Feromonowe randki: znajdź partnerkę po zapachu

10.04.2014 15:48
Pot i bawełna: firma Pheromone Parties organizuje spotkania, na których ludzie wąchają swoje przepocone koszulki

Pot i bawełna: firma Pheromone Parties organizuje spotkania, na których ludzie wąchają swoje przepocone koszulki (fot. pheromoneparties.com)

Na naszych oczach rodzi się gorący trend: randki, w których główną rolę odgrywają feromony. To dopiero początek zapachowej rewolucji, a już jest warta krocie. W samej Wielkiej Brytanii firmy dopasowujące w ten sposób pary liczą roczne zyski w miliardach funtów.

Pheromone Parties z Wielkiej Brytanii organizuje spotkania, na których ludzie wąchają swoje przepocone bluzki. Uczestnicy tej imprez przez trzy noce śpią w koszulce, która następnie upychana jest do plastikowego worka. Potem torebki są numerowane. Single radośnie tłoczą się wokół stołu, na którym są wyłożone i wąchają owe pidżamki. Jak zapach się spodoba, trzeba zrobić sobie fotkę z torebką z widocznym numerem. Po czym zdjęcia wyświetlane są na ścianie i wystarczy ruszyć na poszukiwania osoby, która wybrała szczęśliwy numerek.

Jedna z uczestniczek takich spotkań, Claire Selby, mówi, że zapach jest dla niej bardzo ważną częścią oceny atrakcyjności, dlatego tu przychodzi.

- Przecież nie można być w związku z kimś, kto śmierdzi! - podkreśla. I trudno się nie zgodzić.

Z kolei Bruno Mayor uważa, że to świetny sposób na przełamanie pierwszych lodów. Dla niego portale internetowe kojarzące pary są swoistym katalogiem, w którym można przebierać, ale nie gwarantują dobrego wyboru partnera. Co innego spotkania na żywo. Na tej samej potrzebie "obwąchania się na żywo" najwyraźniej oparła też swą filozofię firma Pheromone Parties.

Seks = biologia

Ale zacznijmy od początku. Co to w ogóle są te feromony? Osmologia, nauka zajmująca się badaniem właściwości i funkcji węchu, ustaliła, że mężczyzn i kobiet przyciąga do siebie nawzajem wyczuwanie selektywnych przekaźników chemicznych. Są to substancje stymulujące, które sygnalizują gotowość seksualną, stopień pożądania, poziom hormonów, płodność i głębokie emocje. Feromony odbierane są za pomocą czujników zapachowych i jak pokazały badania, przenikają przez kilka obszarów ciała: skórę, gruczoły potowe, ślinę i mocz.

Feromony działają jak katalizatory atrakcyjności seksualnej - tak jak to w bardzo zwięzłym zdaniu ujęła wspomniana wcześniej Claire. Gdy wydzielamy pot, inni wykrywają nasze feromony podświadomie. W poszukiwaniu odpowiedniego partnera, w trybie bojowym pracuje ich nos, mózg i układ nerwowy.

Męskim hormonem płciowym jest androsteron. Na panie działa on jak silny afrodyzjak i ściśle reguluje to, co zwykliśmy nazywać własnym seksapilem. Co jednak pokazuje druzgocąca statystyka, tylko 10 proc. mężczyzn wydziela znaczne ilości tego specyfiku. Wydzielają go także kobiety, ale w czterokrotnie mniejszej ilości.

Jak się też okazuje, osoby obficie wydzielające feromony, lub mające z nimi stały kontakt, w towarzystwie (zwłaszcza płci przeciwnej) czują się znacznie swobodniej. Naukowcy zauważyli u nich też rzadsze zmaganie się z uczuciem lęku i atakami paniki. Bogato obdarzonych feromonami mężczyzn cechuje też mały stopień zaburzeń nastroju, a także wzrost zaufania do otoczenia i własnej samooceny. Według Masters i Johnson, pionierskiego zespołu badającego naturę ludzkich zachowań seksualnych, stosowanie feromonów w terapii może więc przyczynić się do korygowania wielu zaburzeń występujących w sferze seksu.

Badacze na tropie prawdziwej miłości

Do feromonowej rewolucji ma dobrego nosa również branża IT. Laurynas Pliuskys - student Oxfordu i być może przyszły miliarder, tak jak Mark Zuckerberg - pracuje właśnie nad portalem LoveGene, który ma łączyć ze sobą dwie funkcje. Oprócz fascynujących opisów zawodu, zainteresowań i sweet fotek, możliwy byłby dobór randkowiczów na podstawie feromonów.

Aby zarejestrować się do portalu, trzeba będzie wysłać próbkę śliny, która zostanie przebadana w laboratorium. Informacje te będą wykorzystywane do oceny zgodności po kliknięciu na profil innego użytkownika. Pomysł wydaje się w swej prostocie genialny, ale by dokończyć obsługujący tą elektroniczną swatkę program, młodego programistę czeka jeszcze sporo benedyktyńskiej roboty.

Tymczasem całkiem inne badania dotyczące ludzkich feromonów prowadzi Noam Sobel z Weizmann Institute of Science w Izraelu. Poprosił on grupę ochotniczek o obejrzenie smutnego filmu, a następnie, wraz ze swym naukowym zespołem, zbierał ich łzy. Próbki tak uzyskanego płynu podał do powąchania mężczyznom. Wniosek - zero wywołanej empatii. Ale przy okazji się okazało, że kobiece łzy obniżają poziom testosteronu i podniecenia seksualnego u facetów.

Ampułki sukcesu

Feromony nie od dziś są też bardzo dobrze znane rozmaitym firmom kosmetycznym. Jako że są bronią niezwykle skuteczną, każdy producent perfum z ich zawartością zobowiązany jest do umieszczenia stosownej informacji na etykiecie. Aby zwiększyć pasję doświadczenia seksualnego, wielu z nich radzi wprost, aby rozpylić je w strategicznych strefach erogennych, na kilka minut przed rozpoczęciem spotkania.

Feromony są bezpieczne i nie mają wpływu na zdrowie. Ale jeśli przyzwyczaisz się do chodzenia z ampułką gwarantującą noc ze śniadaniem, czy nie będzie ci później trudno zawiązać poważną relację z kobietą, opartą na czymś więcej, niż tolerancją dla twej zapoconej koszulki?

ZOBACZ WIDEO

Komentarze (20)
Feromonowe randki: znajdź partnerkę po zapachu
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • avatar

    angielski_kochanek

    Oceniono 36 razy 20

    Co ja pacze???
    Seriously???

  • avatar

    ssamiec

    Oceniono 14 razy 14

    "Liczą zyski w miliardach funtów". Miliardach?? Gdyby była tylko jedna firma i zarobiłaby tylko jeden miliard na czysto to wyszłoby 17£ czyli 85 zł na rok na obywatela UK.
    Mieszkam w UK a żadnej takiej reklamy nie widziałem.

  • avatar

    zwyklaosoba

    Oceniono 30 razy 8

    Głupich nie sieją. Feromony ludzkie to jak na razie tylko teoria, ale na tyle marketingowo popularna, że kroją głupich na prawo i lewo.

  • avatar
  • avatar

    antykonformista

    Oceniono 5 razy 3

    Dobry zapach to warunek konieczny. Ale niewystarczający. Zapach musi działać. Ale czasem jest wtórny. Nie jesteśmy zwierzętami, tylko ludźmi. Jak partner(ka) podoba się bardzo, wizualnie, lub charakterologicznie, a najlepiej i to i to, to jej/jego zapach staje się z automatu atrakcyjny. Tak samo, jak przymykamy oko na jakiś niby defekt, typu wzrost, piersi, albo inny "mały kwas", jak to ja nazywam.

    Skupianie się na feromonach tylko jest idiotyczne. Powtarzam, jesteśmy ludźmi, organizmami bardzo złożonymi, rejestrującymi złożone dane, przetwarzającymi to wszystko w mózgu. Tylko jednostki prymitywne opierają się na jednej głównej "cesze". Duże cycki, bogaty, "chce się ru...", ostry makijaż i mini + obcasik, prestiż na osiedlu, mamusia go/ją akceptuje. No i feromony.

    prymitywne.

    trzeba patrzeć holistycznie. całościowo. wtedy jest super, naprawdę.

  • avatar

    wiloughby

    Oceniono 4 razy 2

    dżizas. nie chodzi przepocone cokolwiek, tylko nasiąknięte zapachem. co oni, qwa biegają w tych koszulkach zakładając je do snu? nie wiem z jakiego szmatławca szanowna pani redaktor pożyczyła tę historię, ale śmierdzi.

  • avatar

    brauling

    Oceniono 4 razy -2

    Zwachuja sie a potem obwachuja sobie d.py

  • Kamil Brz

    Oceniono 3 razy -3

    Zapach ma faktycznie bardzo duży wpływ na to jakie pociąganie odczuwamy do danej osoby. Wiem to ponieważ od czasu kiedy używam feromonów mam znacznie większe powodzenie u płci przeciwnej. Stosuję Love & Desire. Zakupiłem razem z kumplem i oboje zauwazyliśmy, że kobiety bardzo przychylnie reagują na ten zapach. Zdarza się, że odwrócą się nawet na ulicy,czy przystanku skąd do dobrej gadki już blisko ;)

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Polecamy