Fotokomórki z górnej półki - test telefonów robiących zdjęcia

Najmocniejsze telefony mają matryce o rozdzielczości, jaka niedawno była zarezerwowana dla "prawdziwych" cyfrówek. "Logo" sprawdziło pięć modeli z górnej półki, które stawiają na rozbudowane możliwości fotograficzne.

Do redakcji trafiły najlepsze fotokomórki czołowych producentów. Zapraszamy do zapoznania się z talentami oraz wadami aparatów: Sony Ericsson Cyber-shot C905, Nokia N82, HTC Touch Diamond2, Samsung Pixon i LG Renoir.

 

Czy telefony zastąpią cyfrówki? Na to musimy jeszcze poczekać. Testowane komórki potrafią jednak utrwalić obraz na tyle dobrej jakości, byś później ochoczo wracał do zarejestrowanych za ich pomocą wspomnień.

 

 

Funkcje i hardware

 

Wiele systemów automatycznych wykorzystywanych w pełnoprawnych cyfrówkach szybko trafiło do telefonów. Wszystkie sprowadzone przez nas modele pozwalają na kontrolę balansu bieli (odpowiedzialnego za naturalną kolorystykę fotografii przy różnych źródłach światła), w większości możemy też wybrać czułość.

Nokia N82 i Sony Ericsson C905 kuszą długimi listami programów tematycznych. Ten pierwszy pozwala także na fotografowanie seryjne aż do zapełnienia karty pamięci - niezbyt szybkie, ale lepszy rydz niż nic. Minusem aparatu jest nieintuicyjne i wolne przeglądanie zdjęć. Zupełnie inaczej jest w przypadku telefonu HTC Touch Diamond2 - oglądanie fotografii na jego dużym ekranie to prawdziwa przyjemność! Jego dużą wadą jest jednak brak lampy błyskowej: w pewnych sytuacjach dodatkowe źródło oświetlenia naprawdę się przydaje. Skoro już się czepiam hardware'u, wypomnę od razu brak osłony obiektywu - to może doprowadzić do uszkodzenia soczewki. Źle rozwiązano też sposób dostępu do karty pamięci: umieszczono ją pod pokrywą, przez co nie da się wymienić nośnika bez rozbierania telefonu. Przeszkadza również brak przycisku migawki (żeby zrobić zdjęcie, należy dotknąć ikonkę na ekranie). Łatwo za to ustawić ostrość na obiekty poza centrum kadru: aktywny punkt autofokusu wybieramy, dotykając ekranu w odpowiednim miejscu. C905 został wyposażony w system wykrywania twarzy i wiele funkcji czysto fotograficznych (m.in. punktowy pomiar światła oraz szeroki wybór ustawień balansu bieli), ale zabrakło w nim możliwości zmiany czułości. Plusem są za to: obecność prawdziwej lampy błyskowej oraz możliwość geotagowania zdjęć (to ostatnie stało się już standardem - tylko aparat firmy HTC tego nie oferował).

Samsung Pixon nie oszałamia mnogością funkcji, lecz wyposażono go w system wykrywania twarzy oraz uśmiechu. Niesamowite (i w tej niesamowitości negatywne) wrażenie robią nazwy niektórych programów tematycznych, na szczęście opatrzone krótkimi opisami. Okazuje się, że "pion" to portret, a "poziom" - krajobraz. 

LG Renoir również zaskakuje tłumaczeniem nazw funkcji (dla przykładu, programy tematyczne to "tryby krajobrazu"). Za to jako jedyny pozwala na manualny wybór czułości w zakresie od ISO 100 do ISO 1600 (choć wartości 800 i 1600 w takich urządzeniach należy, oczywiście, traktować z przymrużeniem oka, bo zdjęcia są tak zaszumione, że aż nieczytelne). Poza tym warto wspomnieć o wykrywaniu twarzy (do skuteczności działania można mieć jednak zastrzeżenia, o czym przeczytasz dalej) oraz uśmiechu. Trudno natomiast zrozumieć pomysł wyposażenia aparatu w opcję manualnego ustawienia ostrości. W przypadku urządzeń tego typu - m.in. ze względu na mikroskopijne wymiary matrycy światłoczułej - jest to w zasadzie możliwość jedynie pozorna.

 

  

LG Renoir

 

 

Matryca: 8 Mpix

 

Ekran: 3 cale, 240x400 pikseli, 262 tys. kolorów, dotykowy

 

Wymiary: 107,8x55,9x14 mm

Waga: 120 g

 

Pamięć: microSD

 

Cena: 1400 zł

 

Na powiększeniu zdjęcia widać by było jasne obwódki dookoła ciemnych krawędzi: efekt podkręcania ostrości.

Gęste od szczegółów, kontrastowe motywy wyglądają nienaturalnie. To też wina wysokiego poziomu domyślnego wyostrzania obrazu.

Testowane telefony dobrze sobie radzą z obiektami statycznymi. Jednak gdyby mój synek wydostał się z wózka, żaden z aparatów "nie nadążyłby" za nim.

 

Mocne wyostrzanie LG Renoira znakomicie sprawdza się przy fotografowaniu motywów, które zyskują na podbiciu mikrokontrastu. Przyznacie, że te kwiaty wyglądają przepięknie?

 

 

Łatwość i wygoda obsługi

 

Teoretycznie najważniejsze kryterium oceny aparatu to jakość zdjęć. Ale czy można mówić o radości z robienia pięknych zdjęć, jeśli komórka w tym przeszkadza? Samo bogactwo funkcji nie wystarcza, musimy je przecież jeszcze jakoś aktywować. Najprostszym - ale najskuteczniejszym! - rozwiązaniem są przyciski. Najlepiej, żeby każdej funkcji był przyporządkowany guzik. Dzięki nim można szybko i wygodnie zmienić wartość danego parametru, bez potrzeby mozolnego przeszukiwania menu. Problem w tym, że komórka to jednak przede wszystkim niewielki telefon - na przyciski brakuje miejsca. Dlatego duże znaczenie mają układ i sposób nawigacji po menu. Ten pierwszy powinien zostawić "na wierzchu" najważniejsze funkcje. Nawigacja z kolei odpowiada za wygodę wyboru poszczególnych parametrów - czy łatwo zmieniać ustawienia jedną ręką i czy po wprowadzeniu kilku korekt nie rozboli cię dłoń.

Inżynierowie HTC, którzy mają raczej niewiele wspólnego z fotografią, zdecydowali się na obsługę całkowicie dotykową. Chcąc zmienić czułość i balans bieli, musimy przeklikać się przez wszystkie ustawienia: opcje wyświetlają się w okienku jedna po drugiej, co nie sprzyja wygodnej obsłudze. Zbyt głęboko schowano także ustawienia trybu pomiaru ekspozycji. Szkoda, bo podręczne menu zostało skonstruowane naprawdę nieźle. Paradoksalnie, Touch Diamond2 zyskuje na tym, że nie ma zbyt wielu opcji fotograficznych, co ułatwia pracę z aparatem.

Obsługa Nokii jest szybka i intuicyjna. Świetnie spisuje się podręczne menu, które znika, kiedy nie jest używane, dzięki czemu nie zajmuje miejsca na ekranie. Ustawienia zmieniane rzadko (np. rozmiary zdjęcia) zostały schowane głęboko, podczas gdy opcje przydatne są łatwo dostępne w każdej chwili. Przyciski, spust migawki i włączanie aparatu za pomocą mechanicznej osłony obiektywu to kolejne plusy.

Pod względem interfejsu N82 przegrywa jednak z C905, w którym po włączeniu aparatu (przez odsłonięcie osłony obiektywu) odpowiednie guziki podświetlają się na niebiesko symbolami funkcji. Producent nie musiał dodawać nowych przycisków, gdyż sprytnie wykorzystał istniejące. Osobne aktywują wybór programów tematycznych, tryb makro, tryb pracy lampy błyskowej, korektę ekspozycji i samowyzwalacz. Na papierze nie brzmi to może zbyt ekscytująco, ale podczas fotografowania trudno o lepsze rozwiązanie!

W Samsungu Pixonie aparat włącza się przez przytrzymanie spustu migawki - dotykowy interfejs nie oznacza konieczności rezygnowania z tego kluczowego przycisku. Wybór parametru telefon potwierdza wibracją: fajny pomysł, znakomicie spisujący się w praktyce. Użytkownik ma łatwy dostęp do korekty ekspozycji (pamiętajmy, że to podstawowy sposób wpływania na nią przy braku manualnych trybów pracy), programów tematycznych i trybu autofokusu, ale balans bieli schowano zbyt głęboko (nie zawsze przecież decydujemy się na pracę przy pełnej automatyce). Nie najlepiej skonstruowane menu ratuje intuicyjny (bo dotykowy) sposób komunikacji z urządzeniem.

Również dotykowy LG Renoir został wyposażony w spust migawki. Szkoda, że tak trudno go wyczuć (nie wiadomo, kiedy jest wciśnięty do połowy, kiedy do końca, a kiedy w ogóle). To samo można powiedzieć o ekranie dotykowym: trzeba się do niego przyzwyczaić. Sytuacji nie ratuje nielogiczne menu. Znaczącym plusem jest za to łatwy dostęp do korekty ekspozycji. Ze względu na niefortunne umiejscowienie obiektywu należy uważać: łatwo go zasłonić.

 

    

HTC Touch Diamond2

 

 

Matryca: 5 Mpix

 

Ekran: 3,2 cala, 480x800 pikseli, 65 tys. kolorów, dotykowy

 

Wymiary: 107,8x53,1x13,7 mm

Waga: 117,5 g

 

Pamięć: microSD

 

Cena: 2000 zł

 

Idealny dobór możliwości obiektywu do osiągów matrycy: zdjęcie ma równą ostrość na całej powierzchni kadru.

Fotografie wykonane telefonem HTC Touch Diamond2 wyglądają dobrze. Aparat radzi sobie nawet z bardzo kontrastowymi motywami.

Motywy o niskim kontraście to zazwyczaj duże wyzwanie dla cyfrówek. Jednak w tym przypadku nie ma się do czego przyczepić.

Fotografując pod słońce, należy bardzo uważać na spadek kontrastu. W takiej formie jak na zdjęciu powyżej pojawia się rzadko, ale jednak się zdarza.

 

 

Szybkość i precyzja działania

 

Niektóre parametry ocenia się, biorąc pod uwagę szybkość i precyzję działania. Pod tym kątem sprawdzamy np. system automatycznego ustawiania ostrości, czyli autofokus. Dla wygody fotografowania kluczowa jest również jakość ekranu LCD - nie ma nic gorszego niż smużenie albo podgląd, któremu brakuje płynności. Duże znaczenie ma także pomiar ekspozycji: odpowiednie naświetlenie decyduje o uznaniu fotografii za poprawną.

Nokia N82 działa bardzo sprawnie. Aparat włącza się błyskawicznie, równie szybko reaguje menu. Nie można mieć zarzutów do pracy autofokusu. Ekran nie smuży nawet przy słabym oświetleniu. System odpowiedzialny za dobór parametrów bez problemu ekspozycji nadąża za zmianami w fotografowanej scenie.

Pod względem szybkości źle wypada HTC Touch Diamond2, zapewne dlatego że to telefon działający pod Windows Mobile (system ogranicza tu też liczbę wyświetlanych kolorów z 256 do 65 tys.). Aparat włącza się długo, a jak już się włączy - przeszkadza smużący (nawet w dobrych warunkach oświetleniowych) ekran. Do tego dochodzą wolne autofokus, balans bieli i zmiana parametrów ekspozycji. Sporo czasu upływa także między kolejnymi zdjęciami (aparat zamiera). Touch Diamond2 jest też jedynym urządzeniem, które kilkakrotnie zawiesiło się podczas testu. Możliwe, że usterki zostaną naprawione - nasz egzemplarz był testowy.

Dla odmiany C905 można pochwalić. Znakomity ekran nie smuży, autofokus jest szybki, a w słabym świetle włącza się lampa wspomagania. Menu działa błyskawicznie, opóźnienie wyzwolenia migawki po naciśnięciu spustu daje zaś nadzieję na uchwycenie zmieniającej się akcji. Minusem jest wolne włączanie się aparatu i czas, jaki upływa od momentu wykonania zdjęcia do chwili, w której można znów fotografować.

Sansung Pixon zaskakuje pozytywnie sprawnie i szybko działającym systemem wykrywania twarzy, nawet kiedy zajmuje ona niewielką część kadru. Pod tym względem wypada nawet lepiej od C905. To samo można powiedzieć o detekcji uśmiechu. W słabym oświetleniu autofokus korzysta ze wspomagania oświetleniem lampy błyskowej. Niestety, także i tu między kolejnymi zdjęciami upływa dużo czasu, a największym minusem jest ekran, który smuży oraz migocze.

LG Renoir nie wychyla się w żadną stronę. Włącza się ani szybko, ani wolno. Wykrywanie twarzy działa, ale nie najlepiej, nawet w dość dobrym świetle. Co ciekawe, w tych samych warunkach detekcja uśmiechu spisuje się nieźle. Automatyka balansu bieli radzi sobie w słońcu, ale przy zachmurzonym niebie czy w cieniu gubi się (efekt "zaniebieszczenia"). Niestety, ekran smuży niezależnie od natężenia światła, lecz to przypadłość wszystkich opisywanych w artykule telefonów z dotykowym wyświetlaczem.

 

  

Sony Ericsson Cyber-shot C905

 

Matryca: 8,1 Mpix

Ekran: 2,4 cala, 240x320 pikseli, 262 tys. kolorów

Wymiary: 104x49x18 mm

Waga: 136 g

Pamięć: Memory Stick Micro (M2)

Cena: 1960 zł

 

   

 

Zdjęcia wykonane C905 w pełnym słońcu charakteryzują się znakomitym kontrastem i miłymi kolorami. Nie sprawiają przy tym wrażenia przetworzonych cyfrowo.

 

Zdjęcie nieostre, bo jest za dużo pikseli na matrycy. Ale dzięki niskiemu domyślnemu kontrastowi da się z nim dużo zrobić.

Kiedy fotografowany motyw ma bardzo dużo szczegółów, widać, że 8 Mpix to za dużo jak na komórkę. Gdyby producent C905 ograniczył się do 3, zdjęcia wyglądałyby lepiej.

Aparat C905 został wyposażony w najwęższy obiektyw z testowanej grupy. W niektórych sytuacjach może to być niewygodne - żeby ująć w kadrze całą scenę, trzeba się od niej oddalić.

 

 

Jakość zdjęć

 

Samsung Pixon zachowuje znakomitą ostrość w centrum kadru, za to zupełnie rozjeżdża się w okolicach brzegów. Nieźle radzi sobie z szumami przy wyższych czułościach. Dużym plusem jest szeroki kąt widzenia obiektywu (razem z Nokią N82 najszerszy spośród testowanych telefonów) - brak takiej optyki był niedawno piętą achillesową nawet pełnoprawnych cyfrówek. Ale co z tego, skoro systemy odpowiedzialne za obróbkę danych w aparacie potrafią zrobić z plikami prawdziwe "cuda".

Pod względem jakości zdjęć N82 to sensowny kompromis. Nie ma matrycy napakowanej pikselami (5 Mpix), co przełożyło się na dobre zachowanie w słabym świetle (podobnie jak samsung) i rejestrację wielu szczegółów w cieniach. Szeroki obiektyw pozwala na uzyskanie ciekawej perspektywy. Pliki nadają się do późniejszej obróbki - można z nich wyciągnąć znacznie więcej, niż to, co "wychodzi" prosto z aparatu. Szkoda, że ta obróbka jest konieczna - automatyka balansu bieli nawet w świetle słonecznym daje nieco fioletowawy, nienaturalny "zafarb".

Przykładem zupełnie innego podejścia producentów jest LG Renoir. Tu od razu po zrobieniu zdjęcia pliki wyglądają jak "gotowe" fotki - stąd wysoki poziom domyślnego wyostrzania software'owego. To się dobrze sprawdza przy motywach o niskim kontraście, ale często prowadzi do nienaturalnych rezultatów.

Sony Ericsson C905 pokazuje, że więcej wcale nie znaczy lepiej. Gdyby aparat miał matrycę 3 lub nawet 5 Mpix (rozdzielczości wystarczające amatorom: jak często robimy odbitki większe niż 13x18 cm?), byłby zdecydowanym zwycięzcą tego testu. A tak, przez ciasne napakowanie punktów światłoczułych jakość obrazu nieco spada i żeby wyciągnąć z niej maksimum, trzeba zdjęcia nieco podrasować w komputerze. Słowa uznania należą się za świetny obiektyw, który - choć ma najwęższy kąt widzenia z testowanych aparatów - zapewnia równą ostrość obrazu na całej powierzchni klatki.

Dużym zaskoczeniem są fotki z HTC. Zdjęcia wykonane przy dobrym świetle cechują się równą ostrością w całym kadrze, bardzo poprawnym oddaniem szczegółów i naturalną kolorystyką. Nawet niskokontrastowe motywy wyglądają dobrze! W pewnym stopniu jest to wynik zastosowania "jedynie"

5-megapikselowej matrycy światłoczułej (im mniej pikseli na tej samej powierzchni, tym wyższa jakość obrazu, wynikająca z lepszego stosunku sygnału do szumu).

 

   Samsung Pixon

 

 

Matryca: 8 Mpix

 

Ekran: 3,2 cala, 240x400 pikseli, 262 tys. kolorów, dotykowy

 

Wymiary: 107,9x54,6x13,8 mm

Waga: 121 g

 

Pamięć: microSD

 

Cena: 1600 zł

 

Pixon nie radzi sobie ze światłem mieszanym - fotografia jest bardziej "zaniebieszczona" od pozostałych.

Poważnym minusem zdjęć wykonanych samsungiem jest brak ostrości lewej krawędzi kadru - na całej wysokości klatki widać okropne "mydło".

Aparat wbudowany w pixona bardzo pozytywnie zaskakuje zdjęciami wykonanymi pod światło.

Największym minusem Pixona jest nieprzewidywalność rezultatów cyfrowej obróbki plików. Choć nie stanowi to reguły, część zapisywanych zdjęć wyglądała, niestety, jak to powyżej.

 

 

Który najlepszy?

 

Aparat to zespół naczyń połączonych - żadnej funkcji nie można uznać za najważniejszą, żadnej - za zupełnie nieistotną. Każdy fotoamator ma swoje przyzwyczajenia i oczekiwania wobec sprzętu. Osoby uwieczniające architekturę zwrócą szczególną uwagę na jakość obrazu, ponieważ szybkość pracy nie jest dla nich kluczową sprawą. Inne podejście będzie miał ktoś, kto robi zdjęcia sportowe - dla niego najważniejsze parametry to szybkość reakcji aparatu, praca autofokusu oraz opóźnienie wyzwolenia migawki po naciśnięciu spustu. W przypadku komórek sytuacja wygląda jeszcze inaczej, bo przecież aparat jest tylko częścią składową urządzenia, z którego przede wszystkim dzwonimy. Dzięki temu, że mamy je cały czas z sobą, okazje do fotografowania pojawiają się na każdym kroku. Raz jest to ciekawy budynek, a innym razem znajomy na imprezie. Aparat musi być więc przede wszystkim wszechstronny.

Stare przysłowie mówi, że nie warto oceniać książki po okładce. Okazuje się jednak, że w przypadku cyfrówek wbudowanych w komórki rodowód przekłada się na funkcjonalność. Nokia została wyposażona w obiektyw Carla Zeissa, a ta marka zobowiązuje. To samo można powiedzieć o telefonach Sony Ericsson z linii Cyber-shot - nieprzypadkowo są sygnowane nazwą znaną z "prawdziwych" cyfrówek Sony. Oba telefony spełniają oczekiwania: to najbardziej "fotograficzne" telefony z testowanych modeli, zarówno jeśli chodzi o obsługę, jak i efekty. HTC, czyli komórka dla biznesmena, choć nie ma fizycznego spustu migawki i jest trudna w obsłudze, zaskakuje pozytywnie jakością zdjęć. A ich przerzucanie palcem na ekranie to już czysta przyjemność! Samsung jest najbardziej nierównym z testowanych modeli. Niektóre pomysły konstruktorów sprawdzają się znakomicie (potwierdzanie wyboru funkcji wibracją), część systemów fotograficznych spisuje się świetnie (wykrywanie twarzy i uśmiechu), ale ma kilka poważnych wad. Największa: nieprzewidywalność obróbki obrazu powodująca prawdziwą frustrację. LG utrzymuje równy, lecz niezbyt wysoki poziom. Szkoda, że dobre wrażenie wywołane przez wiele przydatnych funkcji (np. wykrywanie twarzy czy możliwość wyświetlenia na ekranie siatki ułatwiającej komponowanie zdjęcia) i ostrość zdjęć (wynikającą z mocnego domyślnego wyostrzania programowego, a nie z jakości obiektywu) znika, gdy weźmiemy się za poważne fotografowanie. Odniosłem wrażenie, że urządzenie złośliwie zmienia strukturę menu, by nie dało się jej zapamiętać!

Jaki będzie kierunek rozwoju aparatów w telefonach? Czy z obiektywów i matryc da się wyciągnąć więcej? N82 i Touch Diamond2 udowadniają, że gdy producenci przestają gonić za megapikselami, wychodzi to im na dobre. Miejmy więc nadzieję, że wyścig skręci w inną stronę.            

 

  

Nokia N82

 

 

Matryca: 5 Mpix

 

Ekran: 2,4 cala, 240x320 pikseli, 16,7 mln kolorów

 

Wymiary: 112x50,2x17,3 mm

Waga: 114 g

 

Pamięć: microSD

 

Cena: 1199 zł

 

Mimo mniejszej rozdzielczości N82 rejestruje szczegóły nie gorzej niż konkurenci z matrycą 8 Mpix.

Tu niezbędna jest korekta balansu bieli - nawet w słońcu niebo nabiera nienaturalnego "zafarbu". Na szczęście możemy zrobić to na komputerze.

Nokia N82 wyposażona jest w najszerszy obiektyw ze wszystkich testowanych telefonów. Dzięki temu na zdjęciach możemy zmieścić zarówno pierwszy plan, jak i dużo tła.

Stosunkowo niski kontrast zdjęć robionych przez Nokię N82 bardzo się przydaje w "kontrastowych" sytuacjach, w których pozostałe telefony (poza SE C905) radzą sobie znacznie gorzej.

 

 

Tekst: Łukasz Kacperczyk

Stylizacja: Ola Markowska

Zdjęcia: Łukasz Kacperczyk, Marcin Klaban, materiały promocyjne

 

  

Zobacz też na Logo24:

 

 

Komórki przyszłości 

Na targach Mobile World Congress w Barcelonie dowiedzieliśmy się, co niedługo wrzucą do gablot salonów producenci komórek z całego świata. Wszystkich połączyła jedna obsesja: ekran dotykowy.

 

Renoir i jego obrazy 

Prosta forma i aparat świetnie uwieczniający obraz. Czy Auguste Renoir używałby LG Renoir?

 

Telefon jak aparat 

Czy komórką można zrobić dobre zdjęcie? Jasne, że tak - jeśli użyjesz nowego Sony Ericssona C905. Sprawdziłem osobiście.

Więcej o: