Nowe, nowsze, najnowsze - premierowe samochody 2010

Oczywiście, premiery samochodowe.

I to tylko takie, na które warto czekać w 2010 roku.

 

 

Bentley Continental Supersports Cabrio

 

Około 850 tys. zł

na rynku: pod koniec roku

 

Ladies and gentlemen, przed wami najmocniejszy i najszybszy czteroosobowy kabriolet świata. Od zwykłego continentala różnią go moc, twardsze zawieszenie, ceramiczne hamulce i system ESP, który skalibrowano tak, by kierowca mógł w większym stopniu korzystać z osiągów samochodu. Supersports oferuje nie tylko cztery wygodne fotele, luksusowe wykończenie i aż nieprzyzwoicie bogate wyposażenie, ale także podwójnie doładowany silnik V12 o mocy 630 KM.

 

Osiągi są rewelacyjne - 4,2 s do setki i maksymalnie 302 km/h. Łatwo przewidzieć, że przy takich prędkościach osobom siedzącym z tyłu będzie trochę wiało, ale za to kierowca ma świadomość, że w razie czego może nacisnąć gaz do dechy i uciec przed burzą bez składania dachu. Continental supersports jest przede wszystkim świadectwem zamożności i gustu jego właściciela. Ale oferuje też małe usprawiedliwienie tej rozpasanej konsumpcji. Owe 630 mechanicznych rumaków przystosowano do spalania bioetanolu, więc ten bentley jest dosyć ekologiczny.

 


 

 

 

Renault Wind

  

około 60 tys. zł

na rynku: Latem

 

W ofercie francuskiej firmy pojawią się niedługo dwa kabriolety. Pierwszy to czteroosobowy Mégane Coupé-Cabrio z elektrycznie składanym metalowym dachem, a drugi do dwuosobowy Wind. Ten model bazuje na Twingo, ale trudno to stwierdzić, patrząc na jego nadwozie. Auto wygląda oryginalnie i zadziornie, choć trochę brakuje mu proporcji. Nie można jednak zarzucić, że jest nudne i wtórne.

 

Wind (z ang. wiatr - cóż za czasy, że dumni Francuzi sięgają po język Szekspira) wyróżnia się na tle rywali dachem. Jest metalowy, jednak nie składa się w sposób znany z innych aut typu coupé-cabrio, ale obraca się i chowa w bagażniku. Zalety takiego rozwiązania? Po pierwsze, konstrukcja jest prostsza, lżejsza i tańsza, więc wind nie powinien być drogi. Po drugie, pojemność bagażnika jest taka sama niezależnie od tego, czy podróżujemy z otwartym czy zamkniętym dachem. Po trzecie, przemiana z coupé w cabrio jest rekordowo szybka - trwa zaledwie 12 s. Pod maskę wietrznej renówki trafią silniki benzynowe o mocy 100 i 133 KM.

 


 

 

Nissan Juke

 

około 70 tys. zł

na rynku: Czerwiec

 

 

Juke to najmniejszy crossover Nissana. Auto zadebiutowało jako prototyp qazana na zeszłorocznym salonie w Genewie i bez wątpienia było jego gwiazdą. Teraz nadszedł czas, by zostać gwiazdą salonów sprzedaży. Juke jest wizualnie nieco spokojniejszy niż prototyp, ale nie ma to najmniejszego znaczenia, ponieważ ten model i tak wygląda rewelacyjnie.

Jest futurystyczny, charakterny, odważny. Nie da się go pomylić z żadnym innym samochodem. Nie wiadomo, czy nie stanie się to jego wadą, bo Nissan przyzwyczaił swoich klientów do nieco spokojniejszych stylizacji. Crossover ma podwyższony prześwit i w najmocniejszej, 190-konnej wersji, napęd na cztery koła, ale żadna z niego terenówka. Juke nigdy nie pobrudzi się w błocie i nie skorzysta z wyciągarki, bo stworzono go wyłącznie po to, by można było nim zadawać szyku w mieście i na wakacjach. Na korzyść nowego Nissana bez wątpienia przemawiają też niewielkie wymiary, stosunkowo przestronne wnętrze i sprawdzona technologia (płyta podłogowa z micry, silniki z renault).

 


 

 

Volkswagen Polo GTI

 

około 70 tys. zł

na rynku: Latem

 

 

 

Polo nie ma szczęścia do wersji sportowych. Co innego golf, który "od zawsze" oferowany był w wersji GTI. Ba, jest wręcz założycielem dynastii szybkich samochodów w karoseriach seryjnych kompaktów. Owszem, w przeszłości pojawiały się mocniejsze odmiany Polo, ale nie były to auta, które zapisały się w historii motoryzacji złotymi zgłoskami. W 2010 roku ma to się zmienić za sprawą Polo GTI. Poznamy go po innym przednim zderzaku, 17-calowych kołach przypominających te z golfa czy zamontowanych w tylnych światłach diodach LED. Niewiele zmian, więc trudno się dziwić, że Polo GTI nie wygląda tak rasowo jak Renault Clio RS i tak zadziornie jak Mini Cooper. Pod maską znajdziemy niewielki silnik o pojemności 1,4 l, który wzmocniono kompresorem i turbosprężarką. Efekt to aż 180 KM mocy. Osiągi też są niezłe - setka to kwestia 6,9 s, a prędkość

maksymalna to bardzo przyzwoite 229 km/h. Biorąc pod uwagę, że dzisiejsze małe samochody są większe od wczorajszych kompaktów, można sądzić, że narodził się prawdziwy następca legendarnego, pierwszego Golf GTI.

 


 

 

Alfa Romeo Giulietta

 

około 65 tys. zł

na rynku: w czerwcu

 

Giulietta to następczyni modelu 147. Kobiece imię bardzo do tego 5-drzwiowego kompaktu pasuje. Ponętna krzywizna tu, piękny detal tam, a to wszystko z dodatkiem włoskiego dolce vita. Giulietta wyróżnia się na tle rzeczowych niemieckich kompaktów i przestylizowanych konkurentów z Francji.

Na początku alfa wyposażona będzie w jeden z czterech silników turbo - najsłabszy ma 105, a najmocniejszy 170 KM. Z czasem w ofercie pojawi się odmiana o mocy 235 KM i do tego modelu to chyba jedyny "słuszny" silnik. Samochód kusi też stylowo wykończonym wnętrzem i bogatym wyposażeniem. Najciekawsze jest jednak to, że można alfie majstrować przy jej DNA. Każda wersja wyposażona jest w system DNA, który zmienia siłę wspomagania kierownicy, czułość pedału gazu i przesuwa granicę, przy której ESP doprowadza nas do porządku. Do wyboru jest tryb Dynamic (gdy jesteś spóźniony), Normal (gdy nie jesteś) i All Weather (na złą pogodę).

 


 

 

Porsche 911 Turbo S

 

około 770 tys. zł

na rynku: Maj

 

 

Postawmy sprawę jasno - 911 Turbo S to najmocniejsze i najszybsze 911 wszech czasów. Dostępny do tej pory w salonach model Turbo był topową wersją "911". Można o nim powiedzieć wszystko, tylko nie to, że jest wolny. Ma 500 KM, zalicza setkę w 3,9 s i przy sprzyjających wiatrach rozwija 310 km/h. Porsche jednak uznało, że to za mało. Konstruktorzy zakasali więc rękawy, poszperali w silniku i znaleźli tam dodatkowych 50 KM. 10% mocy więcej odbiło się in plus na osiągach. Turbo S osiąga setkę w 3,3 s, drugą setkę w 10,8 s i traci dech dopiero przy 315 km/h. Jeśli ktoś kupuje takie auto, to pewnie jego najmniejszym zmartwieniem jest spalanie, ale warto wspomnieć, że Turbo S spala tyle, ile model bez litery S - średnio 10,8 l/100 km. Na pokładzie auta nie brakuje tego, co Porsche ma najlepsze. Mamy więc superszybki, dwusprzęgłowy automat, ceramiczne hamulce i kilka elektronicznych systemów, które pozwalają temu samochodowi naginać prawa fizyki na każdym zakręcie.

 

 


 

 

Audi A1

 

około 60 tys. zł

na rynku: Lipiec

 

 

Jak wskazuje nazwa, mniejszego modelu Audi już nie będzie (chyba nikt się nie zgodzi na A0). A1 to ubrany w fajniejsze i droższe ciuszki volkswagen polo - ta sama płyta podłogowa, te same silniki, te same skrzynie biegów. A1 oferuje jednak coś ekstra. Jego nadwozie nie tylko wygląda atrakcyjnie, ale jest także bardzo aerodynamiczne. Ba, można je także spersonalizować. Do wyboru są cztery kolory słupka dachowego, dziesięć kolorów nadwozia i kilkanaście wzorów aluminiowych felg. Wewnątrz też można poszaleć, wybierając jeden z kilku rodzajów tapicerki i dobierając do niej kolor wykończenia deski rozdzielczej (do wyboru jest nawet kolor wasabi). Do tego jeszcze takie smaczki jak dyfuzor czy pakiet sportowy S-Line. A1 to auto, które nie pasuje do gumowców i tandetnej koszuli w kratę. By dobrze w nim wyglądać, najlepiej mieć w sobie coś z Justina Timberlake'a, który jest ambasadorem modelu A1. Ciekawe, czy swoim nazwiskiem będzie również firmował wersję S1 (180 koni pod maską), cabrio, terenowe Q1 i odrobinę rodzinnego, bo pięciodrzwiowego sportbacka.

 


 

 

Volkswagen Touareg

 

Około 190 tys. zł

na rynku: czerwiec

 

Nie, to nie pomyłka - to naprawdę jest zupełnie nowy volkswagen touareg. Owszem, wygląda tak samo jak poprzednik, ale czego można się spodziewać po Volkswagenie, którego wiele nowych modeli przypomina poprzedników? Zamiast rewolucji mamy więc ewolucję. Touareg wygląda po prostu porządnie i solidnie. Tego widać chcą klienci.

 

Z ciekawostek warto tylko wspomnieć o ogromnym panoramicznym dachu i przesuwanej w zakresie 16 cm tylnej kanapie. Reszta bez zmian - wysokiej jakości materiały wykończeniowe i kilka elektronicznych gadżetów poprawiających komfort i bezpieczeństwo. Sporo nowości pod maską. Trafi tam albo jeden z dwóch silników TDI (V6 240 i V8 335 KM), albo silnik benzynowy V6 o mocy 333 KM, który wspomagany jest przez 46-konny silnik elektryczny. Razem mamy 379 KM i średnie spalanie na poziomie 8,2 l/100 km. Tak więc touareg będzie pierwszym hybrydowym volkswagenem, który trafi do sprzedaży.

 

 


 

 

Honda CRZ

 

około 90 tys. zł

na rynku: Latem

 

CRZ wygląda jak rasowy samochód sportowy. Ma wielki wlot powietrza w przednim zderzaku i agresywną, dynamiczną linię nadwozia. Wewnątrz są kubełkowe fotele, deska rozdzielcza rodem z supersamochodu i takie ekstrawagancje jak łopatki do zmiany biegów. Pełen odlot! Trudno więc się dziwić, że CRZ ma dwa silniki, tyle tylko że nie są to podwójnie doładowane jednostki V8
 

Zamiast nich jest benzynowiec o pojemności 1,5 l, który razem z elektrycznym silnikiem oferuje nieco ponad 120 KM. Przyspieszenie do setki trwa nieco ponad 9 s, prędkość maksymalna oscyluje w granicach 200 km/h, a średnie spalanie to raptem 5 l/100 km. Tak, CRZ wygląda jak supersamochód, ale to po prostu racjonalna, porządna i grzeczna hybryda.

Ma rozkładane tylne fotele, w opcji automatyczną skrzynię biegów i pewnie, jak to honda, nigdy się nie zepsuje. Przy okazji sprawi też, że świat będzie lepszy i nikt nie ucierpi z powodu ocieplenia klimatu. Z technicznego punktu widzenia CRZ to ubrana w sportowe ciuchy najtańsza hybryda świata, czyli model Insight. Ale fajniejsza.

 


 

 

Inne nowości?

 

Porsche przygotowuję kolejną generację terenowego cayenne, Peugeot pracuje nad limuzyną 508 (zastąpi 407 i 607), a Seat już niedługo zaproponuje klientom ibizę w wersji kombi. O uznanie klientów zacznie niedługo walczyć volvo S60, a mercedes klasy E cabrio nie pozwoli zapomnieć, że już niedługo lato, podobnie jak fiat 500C i audi R8 spyder. Alfa Romeo wiąże duże nadzieje z kompaktową giuliettą, a BMW z serią 5, która niedawno zadebiutowała na polskim rynku.

 

 

Tekst: Filip Otto

Zdjęcia: materiały prasowe (montaż)

 

 

Zobacz też na Logo24:

 

 

Na polskim rynku są obecne prawie wszystkie samochodowe marki świata. Jednak niektórych modeli aut kupić nie można. Chcemy zaprezentować kilka takich, których nam najbardziej żal.

Gdyby osiem najciekawszych premier tego roku połączyć w jeden samochód, byłby to pojazd nieduży, hybrydowy i szybki. Dobrze radziłby sobie poza utwardzonymi drogami i pozwalał na jazdę z otwartym dachem, pomalowanym na wybrany przez właściciela kolor. Miałby jeszcze deskę rozdzielczą wykończoną zamkiem błyskawicznym i widziałby pieszych.

Nie wszyscy bogacze chcą jeździć znanymi supersamochodami. Niektórzy producenci są więc tak dyskretni, że o ich autach nic nie wiadomo, a kupujący je wybrańcy muszą polegać na famie krążącej w hermetycznym środowisku koneserów egzotycznych marek. Przeciętny kierowca nie wie o nich nic.

Jeśli widzieliście kiedyś przedłużoną limuzynę, to na pewno widzieliście lincolna. Jeśli mówią wam coś inicjały JFK, to wiecie, jak mocno związane są z marką Lincoln. A jeśli kochacie tylko i wyłącznie cadillaki - to wiecie, że lincolny to ich odwieczni rywale.

Więcej o: