Prawo piątej randki - nowa moda wśród młodych

Krzysztof napisał do nas: "Spędziłem tydzień w Nowym Jorku. Poznałem na imprezie atrakcyjną dziewczynę, wyglądała na więcej niż chętną na spędzenie wspólnej nocy, nawet wzięliśmy zapas klubowych prezerwatyw. Wszystko skończyło się na zapytaniu, którą strefę mam najbardziej wrażliwą, próbach ugniatania mojego członka i stwierdzeniu, że było miło. Może i było, ale nie mnie." Na wiadomość naszego czytelnika odpowiada Maja Koniczyna.

Nie czuj się poszkodowany. Taka teraz moda wśród młodych - czyli mniej więcej do 35. roku życia - randkujących singli płci obojga na Manhattanie. Obecnie obowiązuje tzw. prawo piątej randki, co znaczy mniej więcej tyle, że do pełniejszych kontaktów seksualnych nie dochodzi w  ciągu czterech pierwszych spotkań, przeplatanych rozmowami telefonicznymi i tekstowymi. Można widywać się z kilkoma osobami równolegle, z każdą na innym poziomie. Bardzo praktyczne. I higieniczne.

Różne środowiska tworzą różne rytuały związane z uwodzeniem, poprzedzające stosunek. Tyle że dopóki się człowiek nie zetknie ze zjawiskiem, które odbiega od jego normy kulturowej, to nawet o  tym nie myśli... "Podpieszczanki" do orgazmu są mocno osadzone w  amerykańskiej kulturze erotycznej. W czasach mizernej antykoncepcji praktyki tego typu były akceptowaną przez rodziców i nauczycieli formą odreagowania napięć seksualnych nastolatków. Uznawano, że dorośli tak nie powinni - bo to infantylne. Obecnie wracają do łask.

Cała reszta zabawy jest równie prosta. Od partnerów, z którymi dziewczyny hołdujące tej modzie umawiają się na pierwsze spotkania, nie wymaga się za dużo. Mają być bystrzy i mieć poczucie humoru - to chyba najważniejsze. Natomiast jest kilka spraw, które odstręczają od następnych prób, a wśród nich: maniakalne oglądanie się za innymi kobietami, opowiadanie ciągle o sobie lub - to nawet gorzej - o swoich byłych i podbojach. Nie mają szans także desperacko poszukujący kontaktu, wysy- łający wiadomości tekstowe w trakcie spotkania, niedomyci... Dziewczyny nie akceptują też, gdy ich randkowy partner jest nieuprzejmy dla obsługi w restauracji, to sygnał braku wychowania i arogancji. W USA wiele studentek dorabia w restauracjach na pokrycie kosztów nauki, kobiety są więc na to wyjątkowo wyczulone, bo mają podobne doświadczenia. A ostatnio - i to często od pierwszego spotkania! - kasuje się znajomości, gdy odkrywa się zaangażowanie po odmiennej stronie sceny politycznej.

W rozpolitykowanym Nowym Jorku nie jest to sytuacja nowa. W latach 70., kiedy ustawodawcy mieli zdecydować o dostępie do aborcji (obowiązywało wtedy prawo trzeciej randki, nawiasem mówiąc), zrywano ledwie zaczęte znajomości, jeśli się okazywało, że ktoś uznaje za słuszny przeciwny punkt widzenia. Zdaniem randkujących ówczesnych i obecnych fundamentalne różnice światopoglądowe nie rokują za dobrze na przyszłość, więc szkoda czasu.

Jak będziesz następnym razem w Nowym Jorku - o ile ten trend się utrzyma i akurat spotkasz jego wyznawczynię - zmień na chwilę punkt widzenia i przyjmij, że nie dążysz do stosunku. Twoim celem jest wywołanie orgazmu u partnerki i uzyskanie własnego - bez penetracji, a nawet bez rozbierania. W ubraniu. W spodniach, kurtkach i tak dalej. Od strony czysto technicznej patrząc, przydaje się w takich wypadkach umiejętność sterowania wytryskiem oraz znajomość kobiecych reakcji seksualnych.

Pamiętaj przy tym zawsze, że kobiecy orgazm absolutnie nie jest uzależniony od penetracji ani wytrysku i może być wywołany różnymi sposobami, niekiedy bardzo prostymi - np. wkładasz dłoń między uda ubranej partnerki tak, żeby kantem przylegała do jej warg sromowych, a ona lekko zaciska mięś-nie i ociera się namiętnie w potrzebnym jej rytmie.

Albo: kładziesz dłoń na jej wzgórku łonowym i opukujesz palcem w zmiennym rytmie okolice łechtaczki. Technika ta działa nawet lepiej, jeśli partnerka ma na sobie spodnie.

Także mężczyzna może uzyskać orgazm, ocierając się np. o uda lub pupę kobiety - i to gdy obydwoje są ubrani. Jedyna niedogodność polega na tym, że wytrysk może nastąpić w takich warunkach niespodziewanie szybko. Proste - i potencjalnie przyjemne.

Więcej o:
Komentarze (25)
Prawo piątej randki - nowa moda wśród młodych
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • Gość: ja

    Oceniono 99 razy 77

    ale bełkot

  • zigzaur

    Oceniono 42 razy 26

    Nie wolno dotykać kobiety przez ubranie. Na paznokciach mogą pozostać mikroślady włókien, co może pogorszyć sytuację prawną.

  • Gość: jasio

    Oceniono 16 razy 14

    Ja pierdziu nie wiedziałem że moje koleżanki za PRL wymyśliły coś co dopiero teraz obowiązuje w NJ

  • 92ilme

    Oceniono 16 razy 12

    Jestem za. Odpuszczam zwykle pierwsze 4 randki, przychodze na 5.

  • Gość: gosc x

    Oceniono 21 razy 11

    chryste....
    totalbelkot gimbaski .. zwlaszcza opis tych ichnich "rytualow" sexualnych.. to przez spodnie, tamto ocieranie..
    kobieta ma jajecznice zamiast.... mozgu

  • busqueros

    Oceniono 13 razy 9

    Rzeczywiście: purdolenie w tekście takie, że już innego nie trzeba.

  • jan.niedziela

    Oceniono 14 razy 8

    Mam pytanie do autorki : gdzie sie pukają NYC single pomiędzy pierwsza a piąta randka? Bo ta wiadomość przypomina mi ogłoszenia parafialne Slazaczki która góralom nie daje.

  • Gość: MISZCZ

    Oceniono 32 razy 6

    "Zdaniem randkujących ówczesnych i obecnych fundamentalne różnice światopoglądowe nie rokują za dobrze na przyszłość"

    Na jaką kuźwa przyszłość? Co ma pobzykanie się z przyszłością? Co to za bełkot niespójny?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX