Xiaomi wschodzi na technorynek niczym mistrz kung-fu

Chińska firma Xiaomi gromi przeciwników niczym mistrz Kung-Fu. Do niedawna nieznana w Europie ani w USA, wyrosła na groźnego konkurenta Apple'a i Samsunga.

Xiaomi znaczy "proso". Chińska firma Xiaomi nie jest producentem żywności, lecz może spodziewać się złotych żniw.

Już na podium

Firma, która istnieje zaledwie pięć lat, trafiła już na podium dla największych producentów smartfonów. W trzecim kwartale ubiegłego roku wyprzedziła Lenovo (komórki Motorola) oraz LG, wskakując na trzecie miejsce. Wciąż idą łeb w łeb, zamieniając się pozycjami. Jej wartość szacowana jest na 46 mld dola. Choć jeszcze do niedawna w Europie czy USA nikt o Xiaomi nie słyszał, jest warte więcej niż takie marki technologiczne, jak Uber, Dropbox czy Airbnb. Jeszcze bardziej imponujące jest to, że w ciągu ubiegłego roku zwiększyło swoją wartość aż o 360 proc.! Sprzedało 61 mln smartfonów, trzy razy więcej niż rok wcześniej, podwajając udział w globalnym rynku. Obecnie ma ponad 5 procent. Zachęceni tymi liczbami inwestorzy wsparli Xiaomi miliardem dolarów. Rok 2015 może być jeszcze lepszy. Prezes Lei Jun powiedział, że firma spodziewa się przychodu powyżej 16 mld dol., co oznacza 30-procentowy wzrost w porównaniu z rokiem ubiegłym!

Magia tych cyferek kryje się przede wszystkim w rosnącej popularności Xiaomi w ojczyźnie. W 2013 r. miało 5 proc. tamtejszego rynku, obecnie ma 15.

Szybko rozwijające się przedsiębiorstwo rozpoczyna wreszcie zagraniczną ekspansję - w Indiach ma już 4 procent rynku. Nie dziwi więc, że zaczęły się nim interesować światowe media. Powoli zyskuje status celebryty, wspomaga Microsoft w rozwoju Windowsa 10 na komórki, a dziennikarze często porównują je do Apple'a.

Chińskie jabłko

Po pierwsze Xiaomi oferuje dopracowane produkty o podobnych parametrach jak iPhone'y, choć znacznie taniej. Sztandarowy smartfon Xiaomi to Mi Note, odpowiedź na iPhone'a 6 Plus. Za podstawową wersję zapłacisz - w przeliczeniu - 1500 zł. Za Pro 2000 zł. U Apple'a jest dwa razy drożej.

Xiaomi sprzedaje też inne produkty, których odpowiedniki można znaleźć w ofercie koncernu z Cupertino, na przykład boksy telewizyjne podobne do Apple TV czy akcesoria, np. słuchawki. W połowie marca firma ogłosiła też plany wprowadzenia inteligentnego systemu płatności, podobnego do ApplePay. Chińczycy chcą pójść nawet krok dalej i zagwarantować użytkownikom oprocentowanie rachunku w wysokości 3 proc.

Drugi powód, dla którego Xiaomi jest porównywane do Apple'a, to własny system operacyjny o nazwie MIUI (czytaj z ang. "Me You I"), podobnie intuicyjny jak iOS. W rzeczywistości to nakładka na Androida, ale na tyle udana i oryginalna, aktualizowana co tydzień, że zyskała sporą popularność (da się ją instalować także na androidach innych marek). - Programiści i deweloperzy są w ścisłym kontakcie z użytkownikami, co pozwala doskonalić produkt. Powstały także społeczności fanów, które zajmują się tłumaczeniami systemu - wyjaśnia Marcin Moszyk z Miuipolska.pl, największego forum w kraju dotyczącego Xiaomi.

Trzeci powód zestawiania obu firm to osoba lidera Xiaomi, charyzmatycznego Lei Juna, seryjnego przedsiębiorcy i anioła biznesu, który niczym Steve Jobs uważany jest w Chinach za wizjonera i innowatora. Nawet ubiera się podobnie, w dżinsy i ciemne koszule. Xiaomi założył, wchodząc w spółkę z Qualcommem, producentem mikroprocesorów, oraz z Temasek Holdings, będącą własnością rządu Singapuru. Już pierwszy smartfon, który pojawił się na rynku w 2011 r., skierował firmę na ścieżkę szybkiego wzrostu.

Xiaomi przypomina Apple'a także ze względu na strategie, które stosuje, by promować swoje produkty. Chodzi głównie o tzw. marketing głodu. Polega on na celowym ograniczeniu dostępu do nowych produktów, by robić wrażenie, że popyt przewyższa podaż i jeszcze bardziej zainteresować ludzi marką. - Sprzedają sprzęt przez stronę internetową Mi.com w Azji, a także na kilku wybranych chińskich serwisach aukcyjnych. Towar wrzucają partiami, w wyznaczone dni o wyznaczonych godzinach. Wysoki popyt sprawia, że akcja trwa kilka minut - tłumaczy Moszyk.

Prosem w konkurencje

Chińczycy nadepnęli na odcisk także innym producentom smartfonów obecnym na ich rynku, takim jak lokalny Huawei czy koreański LG. Strategia polegająca na oferowaniu dobrych jakościowo komórek po niskich cenach najmocniej uderza jednak w interesy Samsunga. W ostatnim roku ich udział na chińskim rynku spadł z 19 do 12 proc., sprzedaż - o 22 proc. Sprzedaż Xiaomi wzrosła w tym czasie o... 187 proc.

Jeśli chodzi o rywalizację z Apple'em w Państwie Środka, sprawa nie jest taka prosta. Jak na całym świecie, także tam firma Tima Cooka ma bardzo silną pozycję, wzmocnioną sukcesami sprzedażowymi najnowszych modeli iPhone'a: 6 i 6 Plus. - W Chinach Apple jest synonimem wysokiej klasy, co oznacza wyższą jakość, ale też wyższą cenę. Nie jest to zwykłe urządzenie elektroniczne, raczej symbol jakości i tożsamości. Z kolei komórki Xiaomi są lubiane, bo za niższą cenę oferują szybki procesor, dużą pamięć i dobry ekran - mówi nam Ying-Han, mieszkający w Pekinie specjalista branży IT, użytkownik i fan smartfonów Xiaomi. - Na razie w Chinach obie firmy dzielą się rynkiem. Xiaomi rzeczywiście rozwija się szybko, ale urządzenia te przeznaczone są dla innych klientów niż telefony Apple'a. Ludzie używający Xiaomi na ogół po prostu nie chcą wydawać dużych pieniędzy na zakup iPhone'a. Z kolei ci, którzy korzystają z iPhone'ów, patrzą na tych z xiaomi trochę z góry - dodaje. Trudno powiedzieć, czy w przyszłości ten podział rynku się utrzyma. Trudno też powiedzieć, czy zostanie zachowany w innych krajach, w których produkty Xiaomi mają być wkrótce dostępne.

W Europie i USA za kilka lat

Na razie firma nastawia się na rynki wschodzące. Do tej pory, poza Chinami i Indiami, jest silnie obecna w Indonezji. W styczniu ogłosiła, że rozpoczyna agresywną ekspansję w Brazylii i w Rosji. Na Zachodzie wciąż jest jednak nieobecna. W tym roku Xiaomi ma wprawdzie otworzyć w USA sklep internetowy Mi.com, ale nie będzie w nim smartfonów, a jedynie akcesoria, takie jak słuchawki, opaski fitnessowe czy power banki. Hugo Barra, wiceprezes Xiaomi odpowiadający za międzynarodową ekspansję firmy, były pracownik Google'a, powiedział niedawno, że na obecność w Europie i Stanach Zjednoczonych firmy trzeba będzie jeszcze poczekać przynajmniej kilka lat. Media spekulują, że wchodzą w tu w grę ograniczenia natury prawno-patentowej. Nie wiadomo też, dlaczego firma nie pojawia się ze swymi produktami na najbardziej prestiżowej imprezie branży telekomunikacyjnej World Mobile Congress, dorocznie organizowanej w Barcelonie. Jej komórek próżno również szukać na największych targach technologicznych typu CES w Las Vegas czy berlińskich IFA, gdzie innych chińskich marek nie brakuje. Swoją drogą unikanie takich imprez i ogłaszanie premier na własnych konferencjach jest również strategią Apple'a.

Czy amerykańscy, europejscy, a wreszcie polscy fani marki są zupełnie pozbawieni dostępu do tych urządzeń? Niekoniecznie. - W naszym kraju można kupić sprzęt Xiaomi w nieoficjalnych sklepach internetowych z wysyłką do Polski, na przykład w Ibuygou.com czy Xiaomiforsale.com, czasem u prywatnych sprzedawców na Allegro. Nie ma też oficjalnego serwisu, ale niedawno powstał serwis nieoficjalny we Wrocławiu - instruuje Moszyk. Po pomoc i wyjaśnienie wątpliwości co do obsługi systemu operacyjnego zawsze można zwrócić się też do Miuipolska.pl.

To wciąż nie to samo co przedstawicielstwo firmy na miejscu i pełna obsługa serwisowa. O tym, że tworzenie takich przedstawicielstw może mieć również negatywne konsekwencje, Xiaomi przekonało się w Indiach. W grudniu ubiegłego roku szwedzki Ericsson, właściciel 33 tys. patentów, skierował do sądu w Dehli skargę przeciw Chińczykom o naruszenie ośmiu z nich. Najpierw sprzedaż urządzeń Xiaomi w Indiach została zawieszona, następnie odwieszona - sprawa nie jest ostatecznie rozstrzygnięta. Można się spodziewać, że podobne procesy wytoczono by w USA i Europie, gdyby firma zdecydowała się wejść na te rynki. I przypuszczalnie także dlatego na produkty firmy Xiaomi trzeba będzie nam jeszcze trochę poczekać. Szkoda.

Zdjęcie Xiaomi MI3 16GB czarny Zdjęcie Xiaomi Redmi 2 Zdjęcie Xiaomi Red Rice
Xiaomi MI3 16GB czarny Xiaomi Redmi 2 Xiaomi Red Rice
źródło: Okazje.info

. . .

Co podoba ci się w "Logo"? Czego ci brakuje? Wypełnij ankietę - dostaniesz najnowszy numer (w wersji cyfrowej) za darmo!

Więcej o: