Seks dla rowerzystów

Dwie dobre wiadomości dla cyklistów. Jeżeli nie trenujesz jak oszalały, żeby wygrać z Lancem Armstrongiem w Tour de France, to twoja męska sprawność nie jest zagrożona. Po kilku latach badań zespół naukowców z uniwersytetu w Cordobie doszedł do wniosku, że rekreacyjne kolarstwo nie zagraża seksualnym funkcjom mężczyzn.

 

 

Hiszpańscy uczeni monitorowali jakość spermy u triatlonistów, którzy na rowerach przejeżdżają przynajmniej 270 km tygodniowo, a trenują przeciętnie od ośmiu lat. Okazało się, że przy tak intensywnym treningu jakość nasienia spada, w niektórych przypadkach do poziomu grożącego bezpłodnością. Autorzy badania doszli do wniosku, że wskaźniki jakości spermy pogarszają się proporcjonalnie do intensywności kolarskiego treningu. W tym wniosku kryje się dobra wiadomość: weekendowe kolarstwo nie jest groźne.

 

 

 

Druga wiadomość jest natury ekonomicznej. Jeden z berlińskich lupanarów wprowadził zniżkę dla "ekologicznych" klientów, czyli tych, którzy do domu uciech przyjeżdżają na rowerach albo transportem miejskim. Właściciele przybytku podkreślają, że dzięki rabatowi w sąsiedztwie zmniejsza się ruch samochodowy i w konsekwencji zatrucie atmosfery spalinami. Ekolodzy są wstrzemięźliwi w opiniach - płatny seks nie jest najbardziej pożądaną platformą propagowania ochrony środowiska.

 

BM

Więcej o: