World Car of the Year 2010 - Niemcy górą

Ogłoszone na kwietniowym salonie samochodowym w Nowym Jorku wyniki tegorocznego konkursu World Car of the Year wyraźnie pokazują, kto naprawdę rozdaje karty w globalnej motoryzacji.

 

Wśród 10 finalistów konkursu na najlepszy samochód roku było aż sześć modeli z Niemiec i po dwa z Japonii oraz Korei. Pierwsze i drugie miejsce zdobyły produkty made in Germany. W dwóch z trzech pozostałych kategorii też triumfowali nasi zachodni sąsiedzi.

 

 

Samochód dla ludu

 

Volkswagen Polo

 

761 punktów

Cena 42 240 zł

      

  

 

Zwycięstwo Volkswagena nie było dla mnie wielkim zaskoczeniem. Współczesny świat potrzebuje samochodu dla mas. Jurorzy uznali, że w czasach kryzysu najlepiej sprawdzi się niewielki, ekonomiczny i niedrogi samochód, na który stać będzie lud pracujący sześć kontynentów, z których pochodzi 59 dziennikarzy zasiadających w jury konkursu. Historia lubi się powtarzać, bo dokładnie taki miał być też pierwszy volkswagen. W 1934?r., gdy świat właśnie wychodził z pierwszego wielkiego kryzysu, Ferdynand Porsche zaproponował swojemu rządowi zbudowanie "niemieckiego samochodu ludowego", czyli volkswagena Garbusa. Automobil miał mieścić cztery dorosłe osoby wraz z bagażem, kosztować poniżej 1000 marek, mieć silnik chłodzony powietrzem i palić 8 l/100 km. Toż to przecież, wypisz wymaluj, Polo piątej generacji. Oczywiście, motoryzacja się rozwija, więc współczesny volkswagen (w swojej najsłabszej wersji benzynowej) pali średnio 5,5 l/100 km, a silnik ma chłodzony cieczą. W jego wnętrzu wygodnie będą podróżowały cztery dorosłe osoby, a kufer zmieści całkiem przyzwoite 280 litrów. Jak dodamy do tego niezwykłą, jak na tę klasę pojazdów, ciszę panująca w czasie jazdy we wnętrzu i całkiem niezłe właściwości jezdne, to można powiedzieć, że polo ma sukces w kieszeni. No może z tą ceną trochę nie wyszło, bo ponad 40 tysięcy za najtańszy model to raczej nie jest tanio. Tak czy inaczej to wielki sukces Volkswagena, tym bardziej że nagrodę Green Car of the Year dostała ich technologia BlueMotion, oszczędzająca paliwo i zmniejszająca emisję CO2.

 

 

 

Globalny Mercedes

 

Mercedes-Benz klasy E

 

747 punktów

Cena 161 500 zł

      

 

 

Od czasów, gdy Janis Joplin w piosence "Mercedes-Benz" prosiła Boga, by kupił jej merca, niewiele się zmieniło. Dla mieszkańców większości krajów ta marka pozostaje symbolem luksusu, życiowego sukcesu i postępu w rozwoju motoryzacji. A klasa E jest kwintesencją Mercedesa. Produkowana w czterech wariantach nadwozia (limuzyna, kombi, coupé, kabriolet), kusi bardzo różne grupy potencjalnych klientów. Zwolennicy ochrony środowiska mogą sięgnąć po wersje, w których zastosowano technologię BlueEFFICIENCY, która oszczędza paliwo i zmniejsza emisję dwutlenku węgla do atmosfery. Fani hardcorowych, sportowych wrażeń wybiorą model E63 AMG, przygotowanego przez nadwornego tunera Mercedesa potwora, z 518-konnym silnikiem. A większość kupi najskromniejszą wersję 200D i też będzie zadowolona, bo to nadal będzie samochód z prestiżową gwiazdą na masce. Nawet chłopaki z angielskiego "Top Gear", o których trudno powiedzieć, że kochają stateczne samochody, dali tej limuzynie 13 punktów na 20 możliwych, czyli tyle samo co ukochanemu przez nich BMW 5. Oczywiście, za mercedesa trzeba słono zapłacić, stylizacja karoserii i wnętrza limuzyny jest nieco konserwatywna, ale w sumie E klasa to chyba najbardziej wszechstronny model tej marki. Taki prawdziwy globalny merc dla bogatych mas tego świata.

 

 

  

Sukces na hamulcu

 

Toyota Prius

 

715 punktów

Cena 99 900 zł

      

 

 

Obecność Toyoty Prius w gronie finalistów tegorocznego konkursu to dla mnie kolejny dowód, że jury ocenia nie tylko techniczne i praktyczne zalety samochodów. Trzecia generacja Priusa niewiele różni się od poprzedniej. Wygląda bardzo podobnie, pod maskę trafił mocniejszy silnik o pojemności 1,8 litra współpracujący z jednostką elektryczną. Największy postęp to, oczywiście, uzyskanie średniego spalania 3,9 litra na 100 kilometrów i poziomu emisji dwutlenku węgla 89 g/km. Dla porównania, benzynowa toyota auris o bardzo podobnych osiągach pali 6,5 litra i emituje 152 g/km. Dla Toyoty wygranie tak prestiżowego konkursu było szansą na odwrócenie uwagi od kłopotów z zacinającym się pedałem gazu i samoistnie przyśpieszającymi samochodami. Dzień przed rozstrzygnięciem konkursu poszedłem obejrzeć finalistę. Na stoisku japońskiej firmy panował minorowy nastrój. Skupieni w małych grupkach sprzedawcy dyskutowali o swojej niepewnej przyszłości i żaden z nich nie ruszył się nawet, by przekonywać mnie, jak świetnym samochodem jest prius. Trochę przekonywania by się przydało, bo chyba największą, no może poza ceną, jego wadą jest wnętrze. To prawda, że jest obszerne i prezentuje się nowocześnie, ale jest też smutne i szare. Do tego dochodzi słaba jakość użytych plastików. Na szczęście prius ma też mnóstwo zalet. Jest komfortowy, nieźle się prowadzi, a w porównaniu z hybrydami konkurencji jest też całkiem dynamiczny. Toyota obdarzyła swoje spalinowo-elektryczne auto genem niezawodności. Wyjątkowo trudna jest decyzja o zakupie drogiej przecież w Polsce toyoty . Za jeżdżenie ekologicznym samochodem nie dostaniemy od państwa żadnej premii w postaci niższego VAT-u czy dopłaty.

 

  

 

Über Audi

 

Audi R8 V10

Najlepszy Performance car

 

Cena 708 000 zł

      

 

 

Krótko mówiąc, w kategorii performance car wybierany jest najlepszy sportowy samochód przystosowany do codziennego użytku na normalnych drogach. Zostało nim auto, którego korzenie sięgają wprost do sławnych, 24-godzinnych wyścigów Le Mans. To właśnie tam, w 2000 roku niezwykłe sukcesy odnosił samochód o nazwie R8LMP1. Cywilna wersja wyścigówki ma 10-cylindrowy silnik o mocy, bagatelka, 525 KM. To dzieło sztuki inżynierskiej można sobie obejrzeć przez specjalną szybę umieszczoną nad jednostką napędową. R8 przyśpiesza do setki w mniej niż 4 sekundy, więc jej właściciel nigdy się nie spóźni na przyjęcie czy biznesowe spotkanie. Jak już wspomniałem, zwycięzca w tej kategorii musi też się nadawać do jazdy na co dzień. W przypadku audi ułatwia to zawieszenie o nazwie Magnetic Ride. Jego najważniejszy element to wypełnione specjalnym płynem amortyzatory, dzięki którym można ustawiać twardość. W finale Audi wygrało z Ferrari California i Porsche 911 GT3. Brytyjski motoryzacyjny guru Jeremy Clarkson powiedział, że byłby to najlepszy samochód, jakim w życiu jeździł, gdyby nie to, że autu brakuje poczucia humoru. Ale kto się spodziewa poczucia humoru po niemieckich samochodach sportowych?

 

 

 

 

Amerykański żigolo

 

Chevrolet Camaro

Design of the year

 

Cena 22 680 dol

      

 

 

Całkiem dla mnie niespodziewanie w konkursie na najlepszy samochodowy design roku wygrał Chevrolet Camaro. Dlaczego niespodziewanie? Bo Camaro to typowy amerykański muscle car, a takie samochody nie cieszyły się nigdy wielką popularnością poza Stanami Zjednoczonymi. Ja odebrałem przyznanie tego wyróżnienia jako nagrodę pocieszenia dla znajdującego się w krytycznej sytuacji amerykańskiego przemysłu samochodowego. Coś jak bukiet kwiatów dla porzuconej kobiety. Camaro pozostawił jednak w polu tak ładne samochody jak Kia Soul, BMW X1, Nissan 370Z, Porsche Panamera, Audi Q5 czy Citroen C3 Picasso, więc jurorzy musieli w nim dostrzec coś niezwykłego. Być może spodobało się im to, że współczesne wcielenie Camaro zachowało retrowdzięk swojego sławnego poprzednika z lat sześćdziesiątych. Stylistom udało się stworzyć czystą, prostą i nowoczesną sylwetkę, bez wątpienia nawiązującą do przeszłości. Samochód jest bardzo muskularny, a na żywo wygląda jeszcze groźniej niż na zdjęciach. Ma też w sobie posmak zakazanego owocu. Przypomina czasy, gdy wyposażone w sześcio- i ośmiocylindrowe silniki amerykańskie samochody spalały na 100 km tyle benzyny, ile dzisiaj zużywają ciężarówki.

 

 

Tekst: Cezary Jęksa

Zdjęcia: Shutterstock, materiały prasowe (montaż)

 

 

Zobacz też na Logo24:

 

Oczywiście, premiery samochodowe.

I to tylko takie, na które warto czekać w 2010 roku.

 

Na polskim rynku są obecne prawie wszystkie samochodowe marki świata. Jednak niektórych modeli aut kupić nie można. Chcemy zaprezentować kilka takich, których nam najbardziej żal.

Gdyby osiem najciekawszych premier tego roku połączyć w jeden samochód, byłby to pojazd nieduży, hybrydowy i szybki. Dobrze radziłby sobie poza utwardzonymi drogami i pozwalał na jazdę z otwartym dachem, pomalowanym na wybrany przez właściciela kolor. Miałby jeszcze deskę rozdzielczą wykończoną zamkiem błyskawicznym i widziałby pieszych.

Nie wszyscy bogacze chcą jeździć znanymi supersamochodami. Niektórzy producenci są więc tak dyskretni, że o ich autach nic nie wiadomo, a kupujący je wybrańcy muszą polegać na famie krążącej w hermetycznym środowisku koneserów egzotycznych marek. Przeciętny kierowca nie wie o nich nic.

Więcej o: