Nibywizja

Pozostawianie zapalonego światła w pustym mieszkaniu nadal pozostaje najbardziej klasycznym sposobem na odstraszenie potencjalnych włamywaczy, ale tutaj mamy do czynienia z czymś znacznie bardziej wyrafinowanym.

 

 

To symulator działającego (migoczącego) obrazu telewizora. Home Security Television Simulator ma ekran z różnokolorowych diod, który generuje wszystkie klasyczne dla włączonego telewizora rodzaje światła i zużywa o wiele mniej energii niż odbiornik TV. Maszynka ma czujnik światła i auto,samochodymatycznie przestaje pracować o świcie. Chytre.

 

www.hammacher.com

 

cena: 40 dol.

 

 

Tekst: Tomasz Kostrzewa

Zdjęcia: Daniel Adamski, Sławomir Kamiński, Wojciech Surdziel, Shutterstock, materiały prasowe (montaż)

 

 

Zobacz też na Logo24:

 

Nawet premier nie jest w stanie powiedzieć, ile podsłuchów założyły Polakom tajne służby. A kto policzy pluskwy podłożone przez podejrzliwych mężów i biznesmenów, którzy "ufają, ale sprawdzają"? Postanowiliśmy zabawić się w Mariusza Kamińskiego i przetestować trzy gadżety szpiegowskie. To diablo niebezpieczne urządzenia. Strzeżcie się, bo nie znacie miejsca ani godziny.

 

Biedakamera 

Nie każdego stać na wyrafinowane i drogie systemy bezpieczeństwa, ale każdy chce się czuć bezpiecznie. Może warto więc zainteresować się fałszywą kamerą? Wygląda jak prawdziwa, wyprodukowano ją, oczywiście, w Chinach. Elektryczny silnik porusza nią tak, że wygląda, jakby non stop monitorowała strzeżony teren. Ma detektor ruchu i silnik, który kieruje jej obiektyw w odpowiednim kierunku. Wtedy zapala się czerwona lampka i kamera zamiera w bezruchu

Na pomoc! 

Tę zwykłą na pozór kłódkę wyposażono w minisyrenę alarmową. Wystarczy zacząć ją szarpać lub próbować otworzyć na siłę, by zaczęła wyć z mocą 105 dB. Bateria wystarczy na pół roku, więc spokojne wakacje mamy zapewnione. 

 

Zraszacz na klucze

Nie chowaj kluczy pod wycieraczką - to zbyt oczywiste. Wepchnij je do... ziemi w ogórku.

 

Władza jest najlepszym afrodyzjakiem. Seks i polityka to jedność.

I nie chodzi wcale o to, że parlamentarzystę podnieca samo wyjście na mównicę.

Więcej o: