alfonsem,albo zniewiesciala oferma.
    Mezczyzna moze nosic :
    -obraczke ,choc wielu nie nosi ,bo przeszkadza w roznych pracach
    -zegarek,choc coraz wiecej mezczyzn NIE nosi go,bo jest zbedny.Czas mamy w telefonie ,w radio itd.
    -spinki do mankietow,choc to takze juz zupelnie zanika.
    -w krajach poludnia zdarza sie krzyzyk na lancuszku
    tyle komentarza

  • zewszad_i_znikad

    Oceniono 25 razy -7

    Zwracam uwagę, że nie każdemu odpowiadają bransoletki ze skóry. W niektórych osobach niezależnie od płci noszenie butów czy ozdób wykonanych ze zwierzęcych zwłok budzi sprzeciw.

    W każdym razie co do do zakazu biżuterii dla mężczyzn, zwłaszcza wyrażonego tak jak w spisie biednej Anki: to jest po prostu chore.
    Owszem, różnice płci istnieją. Kobiety, mężczyźni i osoby płci pośrednich czy niezróżnicowanych jakoś tam się różnią niektórymi narządami, gospodarką hormonalną, cechami zewnętrznymi takimi jak przeciętne rysy twarzy, zarost czy wysokość głosu, do pewnego stopnia - choć to już jest w dużym stopniu zależne także od wychowania - średnio większymi zdolnościami do pewnych sposobów myśloczucia. Ale nie ma takiej różnicy jak owłosienie: kobiety są średnio trochę słabiej owłosione, ale też mają z natury włosy na nogach, a nakaz depilacji dla kobiet i zakaz depilacji dla mężczyzn to wyłącznie konwencja kulturowa (z którą się nie zgadzam). Nie ma takiej różnicy jak długość włosów: włosy mężczyzn nie przestają rosnąć po osiągnięciu długości kilkunastu centymetrów. Nie ma takiej różnicy jak ubarwienie twarzy, dłoni i stóp: kobiety nie mają z natury zielonkawych czy szarych powiek ani czerwonych albo perłowych paznokci, wszystkie te części ciała mają ten sam kolor, co u mężczyzn takiego samego pochodzenia etnicznego. Nie ma takiej różnicy jak ubiór, bo to zjawisko czysto kulturowe i nie ma w męskiej anatomii nic, co uniemożliwiałoby mężczyznom noszenie spódnic (powiem więcej, zwłaszcza w cieplejszej części roku spódnice są wskazane przynajmniej dla mężczyzn, którzy chcą mieć w najbliższym czasie dziecko - jądra do prawidłowej pracy wymagają temperatury o kilka stopni niższej niż wewnątrz ciała, a spodnie powodują ich przegrzanie). Hiperdymorfizm płciowy, czyli wyolbrzymianie różnic płciowych i sztuczne tworzenie nieistniejących różnic (takich jak właśnie rzekoma naturalna różnica długości włosów czy zdolności do noszenia pewnych strojów) jest zjawiskiem wybitnie szkodliwym i ograniczającym.
    Znam mężczyzn, którzy lubią nosić damskie stroje - w tym takich, którzy nie określają się jako transwestyci (transwestytyzm podwójnej roli - skłonność do czasowego utożsamiania się z płcią "przeciwną", przebieranie się i używanie alternatywnego imienia daje takiej osobie szczęście psychiczne, poczucie zaspokojenia potrzeb części swojej osobowości), tylko mówią, że noszą damskie stroje (albo wręcz "damskie", bo ich przyporządkowanie płciowe to tylko konwencja: jeden mówi wręcz, że chętnie nosiłby męskie sukienki czy szpilki jako lepiej przystosowane do męskiej budowy, ale że takich nie ma, musi kupować damskie). Sama lubię w sobie pewne męskie cechy, takie jak zaznaczone mięśnie czy niski głos. Ubieram się po swojemu, w stylu, w którym najważniejsza jest wielobarwność i inspiracje stylem hipisowskim oraz tradycyjnymi strojami i ozdobami pozaeuropejskimi, a nie formalne przyporządkowanie płciowe. Ba, w przypadku pewnego elementu bielizny, czyli podkoszulków, od dłuższego czasu noszę męskie, bo nie mają one nigdy satynowych obszyć (jestem alergiczką i powinnam nosić tylko włókna roślinne) i mają mniejsze dekolty, niekiedy pod samą szyję (jako kobieta zbuntowana odmawiam dążenia do bycia seksualnie atrakcyjną i nawet latem zwykle odsłaniam tylko głowę, szyję, przedramiona i stopy). I naprawdę uważam, że świat, w którym ludziom wolno byłoby swobodnie kształtować swój styl niezależnie od płci fizycznej czy prawnej, byłby lepszy niż świat, w którym mężczyźni tak żałośnie kurczowo trzymają się wyobrażeń o tym, co "męskie" i "niemęskie", a kobiety co gorsza jeszcze ich do tego zaganiają.

  • Gość: Baca

    Oceniono 28 razy -12

    Ta biżuteria to soft coming out. Pewnie to też hit darkroomu, bo po naszyjniku w ciemnym pokoju można poznać, kto jest biorcą.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX