Wrrrrrrc! Rajd mechanicznych ogierów

26.09.2016 13:02
Wrrrrrrrrc!

Wrrrrrrrrc! (Fot. materiały prasowe)

To trwa dziesiąte części sekundy. Bryła auta znika mi z oczu w tumanach kurzu. Słyszę tylko potworny warkot silnika. Zasłaniam oczy, bo wylatujący spod kuł szuter naprawdę może zranić. - Ależ wszedł w ten zakręt! - krzyczy ktoś z uznaniem. Ogier. To był Sebastian Ogier z Volkswagena. Lider tegorocznego WRC.

Po kilku sekundach nie ma po nim nawet śladu. W zębach chrzęści mi piasek. Oczy wyschłe jak po całonocnym czytaniu albo graniu w plejkę. Włosy sztywne, a ubranie brudne od kurzu. Ale nie odpuszczamy, stoimy dalej przy taśmach oddzielających strefę dla kibiców od krętej drogi, na której odbywa się rajd. Wszystko dla tych następnych sekund, gdy pędzić tędy będzie kolejny śmiałek. Taśma daje złudne poczucie bezpieczeństwa przy jednoczesnym niemal namacalnym udziale w wydarzeniu. Ale kibice pamiętający dawne rajdy nie dają się ponosić emocjom tak łatwo jak ja. - Kiedyś taśm nie było wcale. Mogłeś stać i czekać na kierowców na drodze, byle tylko pamiętać, żeby w  ostatniej chwili uskoczyć - mówi mi Brytyjczyk, który rajdy śledzi od lat, jeżdżąc za nimi po całym świecie. I rzeczywiście, sprawdziłem. Okazało się, że na tym w Portugalii, na którym byłem, publiczność kiedyś ustawiała się nawet za jedną z najsłynniejszych hop na Fafe. Wyskakujący z niej kierowcy auta kierowali w środek tłumu, bo to właśnie tam musiała być droga. Nowe przepisy bezpieczeństwa wymusiły jednak zmiany.

DŁUGIE PROSTE? NIE TU!

To jednak wcale nie oznacza, że na WRC, czyli Rajdowych Mistrzostwach Świata, jest mniej ciekawie. Bo nadal obowiązuje zasada sformułowana przez nieodżałowanego Colina McRae, że "proste są dla szybkich samochodów, a zakręty dla szybkich kierowców". No i na WRC tych zakrętów i szybkich kierowców nie brakuje. Ogier, Mikkelsen i Latvala z Volkswagena, Paddon i Sordo z Hyundaia czy Meeke jeżdżący citroenem to nazwiska, potrafiące rozgrzać tych kibiców, którzy zamiast krwi mają benzynę, a zamiast serc turbiny. Mniej obeznani w temacie mogą się jednak dziwić: Co w tym fascynującego? Stoisz na odcinku specjalnym, krótkie bziuuu i już tego auta nie ma, to gdzie tu emocje?

RAJD, NIE WYŚCIG!

Coś takiego może jednak tylko powiedzieć ktoś, kto nigdy na rajdzie nie był. I coś takiego powiedziałem ja, zanim zobaczyłem to z bliska. - Nie nudzą was te wyścigi? - zagadnąłem kilku kibiców. Sposępnieli. - To jest rajd, nie wyścig. Sporo się musisz jeszcze nauczyć - wyjaśnił mi jeden z nich. I rzeczywiście, te krótkie mignięcia aut na OS-ach to tylko wisienki na rajdowym torcie. Bo kibice żyją nie tylko przejazdami, ale także tym, co dzieje się między nimi. Tłumnie gromadzą się w parkach serwisowych, gdzie auta są reanimowane i przywracane do życia. Wymiana skrzyni biegów? Coś, na co musiałbyś nawet w najlepszym serwisie czekać i czekać, tu trwa... 11 minut.

Ale to nie tylko kraina megamechaników. To także raj dla inżynierów, którzy muszą wszystko dokładnie zaplanować i wymierzyć. Auto może ważyć maksymalnie 1200 kg, ale skoro na danym odcinku zżera się opony tak, że każda z nich może stracić nawet 2 kg, to może warto dolać więcej paliwa? Tak właśnie wyglądają ich dylematy. W wiosce Volkswagena, który odkąd 4 lata temu dołączył do WRC i stał się gamechangerem, zgarniając od 2013 r. wszystkie trofea (zarówno wśród kierowców jak i konstruktorów), jest zatrudniona nawet specjalistka od prognozowania pogody. Tu nie ma miejsca na żadne przypadki.

WYPADKI I WPADKI

No, ale różnych losowych wypadków podczas rajdów nie da się uniknąć. Finowi Jariemu Mattiemu Latvali z VW wysiadło wspomaganie kierownicy, a mimo tego zdołał ukończyć rajd na szóstym miejscu. Złośliwość rzeczy martwych to jedno, ale zdarzają się też wpadki, jak choćby ekipie Hyundaia, którego kierowca nie ukończył rywalizacji, bo... zabrakło mu paliwa. Na otarcie łez on i jego zespół zostali bohaterami prześmiewczych memów.

Choć nie zawsze jest aż tak zabawnie. Podczas rajdu, który obserwowałem, jeden z doświadczonych kierowców wypadł z trasy i dachował. Mało tego: jego auto spłonęło mimo wielu zabezpieczeń przeciwpożarowych. Jak to możliwe? Po prostu od rozgrzanego podwozia zapaliła się trawa, a ogień później strawił auto. W parku serwisowym VW, w którym gościłem, był to temat do rozmów do późnych godzin nocnych. Następnego dnia nikt już o nim jednak nie pamiętał. Rajd się skończył, więc pora była zbierać zabawki i ruszać w dalszą drogę. Miasteczko zostało spakowane do kilku tirów. Polo rozłożone na części i załadowane na pokład samolotu. Za chwilę inżynierowie i mechanicy odtworzą je jeden do jednego w innej części rajdowego świata. A wszystko wskazuje na to, że po raz czwarty z rzędu będzie to świat należący do ekipy z niemieckiego Wolfsburga.

ZOBACZ WIDEO

Komentarze (2)
Wrrrrrrc! Rajd mechanicznych ogierów
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • avatar

    Gość: spak17

    0

    KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ KUŁ

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Polecamy