BMW spod znaku M

Gdy litera M znajdzie się w nazwie modelu BMW, wtedy jest dobrze. Naprawdę dobrze.

 

 

Dział M (M Division) firmy BMW założyła w latach 60. grupa ośmiu entuzjastów, którzy chcieli wydobyć jeszcze więcej sportowego charakteru z aut BMW. Najpierw zajmowali się tylko samochodami wyścigowymi, ale na początku lat 70. wzięli się za auta seryjne. I tak w 1971 roku pojawił się model 3.0 CSL (Coupé Sport Leichtbau - sportowe coupé wagi lekkiej), czyli odchudzona i mocniejsza wersja coupé, poprzednika serii 6. To pierwsze auto stworzone przez inżynierów M. Pod jego maską pracował sześciocylindrowy silnik, który rozwijał 180, 200 lub 206 KM (w zależności od roku produkcji). Ba, były także 340- i 430-konne wersje CSL, które udowodniały, że BMW potrafi produkować na wskroś sportowe samochody. Pod koniec lat 70. M Division rozpoczął ręczną produkcję modelu M1.

To bardzo ważny model w dziejach bawarskiej firmy. Był to pierwszy i jedyny supersamochód z silnikiem umieszczonym centralnie i znaczkiem BMW na masce. I do tego jeden z najrzadszych - od 1978 do 1981 roku powstało zaledwie 456 sztuk tego modelu. Auto miało 272 KM, rozpędzało się do setki w 5,6 s i gdy tylko mogło, osiągało ponad 260 km/h.

 

M3 coupé

BMW M5 sedan

M6 coupé

X5 M

X6 M

Silnik

4,0 V8

5,0 V10

5,0 V10

4,4 V8 BiTurbo

4,4 V8 BiTurbo

Moc

420 KM

507 KM

507 KM

555 KM

555 KM

0-100 km/h

4,8 s

4,8 s

4,6 s

4,7 s

4,8 s

V maks.

250 km/h

250 km/h

250 km/h

250 km/h

250 km/h

Cena

322 tys. zł

445 tys. zł

535 tys. zł

462 tys. zł

480 tys. zł

 

 

Najszybsza taksówka świata

 

W 1979 roku dział M zaprezentował usportowioną wersję pierwszej generacji serii 5. Wtedy jednak firma nie była jeszcze pewna tego, co robi. Dlaczego? Auto nazywało się M535i, co wskazywało tylko na to, że to nieco lepsza wersja zwykłego modelu. Pierwsze prawdziwe M5 pojawiło się w 1984 roku i od razu zostało uznane za najmocniejszą i najszybszą limuzynę świata. Pierwsza generacja tej superlimuzyny miała 286 KM i zaliczała setkę w 6,6 s. Prawda, że całkiem nieźle jak na sedana klasy wyższej sprzed ćwierć wieku? Powstało tylko 2191 sztuk tego modelu, który zapoczątkował chlubną tradycję szybkich i luksusowych BMW. Każda kolejna generacja wyróżniała się czymś szczególnym. Druga była składana ręcznie, kolejna w dniu premiery była bardziej zaawansowana technologicznie niż statek Apollo, dzięki któremu mały krok na Księżycu okazał się wielkim krokiem dla ludzkości, a obecna, czwarta, generacja ma 507 KM i jest wykorzystywana jako taksówka. Tak, to prawda. BMW oferuje nietypowe jazdy po torze Nürburgring. Za kierownicą siedzi doświadczony kierowca wyścigowy, a tobie pozostaje tylny fotel. Taksówka M5 ma tę wadę, że nie zawiezie cię tam, gdzie byś chciał, ale chyba szybka jazda po najtrudniejszych 154 zakrętach świata jest tego warta, prawda? Żadna z czterech generacji M3 nie doczekała się wersji dla taksówkarzy, ale bez wątpienia to jedno z najbardziej uznanych i dopracowanych aut, bo dobrze sobie radzi i na parkingu przy hipermarkecie, i na torze wyścigowym.

  Tuner Mercedesa - AMG - dostarcza silniki do włoskich supersamochodów marki Pagani, ale dział M nie jest gorszy. Silnik V12 produkcji BMW trafił pod maskę mclarena F1. Auto zadebiutowało prawie 20 lat temu i zostało najszybszym seryjnym autem świata. Teraz 391 km/h już nie zapewnia mu tego prestiżowego tytułu, ale F1 wciąż jest najszybszym autem z silnikiem wolnossącym, jednym z najrzadszych (powstało tylko 106 sztuk) i jednym z najbardziej ekstremalnych. To w końcu w mclarenie kierowca siedzi wewnątrz auta pośrodku, a w kabinie silnikowej są elementy ze złota, gdyż doskonale radzą sobie z ciepłem wydzielanym przez 636 koni.

 

Gwałt na tradycji

 

Polityka M Division jest nieco inna niż w przypadku firmy AMG tuningującej mercedesy. BMW oferuje dość skromną ofertę modeli M. Jest raptem seria 3 (sedan, coupé i cabrio), seria 5 (sedan i kombi), seria 6 (coupé i cabrio) oraz terenówki X5 i X6.

Tuner AMG natomiast idzie na całość - łatwiej wymienić modele, którymi się nie zajął niż te, które przyprawił na ostro. BMW nie widzi potrzeby, by oferować klientom wersje M serii 1 i 7, terenowych X1 i X3 oraz roadstera Z4, nie wspominając już o hybrydzie limuzyny, vana, kombi i terenówki, czyli o serii 5 GT. Do tej pory modele M były osobowe, miały napęd na tylne koła, manualną skrzynię biegów i silniki wolnossące. Ostatnio jednak wszystko stanęło na głowie i na drogi wyjechały modele X5 i X6 M, które są terenowe, mają napęd na cztery koła, automatyczną skrzynię i podwójnie doładowane silniki. Koniec świata? Raczej wymagania bajońsko bogatych klientów z Bliskiego Wschodu, którzy chcą zaimponować innym i mieć świadomość, że oto właśnie siedzą za kierownicą najmocniejszego SUV-a świata. My, tu w Europie, możemy takie motoryzacyjne ekstrawagancje podziwiać, ale raczej nie będziemy ich masowo kupować. Często za to będziemy wybierać Pakiety M. Powstały, by zadowolić tych klientów, którzy nie mogą sobie pozwolić na prawdziwe M, ale chcą, by ich auta były nieco bardziej sportowe i oryginalne. Pakiety obejmują nowe zderzaki, większe koła i tego typu ozdoby (rzadziej są to zmiany mechaniczne), dzięki którym zwykłe BMW jest bardziej M, choć nie do końca.

 

 

OK, te dodatkowe elementy to takie roz-mienianie się na drobne, ale Mercedes (Pakiety AMG) i Audi (seria S-Line) też to robią. Takie czasy. Ważniejsze jest jednak co innego. Trudno to wytłumaczyć, ale w jakiś niezrozumiały sposób BMW M są, moim zdaniem, bardziej sportowe niż mercedesy AMG i audi RS. Owszem, często mają słabsze silniki, wyglądają skromniej i nie mają takiej siły wpływania na marzenia małych i dużych chłopców, ale to i tak nie ma znaczenia. Choćby nie wiem jak piękny i technicznie wyrafinowany był mercedes i jak dużo koni Audi upchnęłoby pod maską swoich modeli, to w porównaniu ze swoimi bezpośrednimi konkurentami BMW M będzie miało więcej tego ?czegoś?, co przyciąga sportowo i agresywnie nastawionych kierowców. I na razie nikt nie znalazł na to rady.      

 

 

Na torze

 

Kiedy już sobie kupisz BMW klasy M, to możesz się pościgać po sławnym niemieckim torze Nürburgring. W zależności od wieku i modelu trafisz do jednej z 4 kategorii. Pierwsza to samochody M3 i Z4 produkowane po roku 1999, następna to auta M5 i M6 produkowane po 2002. Ostanie 2 kategorie to zmodyfikowane auta klasy M i modele historyczne. W czasie wyścigów będziesz musiał udowodnić, że umiesz prowadzić nie tylko szybko, ale też ekonomicznie (Efficiency Run) oraz potrafisz planować czas przejazdów.

  

 

Tekst: Filip Otto

Zdjęcia: materiały prasowe (montaż)

 

 

Zobacz też na Logo24:

 

Oczywiście, premiery samochodowe.

I to tylko takie, na które warto czekać w 2010 roku.

 

Na polskim rynku są obecne prawie wszystkie samochodowe marki świata. Jednak niektórych modeli aut kupić nie można. Chcemy zaprezentować kilka takich, których nam najbardziej żal.

Gdyby osiem najciekawszych premier tego roku połączyć w jeden samochód, byłby to pojazd nieduży, hybrydowy i szybki. Dobrze radziłby sobie poza utwardzonymi drogami i pozwalał na jazdę z otwartym dachem, pomalowanym na wybrany przez właściciela kolor. Miałby jeszcze deskę rozdzielczą wykończoną zamkiem błyskawicznym i widziałby pieszych.

Nie wszyscy bogacze chcą jeździć znanymi supersamochodami. Niektórzy producenci są więc tak dyskretni, że o ich autach nic nie wiadomo, a kupujący je wybrańcy muszą polegać na famie krążącej w hermetycznym środowisku koneserów egzotycznych marek. Przeciętny kierowca nie wie o nich nic.

Więcej o: