Sztuka kochania: poranny seks

Droga Redakcjo! Moja dziewczynę irytuje, że największą ochotę na seks mam wcześnie rano - budzę się ze wzwodem i jestem gotowy do akcji. Ona twierdzi, że to dziwaczne i powinienem zaczekać do nocy. Jak to działa? - pisze Janek

No cóż, poziom hormonów wspomagających pożądanie i wrażliwość na dotyk u obu płci jest najwyższy właśnie rano i później koło godz. 18, więc teoretycznie każdy powinien wtedy ochoczo przeżywać wielokrotne orgazmy. Ale, jak wiadomo, praktyka jest bardziej urozmaicona. Nie każdy, nie zawsze. A poza wszystkim - wzwody rano nie muszą być spowodowane nadzwyczajnym przypływem pożądania.

Czasem spontaniczna erekcja nocna lub poranna to po prostu efekt ucisku lub przebudzenia w fazie paradoksalnej snu. Co nie znaczy, że nie można tego wykorzystać. Można, jak najbardziej!

Często jednak upodobania, przyzwyczajenia, zmęczenie, własny rytm biologiczny i parę innych czynników bywają silniejsze od hormonalnych zrywów. Kłopot mogą mieć pary, których rytm dnia jest całkowicie odmienny. Jedni są porannymi ptaszkami, inni nabierają energii wieczorem. Przekłada się to również na ochotę na seks. I o ile łatwo można znaleźć kobietę, która w półśnie pozwala partnerowi w siebie wchodzić i czerpie z tego wielką, choć półsenną, przyjemność, to padający ze zmęczenia mężczyzna raczej nie nadaje się do satysfakcjonujących igraszek i miłosnych maratonów.

U wielu pań natężenie ochoty na seks zmienia się wraz z rytmem cyklu miesiączkowego. Przy czym to również cecha indywidualna - niektóre odczuwają najsilniejsze, fizjologiczne pożądanie tuż przed menstruacją lub po niej - a nie środku cyklu.

Dla faceta poranny seks jest tak podniecający także z powodu... zapachów. Rano, przed przebudzeniem, kobiecy pot i inne wydzieliny fizjologiczne pachną bardzo silnie. Z kolei dla pań wyczulonych na woń jest to często czynnik hamujący. Wiele dziewczyn, szczególnie młodych i mniej doświadczonych, nie lubi swojego zapachu. Stara się go pozbyć za wszelka cenę - a już na pewno przed kontaktem intymnym.

Innym czynnikiem hamującym bywa świadomość, że zaraz po stosunku partner wyskoczy z łóżka, bo nie ma czasu na długie celebrowanie. Warto za to działać świtem w weekendy. Seks na granicy snu poleca się jako rodzaj terapii parom, w których kobieta ma zahamowania. Zanim włączy się jej świadomość, odczuwa przyjemność i znikają bariery lękowe, o innych porach dnia hamujące jej podniecenie i doznania. To działa także u mężczyzn z impotencją spowodowaną czynnikami psychicznymi. Takim panom sugeruje się doprowadzenie do stosunku właśnie poprzez wykorzystanie porannego wzwodu.

A tak przy okazji, nie tylko pory dnia - ale i roku - mogą mieć wpływ na żądze. Kiedy po długiej zimie organizm dostaje dawkę słońca, łatwiej o optymizm, wiele nowych bodźców atakuje mózg. Stajemy się bardziej otwarci, chętniej zawieramy znajomości, czujemy pobudzenie erotycznie. Lato sprzyja zdradom - uruchamia się syndrom urwania się ze smyczy. Mimo wszystko statystycznie wcale nie uprawiamy częściej seksu, gdy jest ciepło, tylko kiedy za oknem... mróz, pochmurno i pada. Szczególnie w stałych związkach.

Więcej o:
Komentarze (2)
Sztuka kochania: poranny seks
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • roso102

    Oceniono 11 razy 9

    Ona twierdzi, że to dziwaczne i powinienem zaczekać do nocy.
    Powinieneś stwierdzić w nocy, że to dziwaczne i powinna poczekać do rana!

  • eti.gda

    Oceniono 1 raz 1

    Nasi południowi sąsiedzi mają na to takie rady:

    Každý pátek po ránu přehni ženu přes vanu!
    Místo ranní rozcvičky, dej si ptáka do pičky!

    A dla tych, którzy porannego seksu nie lubią:

    Místo ranní soulože, proběhni se po dvoře!

    Trzeba tłumaczyć? Może niektóre zwroty i słówka:
    přehnout ženu přes vanu - przelecieć żonę (por. u Kochanowskiego: "wykąpać się w tej wannie")
    ranní rozcvička - gimnastyka poranna.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX