Chińska elektronika: tragiczna czy fantastyczna?

Artur Włodarski
23.08.2013 08:00
A A A
Chińskie techno

Chińskie techno (fot. AP/Imaginechina)

Jak to możliwe, że w tym samym państwie produkuje się
tak złe i tak dobre telewizory, telefony i tablety?
Ile naprawdę jest warta chińska elektronika?
Jak to możliwe, że w tym samym państwie produkuje się tak złe i tak dobre telewizory, telefony i tablety? Ile naprawdę jest warta chińska elektronika?

Żeby kabel przepalił się nie na początku, nie na końcu, ale w środku? Rozbieram go i co widzę? Gruba izolacja, a pod nią trzy cieniutkie niteczki miedzi. Powinno być ich dwa razy tyle! Albo lampa operacyjna, która gaśnie, gdy się nagrzeje, bo główny układ scalony ma zbyt wątłe nóżki. Albo fotel ginekologiczny, który po miesiącu cały się chwieje i z którego cieknie olej - wymienia poirytowany serwisant sprzętu medycznego.

Ja dorzucam od siebie: wiertarkę, która starczyła na trzy otwory; szlifierkę, która rozsypała się przy pierwszym użyciu: pompkę do paliwa, która tryskała benzyną na lewo i prawo, a zwłaszcza na spodnie i buty. I uniwersalny zasilacz do laptopów, który pracuje pięć minut, po czym już tylko nagrzewa się i śmierdzi. Cóż, jak mówi pewne chińskie przysłowie...

Kiedy jesz rybę, nie skarż się na zapach

Każdy miał do czynienia z chińską tandetą. Jest wszechobecna, choć jedyna racja jej bytu to cena. Począwszy od zabawek - trujących lub działających do pierwszego upadku, poprzez komplety gnących się kluczy, całą plejadę sprzętu AGD i RTV, różne czujki, alarmy, lampki itd. Tandetne chińskie podróbki wykryto nawet w śmigłowcach i samolotach armii amerykańskiej!

Przez długie lata "Made in China" kojarzyło się z bazarem, chłamem i biedą. A ponieważ stereotypy są bardziej trwałe niż prowizorki, do dziś nikt nie powie z dumą: "A mojego laptopa wyprodukowano w Chinach". Być może jesteśmy jednak ostatnim pokoleniem, które ma takie obiekcje. Kto dziś pamięta, że 50 lat temu z podobną nieufnością spotykały się produkty japońskie? A 20 lat temu koreańskie?

Co do Chin - sprawa nie jest taka prosta. Pewnie dużo wody upłynie w Jangcy, nim z dumą zasiądziemy za kółkiem chińskiego samochodu, bo te wciąż wołają o pomstę do nieba: mają śmierdzące plastiki, centymetrowe szpary i siedzenia z ceraty. A elektronika? Gdy wieją wichry zmian, jedni budują mury, inni budują wiatraki.

tablet, telewizory, smartfonfot. materiały prasowe

Wśród wyrobów "Made in China" coraz większe pożądanie budzą telefony. Chiny są potęgą w ich produkcji i sprzedaży. Pod koniec 2013 r. będzie tam w użyciu pół miliarda smartfonów. Wszelakich. Od tandetnych, po najlepsze, tworzone przez coraz bardziej liczące się na świecie marki, takie jak Huawei, ZTE czy Xiaomi. A po drodze są oczywiście podróbki, głównie flagowych samsungów i iPhone'a. W większości są łudząco podobne do oryginałów... do chwili włączenia. Sciphone ma ekran o rozdzielczości zaledwie 320x240 pikseli.

Nieco lepiej wypadają samsungopodobne Star Note i Vordon Piano - 480x800 pikseli. Kopie wyposażone są zwykle w słabsze procesory, mają mniej pamięci operacyjnej i wewnętrznej. Ale często mają też coś "ekstra", np. slot dla drugiej karty SIM czy dodatkowej pamięci na karcie microSD. Zresztą są podróbki i Podróbki. Jeśliby właścicielowi Galaxy S3 podmienić telefon na TinJi i9300, jego nieszczęście nie byłoby wielkie. Kopia za 100 dol. niewiele odstaje parametrami od oryginału.

W dobie walki o ochronę intelektualną prawa autorskie i patenty twórcy chińskich podróbek często nawet nie zadają sobie trudu, by nadać im oryginalną nazwę. Przykładem jest HDC One, też całkiem udana - pięciokrotnie tańsza - wersja hiciorskiego tajwańskiego HTC One. Kto nie myśli o jutrze, będzie miał kłopoty, nim skończy się dziśJednak Chińczycy nie tylko ochoczo naśladują wiodących producentów.

tablet, telewizory, smartfon

fot. David Berkowitz

Sami wychodzą przed szereg. Najlepiej widać to na wielkich targach i dużych telewizorach. Wielkie targi CES w Las Vegas. Firma Hisense pokazuje ultracienki telewizor z całkowicie przezroczystym ekranem. To znaczy takim, który nie zasłania tego, co jest za nim. Niewiele w tym sensu, ale efekt spektakularny, tłumy robią sobie zdjęcia z(a) tym oryginałem. Dalej kolejna chińska firma - Haier - dowodzi, że można uczynić telewizor lepszym bez poprawiania ekranu. Jak? Ułatwiając obsługę. W zależności od modelu telewizory Haiera da się obsługiwać głosem, gestem, smartfonem, wzrokiem, a nawet myślami (falami mózgowymi).

Najdziwniejsze są dwa ostatnie sposoby. Pierwszy polega na tym, że niewielkie pudełeczko umieszczone przed telewizorem śledzi ruchy oczu użytkownika. Spoglądając w górę lub w dół, wywołujesz menu z ustawieniami głośności, jasności i kanału. Wybór zatwierdzasz mrugnięciem powiek. W drugim siadasz przed ekranem BrainWave TV i nakładasz coś jakby słuchawki, ale dotykające głowy w trzech punktach - za uszami i pośrodku czoła. Po chwili potrzebnej na kalibrację przejmujesz kontrolę nad telewizorem. Czystą siłą umysłu.

W Vegas ładnie pokazała się jeszcze jedna chińska firma, o której zrobiło się głośno na świecie. TCL Smart TV (a właściwie cała linia) został oficjalnym telewizorem Iron Mana - na tej samej zasadzie, co Xperia T została telefonem Bonda. Jest dobry produkt, jest perspektywiczne myślenie promocyjne - i o nieznanym przed chwilą TCL jest już głośno na świecie.

Jakie pszczoły, taki miód

Bo Chińczycy nie muszą się już wstydzić bieżącej oferty. Zwłaszcza przeznaczonej na rynki zachodnie. Na wieść, że 50-calowy telewizor 4K firmy Seiki można kupić na Amazon.com za 1400 dol., popularny serwis Gizmodo napisał: "Jak, do diabła, tak piękny telewizor może kosztować tak mało?". Dziś ten model kosztuje... 1100 dol. I zbiera pozytywne recenzje nabywców z USA!

tablet, telewizory, smartfon

fot. materiały prasowe

Coraz więcej chińskich produktów opatrywanych jest przedrostkiem "naj". W komórkach króluje Huawei. Najszybszy smartfon świata? Ascend P2 z czterordzeniowym procesorem, umożliwiający pobieranie danych z prędkością 150 Mb/s. Najcieńszy smartfon świata? Ascend P6 (6,18 mm). Najmniejszy modem USB na świecie? UltraStick E3331 - choć ma rozmiary zapalniczki, łączy się z siecią w 15 s. Japońskie Sony robi fortunę na wodoodpornym smartfonie? Huawei też taki ma: Ascend D2 to smukły pięciocalowiec z czterema rdzeniami, ogromną baterią i aparatem 13 Mpix.

Wąż nie zmieni swej krętej natury, nawet kiedy wejdzie do prostej bambusowej rury

Oprócz wielkich rodzimych koncernów w Chinach są jeszcze trzy kategorie producentów. Pierwsi to EMS (Electronics Manufacturing Services - elektroniczne usługi produkcyjne), czyli fabryki robiące u siebie markowy sprzęt dla zachodnich firm. Nigdzie nie ma tylu EMS-ów co w Chinach. A wśród nich ta największa z największych - (tajwańska) Foxconn, zatrudniająca w chińskim Zhengzhou 120 tys. osób, słynna z produkcji (oryginalnych) iPhone'ów, lecz też z kontrowersyjnych doniesień na temat warunków pracy wywołanych falą samobójstw wśród pracowników. Zwykle są to skoki z dachu lub przez okno. W maju odnotowano trzy takie przypadki...

 

tablet, telewizory, smartfonfot. AP/Imaginechina

Kolejną kategorię tworzy mrowie firm i manufaktur nastawionych na produkcję tandety i podróbek. To stamtąd prawdopodobnie pochodzi urządzenie, na które skusił się jeden z forumówiczów Gazeta.pl. Za 250 zł kupił "nówkę sztukę" Galaxy S3. Sprzedający uprzedzał go, że bateria jest wyładowana. Ale lśniące pudełko i niska cena zrobiły swoje. Niestety, próby jej naładowania w domu spełzły na niczym. Okazało się, że samsung był wydmuszką z jedną tylko sprawną funkcją: wyświetlaniem komunikatu "low battery".

W Chinach tacy producenci mają się dobrze, bo nadal dla większości ludzi głównym wabikiem jest cena. Po co wspinać się na palce, skoro tak łatwo sprzedać chłam produkowany "spod palca"? Jak nie u siebie, to w okolicznych krajach. Np. w Indiach, gdzie - jak wyliczyła firma doradcza Garntner - z powodu zalewu chińskiej tandety co trzeci telefon jest "złej lub bardzo złej jakości".

Kto raz wsiadł na tygrysa, już z niego nie zsiądzie

Trzecia, wciąż nieliczna kategoria producentów, pracuje dla wymagającej klienteli, obecnej także na rodzimym rynku. Są cenieni w kraju, lecz - poza wspomnianymi Huawei, ZTE, TCL czy Hisense - niemal nieznani poza nim. Na przykład Xiaomi. W tym roku sprzeda w Chinach 15 mln smartfonów. I to w jakim stylu!

tablet, telewizory, smartfon

fot. materiały prasowe

W dniu premiery telefonu MI2S 200 tys. sztuk tego modelu sprzedało się w ciągu 45 s. Na pniu schodzą też kolejne 300-tysięczne partie komórek, rzucane do sklepów tylko we wtorki. Tajemnica sukcesu? Banalna. Świetne hardware i software. A ściślej: system operacyjny MIUI, oceniany jako najbardziej atrakcyjne oblicze Androida (i niemal co tydzień aktualizowane!). To wystarczy, by kilkadziesiąt milionów ludzi odliczało dni do wrześniowej premiery 5,5-calowego Xiaomi MI3, superwydajnego smartfona w cenie zaledwie 2000 juanów (1100 zł).

Wystarczy posiąść wytrwałość, aby nic nie było niemożliwe

Analizując mapę, dane statystyczne i ewolucję chińskich aut, komputerów oraz smartfonów, łatwo pojąć przyczynę tak silnego zróżnicowania ich jakości. Technika padła ofiarą demografii. Chiny mają największy rynek wewnętrzny - 1,3 mld kupców, w większości niezamożnych, a więc niewymagających (na taki towar wciąż czekają również Indie, Afryka czy Ameryka Południowa).

Aby trafić do bogatszej klienteli rodzimej oraz na Zachód, producenci muszą jednak tworzyć sprzęt najwyższej klasy. Może gdyby Chiny postawiły na motoryzację pół wieku temu - jak Japonia czy Korea Południowa - dziś jeździlibyśmy chińskimi autami. Może gdyby miały 10- (jak Japonia) czy 20-krotnie (jak Korea) mniej ludności, już dziś królowałyby na świecie chińskie komórki. Państwo Środka nie zrobiło tego, bo Widocznie nie musiało.

Dziś w motoryzacji ma już chyba zbyt duże zaległości. Ale w komputerach i smartfonach może się ścigać, gdyż peleton nie odjechał aż tak daleko. Jak złapie drugi oddech, będzie narzucać tempo innym. I powtórzy wielki marsz na globalne rynki. Pogoń już się rozpoczęła...

ZOBACZ WIDEO

Komentarze (12)
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • avatar

    Gość: kurka

    Oceniono 10 razy 4

    10 lat temu wszyscy się śmiali z Kii i Hyundaia, at teraz się świetnie sprzedają w Europie i dorównują europejskim konstrukcjom. Chińskie będą podobnie dobre jak nie lepsze za parę lat, świat się zmienia...

  • avatar

    pamejudd

    Oceniono 54 razy 4

    Nie zasiądziemy "z dumą za kierownicą chińskiego samochodu", bo nie jesteśmy idiotami którzy lubią rzeczy wyprodukowane w wielkich obozach koncentracyjnych.

  • avatar

    alik-w-plomieniach

    Oceniono 4 razy 2

    Ostatnio dostałem maila od chińskiej fabryki elektroniki, którą niegdyś zapytałem o szczegóły pewnego gadżetu.
    "Wodoodporny tablet w wersji dwurdzeniowej za 300 dolarów, w wersji czterordzeniowej za 400". Poza tym rozważam kupno smartfona Lenovo, który jest większy i mocniejszy od mojej Xperii Tipo, a kosztuje ledwie 120 dolców razem z wysyłką. Jakoś tak mi się to Lenovo wydaje trochę bardziej warte zaufania niż nonejmowy krzak, choć w środku ma to samo i kosztuje tyle samo.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Polecamy