Boniek: Nawałka udowodnił, że potrafi walczyć z najlepszymi

O szansach reprezentacji na Euro, jej mocnych stronach i słabościach mówi Zbigniew Boniek, prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej.

Michał Zachodny: Zanim mogliśmy krzyknąć "jedziemy na Euro!", nie wszystko układało się najlepiej. Był taki moment, w którym poczuł pan, że mimo początkowych potknięć wszystko jest wreszcie tak jak powinno?

Zbigniew Boniek: - W futbolu nie ma tak, że jest jeden moment, w którym można stwierdzić, że wszystko jest super i będzie tylko lepiej. Jest zbyt wiele zmiennych. Może po meczu towarzyskim z Litwą w Gdańsku, w który wygraliśmy 2:1, miałem dobre przeczucia. Mimo że był to koniec sezonu, na zgrupowanie przyjechali niemal wszyscy i pokazali, że chcą zwyciężać, choć mogli już być na wakacjach. Nikt nie odbierze też drużynie historycznego zwycięstwa nad Niemcami, po którym również kibice uwierzyli, że tworzy się coś wyjątkowego. A Nawałka udowodnił, że ma swój plan na to, jak walczyć z najlepszymi.

Wielu kibiców patrzy na reprezentację przez pryzmat indywidualności, ale czy prawdziwym atutem nie jest to, że piłkarze tworzą wreszcie zgrany zespół?

- Zdecydowanie. Byłem zaskoczony, że na początku Adam testował piłkarzy z ekstraklasy, ale może po prostu szukał idealnej mieszanki, która da wyniki. Nawet teraz nie chcę mówić o indywidualnościach, bo wyróżnienie kogoś oznaczałoby, że pominę kilku zawodników, choć są równie istotni dla drużyny. Na pewno jest tak, że każdy z piłkarzy zrobił krok do przodu - w karierze, podniesieniu umiejętności.

W marcu pokonaliśmy Serbów i Finów, choć zamiast trenować zawodnicy brali udział w kręceniu reklam, by później mieć spokój przed Euro. To znak, że drużyna potrafi już wygrywać z marszu?

- Nie, dla mnie to raczej sygnał, że ten zespół każdy mecz traktuje jako ten najważniejszy w życiu. Po prostu trener potrafił zmienić podejście reprezentantów do spotkań towarzyskich. To nie jest jednak tak, że same zwycięstwa są dobre. Ktoś mówił mi, że czasem dobrze jest przegrać, bo wtedy można na parę spraw spojrzeć inaczej. Oczywiście nie życzę drużynie porażek, wręcz przeciwnie, chcę, by spisała się jak najlepiej.

Pan często rozmawia ze sławami światowego futbolu. Co mówią o reprezentacji Polski?

- Aż boję się powtarzać, bo nie chcę zapeszyć. A na serio, to jest bardzo miłe, gdy jeżdżę po Europie i wszędzie słyszę o drużynie dobre rzeczy; znają ją, i to nie tylko tych najlepszych piłkarzy. Niektórzy wróżą nam bardzo dobry wynik na mistrzostwach. Ja podchodzę do tego spokojnie, chociaż oczywiście przyjemnie jest wiedzieć, że coraz więcej znaczymy w futbolu międzynarodowym.

Pierwszy mecz we Francji zagramy z Irlandią Północną. To potencjalna mina?

- Tak, Irlandia Północna to ogromna mina. Wiadomo, że dobry wynik w turnieju wynika z mocnego, dobrego rozpoczęcia. W eliminacjach ze Szkocją i Irlandią co prawda nie przegraliśmy, ale z wyspiarzami zawsze się gra ciężko. Pierwsi nasi rywale to siłowy zespół o prostym stylu gry. Zresztą nie ma i nie będzie łatwego spotkania w grupie.

Jaki cel ma nasza reprezentacja?

- Przede wszystkim chcemy wyjść z grupy. Ostatni raz udało się to na mistrzostwach świata w 1986 r. Ktoś mógłby powiedzieć, że świetny wynik Polacy osiągnęli, zdobywając srebrny medal na igrzyskach olimpijskich w Barcelonie w 1992 r., ale to jest zdecydowanie mniej prestiżowa impreza niż mistrzostwa Europy czy świata. Tam grają piłkarze do 23. roku życia. Więc czekamy 30 lat i liczymy, że uda się nam przede wszystkim awansować do fazy pucharowej, w której być albo nie być zależy od 90 minut i dyspozycji dnia.

Faworyci ci sami, co zawsze? Niemcy, Francuzi i Hiszpanie?

- Szczególnie gospodarze będą niebezpieczni. W 1984 r. wygrali u siebie mistrzostwa Europy, a w 1998 r. mundial. Niemcy to mistrzowie świata, a dodatkowo najgorszy moment przebudowy zespołu mają już chyba za sobą. Z kolei Hiszpanie zdominowali futbol klubowy, ale ilu piłkarzy Sevilli, Villarealu może zagrać w pierwszym składzie u Vicente del Bosque? Tam dominują gracze Realu i Barcelony, którzy mogą być zmęczeni długim sezonem. I co ważne, brakuje im napastnika najwyższej klasy.

Jednym z faworytów do korony króla strzelców jest Robert Lewandowski, ale bukmacherzy wyżej wyceniają szanse jego kolegi z klubu, Thomasa Mullera. Zgadza się pan z tym?

- To wynika z założenia, że Niemcy rozegrają pięć, siedem spotkań. Powiedzmy wprost: trudno osiągnąć wystarczający wynik bramkowy grając wyłącznie w fazie grupowej. A nasza reprezentacja ma przede wszystkim wyjść z grupy, do grona faworytów nas nie typują. Jestem pewien, że gdyby tak było, to Robert miałby najwyższe szanse na koronę.

Więcej o:
Komentarze (17)
Boniek: Nawałka udowodnił, że potrafi walczyć z najlepszymi
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • roman.tur

    Oceniono 7 razy 5

    Euro wygrają Francuzi. Choć bez Benzemy, to chyba najlepsza ich paczka od czasów Mundialu 98/Euro 2000.

  • adam.c.54

    Oceniono 6 razy 2

    moim zdaniem Polacy w sumie zdobeda 1-punkt ( w meczu z irlandia) i to nie z powodu braku czysto pilkarskich umiejetnosci ale z powodu ich mentalnosci.

  • adonis79

    Oceniono 1 raz 1

    Proponuję zakompleksionym, smutnym polaczkom( nie mylić z Polakami) spotkanie na tym forum po rundzie grupowej. Zaczekajcie z wylewaniem swoich życiowych żali , frustracji.Wiem że wam ciężko bez codziennego narzekania. Ale spróbujcie :)

  • co.rude.to.falszywe

    Oceniono 2 razy 0

    Rudy już kombinuje, jak wyjść twarzą w przypadku prawdopodobnej kompromitacji.

  • junk92508

    Oceniono 2 razy 0

    Szanse na wyjście z grupy są największe od 30 lat - ale i tak bookmacherzy dają nam 36% szans - przed chwilą sprawdziłem że płacą 11:4 za nasze wyjście z grupy.

  • do_podziwu

    Oceniono 4 razy 0

    Disiaj artykuly "wojskowe " - haubica w dyskotece ,Irladia potencjalna "mina" a....prawdziwe wojsko strzelalo "slepakami"( u wybrzezy Norwegii) O!

  • Gość: 100-lec

    Oceniono 1 raz -1

    kompromitacja Bońka i PZPN

  • lord_of_the_ducks

    Oceniono 1 raz -1

    Po meczach życia z Andorą, Stolicą Apostolską i Dziećmi z Bullerbyn zagramy trzy mecze na Euro i więcej nie budiet. Przestańcie dmuchać ten balonik.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX