Rajderzy i lanserzy

  • W ciągu kilku lat kitesurfing podbił świat. Polskich kajciarzy można spotkać na Helu, ale też u wybrzeży Brazylii. Jednym z ich ulubionych miejsc są okolice egipskiej Hurghady.
 

Bazę kitesurfingową rozpoznasz z daleka, bo kiedy wieje wiatr, krążą nad nią  dziesiątki latawców. Wygląda to trochę jak scena z filmów dla dzieci, ale kiedy podejdziesz bliżej wody, od razu widzisz, że to poważny, techniczny sport. Świadczą o tym rozłożone na piasku latawce, kilometry linek i ludzie w piankach i  specjalnych uprzężach. Do bazy Red Sea Zone trafiłem na zaproszenie polskiego oddziału firmy Ford,  sponsorującego i współorganizującego zawody Ford Kite Cup, których patronem medialnym jest m.in. miesięcznik "Logo". To właśnie tu wiosną zawodnicy przygotowują się do startu.

 

 

 Zawodnicy Ford Kite Team: od lewej Wiktoria Boszko, Karolina Winkowska, Victor Borsuk, Janek Korycki

 

Żeby zostać rajderem, czyli jeźdźcem (tak nazywa się dobrych kajciarzy), trzeba przebyć długą drogę. Zdaniem fachowców najłatwiej jest osobom, które miały do czynienia z surfingiem, windsurfingiem, żeglowaniem lub snowboardem. Przydaje się praktyczna wiedza o wietrze i umiejętność poruszania się na desce. Zaczynasz od ćwiczeń na lądzie. Najpierw czekają cię godziny nauki sterowania latawcem. Kiedy już zgłębisz tajemnice wiatru, czas na pierwsze zajęcia w morzu.

 

Pod okiem instruktora poćwiczysz tak zwane bodydragi, czyli będziesz ciągany po wodzie przez latawiec. Dopiero później przyjdą zajęcia z deską i latawcem. Wyobraź sobie teraz, że na głębokiej wodzie, tylko za pomocą latawca, musisz stanąć na desce, a zrozumiesz, że nie jest łatwo. Samo śmiganie podobno nie jest bardzo trudne - łatwiej niż na desce windsurfingowej, bo nie trzeba walczyć z żaglem. Ciągnie cię latawiec przyczepiony do uprzęży. Na tym jednak się nie kończy, bo prawdziwa frajda to skoki i obroty - ewolucje wykonywane przez doświadczonych kajciarzy wyglądają tak, jakby nie istniała grawitacja. Takie wyczyny wymagają  lat ćwiczeń. Najlepiej zacząć trenować w dzieciństwie, bo w tym sporcie największe sukcesy osiąga się w wieku 15-18 lat. Trzeba być zwinnym, silnym i się nie bać.  Skacze się na wysokość kilku metrów, a przy prędkości kilkudziesięciu km/h uderzenie o wodę jest jak spotkanie z rozpędzonym autobusem. By lepiej skakać, wielu rajderów ćwiczy akrobatykę i ewolucje na batucie.  

Victor Borsuk

 

Nie ma jak kajciarz

 

Jeżeli masz kasę, to możesz uprawiać kitesurfing przez cały rok. Latem na Helu, jesień spędzisz w Egipcie, a zimą polecisz do Brazylii albo na Florydę. To tam są najlepsze miejsca ("spoty"). Kajciarze tworzą subkulturę. Na powitanie robią "misia". Ubierają się podobnie jak amatorzy windsurfingu. Strój organizacyjny to oczywiście bermudy. Nosi się je opuszczone jak najniżej. Chodzą w ubraniach firm Quiksliver, Rip Curl, Billabong. Kolejnym znakiem rozpoznawczym są tatuaże. Często na lewym ramieniu, i z motywami roślinnymi oraz zwierzęcymi. Te wzory i popularny rysunek malwy przywędrowały z Hawajów, które są kolebką surfingu. Większość kajciarzy pochłania sportowa pasja, która przesłania im sprawy męsko-damskie. Jeden z zawodników, zapytany o dziewczyny, powiedział mi tylko, że kobieta powinna pachnieć jak świeżo nawoskowana deska. Nie ma się jednak co okłamywać. Opaleni, wysportowani i uprawiający niebezpieczny sport faceci podobają się dziewczynom. Kajciarze mawiają nawet, że kobiety powinny być otwarte i szybkie jak latawce. Znawcy przedmiotu twierdzą, że jeżeli chcesz, to spotkasz takie w każdej bazie.            

 

Agnieszka Włodarczyk

 

 

Ford Kite Cup 2009

 

  7-10 czerwca - Rewa

12-15 lipca - Łeba

  9-12 sierpnia - Jurata

 

Dorota Deląg

 

 

Tekst: Cezary Jęksa

Zdjęcia: VIPNEWS.PL, Łukasz Nazdraczew

 

 

Zobacz też na Logo24

  

 

Przez wiry i porohy Kaligandaki   
moutainboard 
Lato snowboardzistów
 
Pół stopy nad ziemią      Tylko dla orłów 
  Dla tasmańskich diabłów     Do śmierci lub bankructwa 
  Koniec świata piratów z Karaibów   
 
Kusząca Namibia 

 

Więcej o: