Już 1/3 młodych Polaków wybiera dziewictwo. Nowa fala konserwatyzmu?

Według raportu GUS - u i Instytutu Statystycznego Kościoła Katolickiego 31 proc. Polaków nie akceptuje seksu przed ślubem. Konserwatywna fala? "Niepokojące jest, gdy lęk przed kompromitacją zastępowany jest ideologią" - mówi seksuolog.

Młodzież w Polsce staje się coraz bardziej konserwatywna - to wniosek z badania zrealizowanego przez Centrum Jana Pawła II i CBOS już w 2012 r. 92 proc. respondentów wskazywało, że wzorowa rodzina musi być trwała. Co znamienne, waga rodziny zwiększyła się również w opinii młodych, wykształconych i pracujących na własny rachunek. W swoim redakcyjnym komentarzu do raportu "Nasz Dziennik" nie pozostawiał wątpliwości: - Spójność moralna i konsekwencja konserwatyzmu młodych Polaków to zasługa Kościoła, która nie odstąpił od twardej obrony rodziny i postawy pro-life".

Czy mamy do czynienia z nową falą konserwatyzmu? - W każdym społeczeństwie istnieje grupa ludzi, którzy rozpoczynają życie seksualne w późnej fazie życia lub po ślubie - komentuje dla portalu Logo24 seksuolog prof. Zbigniew Izdebski. - Polska należy do tej grupy krajów, gdzie religia jest bardzo ważna. Zauważamy większe zrozumienie dla sensu religijności i życia w jej systemie wartości - dodaje.

Polacy czystych serc

By wspomóc młodych w dotrzymywaniu ślubów, wiele polskich parafii powołuje małe grupy, w ramach których ludzie pomagają sobie nawzajem w walce z pokusami.  Ponieważ walka z wszechobecną pornografią nie jest łatwa, w przykościelnych salkach katechetycznych organizowane są spotkania z pionierami unikania "nieczystości".

Ruch Czystych Serc to ogólnopolskie stowarzyszenie, które pod hasłem zachowywania czystości nie tylko przedmałżeńskiej, ale także nie korzystania w używek i wolności od wszelkich nałogów, zrzesza tysiące młodych ludzi. Do RCS-u mogą wstąpić osoby samotne, pary, małżeństwa (Ruch Czystych Małżeństw) a nawet osoby żyjące w trudnych związkach czy opuszczone przez małżonka (Ruch Wiernych Serc). Zakaz wstępu mają tylko pary mieszkające ze sobą przed ślubem, gdyż jak czytamy na stronie organizacji "jest to jednoznacznie gorszący przykład dla otoczenia i życie w ciągłej okazji do grzechu ciężkiego".

Na takie spotkania przychodzą różni ludzie. Spotkasz i takich, którzy prowokują seksualnie strojem i makijażem, ale i dziewczyny w golfach oraz chłopaków w kraciastych koszulach zapiętych na ostatni guzik. Część z nich nigdy nie podjęła współżycia, część zawróciła ze ścieżki grzechu. Tak jak Kamil, z zawodu logistyk, który do RCS-u wstąpił w zeszłym roku:

- Wcześniej byłem w związku z dziewczyną, uprawialiśmy seks. Po przeprowadzce do Warszawy poznałem Weronikę, ona zmieniła moje życie - mówi w rozmowie z Logo24. -  Teraz wiem co znaczy naprawdę kogoś kochać. Znajomi pytają czasami czy nie tęsknię za "normalnym związkiem". A to przecież jest właśnie normalny związek!

Msza i film zamiast pokus

Jak przebiega spotkanie Ruchu? Najpierw jest msza św. Potem już w sali przy kawie i ciasteczkach odbywa się spotkanie z gościem (w/w pionierem, pełniącym - ujmując to w popularnej dziś nomenklaturze - rolę coach-a). Można oczywiście liczyć na uczoną prezentację na temat czystej miłości albo seans filmowy. Na spotkaniach każdy z członków wspólnoty może zabrać głos - opowiedzieć o sobie, o swoich uczuciach i dać świadectwo. Tyle teoria. Ale jak powstrzymać się od seksu?

W 2008 roku dr Sarah Diefendorf z uniwersytetu waszyngtońskiego przeprowadziła szereg rozmów z mężczyznami ze zrzeszającej seksualnych abstynentów grupy "Rzeka", utworzonej przy kościele Orędzie Prawdy w Atlancie. 15 jej członków spotykało się co tydzień i wspierało w abstynencji.

- Prowadzili razem niewiarygodnie szczere i otwarte rozmowy o seksie i seksualności oraz o własnych zmaganiach ze wstrzemięźliwością - powiedziała dla portalu www.livescience.com badaczka. Wzajemne wsparcie wiązało się także z koleżeńską kontrolą, służącą dalszej motywacji. Młodzi ludzie wysyłali do siebie np. wiadomości z frazami "Czy zachowujesz czystość?".

Jednym z polskich duchownych, który aktywnie wspiera podobne inicjatywy, jak Ruch Czystych Serc jest kapucyn, duszpasterz małżeństw i rodzin o. Ksawery Knotz. W rozmowie z Logo24 wyjaśnia on, że seks sam w sobie nie jest złem i na niego - po latach chwalebnych wyrzeczeń - również przyjdzie pora.

- Jeżeli ludzie potrafią powiedzieć sobie, że chcą żyć razem przez całe życie, być sobie zawsze wierni, mieć dzieci, i że chcą swoją miłość uczynić drogą do Boga, to dopiero taka decyzja mająca jak widać także motywy religijne, oznacza gotowość do wyrażenia poprzez seks bardzo pięknej i głębokiej więzi - mówi o. Ksawery Knotz.

Wstrzemięźliwość może być groźna?

Według badań American Psychological Association's małżeństwa, które rozpoczęły współżycie seksualne dopiero po ślubie cieszą się o 20 proc. wyższym wskaźnikiem zadowolenia ze związku, niż pary, które na seks zdecydowały się przed przysięgą.

- Chodzi o coś więcej w tych relacjach, nie tylko o seks. Chociaż pary, które czekały dłużej na spełnienie się w sferze seksualnej chwalą swoje współżycie - mówi autor badania Dean Busby, profesor w Szkole Życia Rodzinnego z Uniwersytetu Brighama Younga - To dlatego, że podczas trwania związku nauczyły się rozwiązywać konflikty. Rozmową, nie seksem.

Zupełnie inne wnioski nasuwają się jednak z raportu na temat seksualnej wstrzemięźliwości, przygotowanego przez dr Sarah Diefendorf z uniwersytetu waszyngtońskiego, która przez wiele miesięcy przeprowadzała wywiady z 20-latkami, którzy z powodów światopoglądowych zrezygnowali ze współżycia seksualnego.

Zdaniem Diefendorf osoby, które nie współżyją przed ślubem, okazywały się na ogół zdezorientowane i nieprzygotowane do seksualnego współżycia także po zawarciu małżeństwa. Ma tak się dziać dlatego, że złożone przez "czyste" pary przyrzeczenie wyklucza także oglądanie pornografii, masturbację i oddawanie się lubieżnym myślom, a więc w wielu przypadkach oducza w zupełności zachowań seksualnych.

Również część pacjentów prof. Izdebskiego mówi o deklaracji czystości - Dla niektórych jest to ich wewnętrzna potrzeba i wartość do której chcą dążyć. Inni odczuwają lęk przed kompromitacją w łóżku. Boja się podjąć współżycie seksualne, bo maja świadomość że wzrosły wymagania kobiet. - tłumaczy Izdebski - Oglądając porno podziwiają sprawność seksualną aktorów i porównują ze swoją. Niepokojące jest, gdy lęk przed taką kompromitacją zastępowany jest ideologią.

I nie chodzi tu o opowiadanie się po którejś ze stron. - Nie jestem zwolennikiem zbyt wczesnego rozpoczynania życia seksualnego. Jestem zwolennikiem jego odpowiedzialnego rozpoczynania - dodaje nasz rozmówca.

Jak oni to robią?

Członkowie Ruchu Czystych Serc, z którymi udało nam się porozmawiać, radzą: gdy poczujesz pożądanie, mówisz STOP! I przestajesz np. całować dziewczynę na pożegnanie. Żegnacie się natychmiast, zapewniając o miłości. Ale nie jest też tak, że między sobą umieszczacie linijkę, która wyznacza dystans ciał, by nie pobudzać niepotrzebnie pożądania. Decyzja o nieuprawianiu seksu przed ślubem wcale nie wiąże się z unikaniem bliskości i nieokazywaniem sobie pieszczot cielesnych. Mity o niezostawaniu sam na sam, niejeżdżeniu wspólnie na wakacje (broń Boże pod namiot!), aby nie stwarzać okazji do grzechu również nie mają potwierdzenia w nieseksualnych przygotowaniach do ślubu.

Praktycznych rad np. o tym, jak długo możesz się całować trzeba szukać na forach internetowych. Te katolickie zachęcą i pochwalą oraz napiszą ?chwalmy Boga!?. Na świeckich będziesz musiał przebić się przez morze hejtu tych którzy seks lubią, a i tak potem przed ołtarzem ślubować będą. Inną opcją jest zapoznanie się z artykułami na stronie www.szansaspotkania.pl, poświęconej zdrowemu i moralnie poprawnemu współżyciu seksualnemu katolików.

Gesty i wygląd zewnętrzny mogą wskazywać partnerowi, że jest się nim zainteresowanym również seksualnie. Najważniejsze jest jednak rozpoznanie, które czynności prowadzą do czystego okazania sobie uczuć, a które są motywowane chęcią rozładowania.

- Może być tak, ze osoby bojące się wchodzenia w relacje seksualne, mogą bać się pieszczot, bo boją się, że to poprowadzi ich do pewnych zachowań - mówi prof. Zbigniew Izdebski. I dodaje: - Jeśli młody chłopak jest w sile popędu seksualnego, to namiętny pocałunek będzie u niego wywoływał podniecenie i wzwód. Kobiece podniecenie również nie jest niczym złym. Szkoda, że młodzi ludzie, o których rozmawiamy, nie chcą korzystać z radości którą daje seks.

Więcej o:
Komentarze (116)
Już 1/3 młodych Polaków wybiera dziewictwo. Nowa fala konserwatyzmu?
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • carolina_reaper

    Oceniono 20 razy -8

    W "zacofanej katolickiej" Irlandii wyswietlane sa reklamy zabawek ba calych zestawow do sex zabawy, w kazdej aptece/drogerii wyodrebnione stoiska "Durex" z cala paleta roznych kondomow i olejkow i zabawek do tejze zabawy...a jak tam w Polsce? Z tego co czytam to wszystko jest grzechem?

  • mercx

    Oceniono 51 razy -5

    sekta

  • elle444

    Oceniono 2 razy -2

    Panie Izdebski. Seks to seks a nie radosc. A orgazm to skurcz miesni a nie droga do nieba i z powrotem. Dodatkowo wolna milosc jest taka uzywką jak każda inna. Daje tylko pozór szczęścia i niesie ze soba takie same zagrożenia psychiczne i fizyczne jak kazda inna uzywka. Cieszę sie , ze dzisiejsze mlode pokolenie jest madrzejsze od mojego. Ilez to mocy zbawczej przypisano seksowi. To najwieksze klamstwo marketingowe XX wieku.

  • koma_5

    Oceniono 10 razy -2

    Seksualność jest "wrodzona, jak jedzenie i oddychanie"??? Nie. Jesz i oddychasz od zawsze, instynktownie. A seksu musisz się uczyć poprzez... naśladownictwo filmów porno. Dowód: "Zdaniem dr Diefendorf z Uniwersytetu Waszyngtońskiego osoby, które nie współżyją przed ślubem, okazywały się na ogół zdezorientowane i nieprzygotowane do seksualnego współżycia także po zawarciu małżeństwa.; złożone przez "czyste" pary przyrzeczenie wyklucza także oglądanie pornografii, masturbację i oddawanie się lubieżnym myślom, a więc w wielu przypadkach oducza w zupełności zachowań seksualnych." Porno cię "przygotuje, zorientuje i nakieruje"!... I jak tu się dziwić że niegłupia baba nie chce być tylko służebną wobec faceta szparą-obciągarą w kupionych specjalnie do tego celu przecież podwiązkach i stroju pielęgniarki...

  • kniazwitold

    Oceniono 44 razy -2

    Pokolenie zrytych beretów przez kościół katopedofilski.

    Jak wmówić ludziom poczucie winy i grzechu z powodu ich biologii a potem sprzedawać "odpuszczenie" i wybawienie.

  • mczes57

    Oceniono 3 razy -1

    Wreszcie płeć piękna zaczyna myśleć. Po co facet ma się wiązać skoro wszystko może mieć bez zobowiązań. Zostają stare panny których nikt nie chce.

  • allegropajew

    Oceniono 5 razy -1

    Klecha obciągnie, i jakoś się jedzie. A kobiety -- same sobie winne.

    Gościula

  • de77

    Oceniono 11 razy -1

    To nie jest nowa fala konserwatyzmu. To znak, że nowe pokolenie wyciągnęło wnioski z "róbta co chceta" i dostrzegło wartość w zachowaniu najbardziej intymnych przeżyć na właściwą porę. A poza tym Panie Izdebski, dziś radość z seksu może się źle skończyć. Młodzi ludzie są chyba mądrzejsi od Pana i kalkulują zarówno ryzyko, jak i korzyści z takiego zachowania.
    Niepowodzenia małżeńskie pokolenia obecnych 30-to i 40-to latków też są widoczne gołym okiem. Mam bratanice i siostrzeńców w wieku około 20 lat i oni czerpią pełnymi garściami z głupoty swoich Rodziców. I chwała im za to. Nasza przyszłość jest w naturalnych odruchach szczególnie kobiet, dla których ich rozwiedzione matki i ciotki nie są autorytetami. Panie Izdebski, można się kochać - czego jak sądzę pragną młodzi ludzie, i można się parzyć - co jak sądzę Pan proponuje. Nie wiem ile Pan ma lat, ale żałuję stanowczo, że na emeryturę odejdzie Pan dopiero w wieku 67 lat - zapewne dalej nie rozumiejąc, dlaczego niektórzy ludzie nie czerpią radości z seksu już w wieku szkolnym?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX