| Sałatka Olivier Po raz pierwszy skomponował ją w 1860 r. francuski kucharz Lucien Olivier pracujący dla cara, a zarazem prowadzący ekskluzywną restaurację Ermitaż w Moskwie. Przepis był pilnie strzeżony, a kucharz zabrał jego tajemnicę do grobu. Receptury, które są teraz używane, zostały odtworzone. Według przepisu z rosyjskiej książki kucharskiej z 1904 r. w sałatce były: jarząbki, ozorek cielęcy, kawior, sałata, pikle, świeże ogórki, kapary, jajka na twardo. Znawcy twierdzili, że sałatka według tej receptury to jednak nie to. W XIX w. arystokraci rosyjscy często podróżowali do Paryża i sałatka Olivier, także pod nazwą Rosyjska, stała się modna w stolicy Francji, a potem zawędrowała do Hiszpanii, Anglii i Włoch. Sowieci sałatkę maksymalnie uprościli - podawali ją jako mieszaninę gotowanych ziemniaków, jajek na twardo, zielonego groszku, marchewki, kwaszonych ogórków, cebuli i jabłek oraz - zamiast nieosiągalnej cielęciny i jarząbków - gotowanego mięsa z kurczaków i szynki. Oczywiście wszystko polewali majonezem. | ![]() |
| Carpaccio
Przystawka kuchni włoskiej. Przygotowuje się ją z cienko pokrojonego lub rozbitego surowego mięsa (może to być wołowina lub cielęcina) lub tłustych ryb - łososia, tuńczyka i polewa oliwą oraz sokiem z cytryny. Podaje się je z dodatkiem różnego rodzaju sałat i cienko pokrojonych serów. Najbardziej wskazany jest, oczywiście, włoski parmezan. Jako pierwsza wypróbowała je w 1950 r. w Wenecji hrabina Amalia Mocenigo, której lekarz zalecił spożywanie surowego mięsa. Giuseppe Cipriani, właściciel lokalu Harry's Bar (bywał tu Ernest Hemingway i Woody Allen), zaserwował hrabinie właśnie carpaccio. Nowe danie nazwał tak, bo kolorystycznie kojarzyło mu się z dziełami renesansowego malarza weneckiego Vittore Carpaccia. | ![]() |
| Sandwich
To po prostu kanapka, ale jaka! Wygodna, sycąca i smaczna. Wymyślił ją w 1762 r. angielski dyplomata lord John Montagu of Sandwich, który był także hazardzistą. Pewnego razu grał w karty, nie wstając od stolika przez - podobno - 20 godzin! Aby nie umrzeć z głodu, kazał sobie przynieść dwie kromki chleba i włożył między nie kawałek pieczonej wołowiny. Kanapka okazała się bardzo praktyczna, ponieważ nie brudziła rąk i kart. Inna historyjka głosi, że lord Sandwich obraził się na kogoś w klubie, w którym na co dzień jadał obiady, i wrócił głodny do domu. Służba miała tego dnia wolne, arystokrata ruszył więc na poszukiwania do spiżarni, ale nie znalazł tam niczego poza resztkami pieczeni, sera i ryby. Ułożył je na chlebie z masłem i tak mu ten przekładaniec zasmakował, że wrócił do klubu, aby się pochwalić swoim kulinarnym wynalazkiem. Na cześć lorda utytułowane towarzystwo nazwało pieczywo z wędliną, serem i rybą "sandwichem". | ![]() |
| Sałatka Waldorf
Danie podano po raz pierwszy w w 1893 r., a co do tego, kto naprawdę je wymyślił, są wątpliwości. Przypisał je sobie (i kilka innych przepisów, m.in. eggs Benedict) Oskar Tschirky, maitre d'hotel słynnego nowojorskiego hotelu Waldorf Astoria, dziś należącego do klanu Hiltonów i nadal słynącego z wyśmienitej kuchni i oryginalnej architektury. Sałatka ma wykwintny charakter. Pierwotnie składała się tylko z gotowanego selera, jabłka i majonezu, później dodano orzechy włoskie. Z upływem lat powstawały jeszcze inne jej wersje, np. z bananem lub ananasem i świeżym selerem naciowym zamiast korzeniowego. Pyszny jest też wariant z pieczonym kurczakiem, sałatą, maderą i pomarańczą. | ![]() |
| Eggs Benedict
To potrawa na śniadanie, a także popularny w niektórych krajach brunch (połączenie późnego śniadania z wczesnym lunchem). Są wytworne, tłuste (czytaj: niezdrowe), ale za to pyszne i sycące. Podobno sprawdzają się w poranki po namiętnej nocy, a dla tych, którzy jej nie doświadczyli, są wystarczającą rekompensatą. Historia dania została opisana w 1942 r. w "New York Timesie": emerytowany broker z Wall Street Lemuel Benedict pewnego dnia w 1894 r. trafił na potężnym kacu do hotelu Waldorf. Jako lek na swój stan zamówił tost z masłem, jajko w koszulce, chrupiący bekon i sos holenderski. Danie tak spodobało się matre d'hotel Oscarowi Tschirky'emu, że wprowadził je na stałe do hotelowego menu. Eggs Benedict robi się z pieczywa English muffin (drożdżowa bułeczka), zgrillowanej polędwicy wieprzowej, ugotowanego w koszulce (bez skorupki) jajka na miękko i świeżego sosu holenderskiego (białe wino, ocet winny, pietruszka, masło, żółtka). | ![]() |
W praktyce drożdżowa bułeczka zastępowana jest opiekaną grzanką, niekiedy smarowaną masłem, a zamiast polędwicy przykrywa się ją plasterkiem szynki lub bekonu. Na to jajko w koszulce, sos holenderski i 30-40 s. w roz-grzanym piekarniku.
| Kotlet pożarski
Często nazywany też a la Pożarski, pierwotnie był mielonym kotletem cielęco-wieprzowym z truflami. Na temat tego, komu zawdzięcza swą nazwę, istnieje kilka teorii. Według pierwszej nosi ją na cześć Dymitra Pożarskiego, bojara rosyjskiego, który na czele pospolitego ruszenia w 1612 r. wyparł z Moskwy wojska polskie. Nie wiadomo jednak, jaki związek z tą potrawą miał krewki bojar, dlatego to wytłumaczenie należy uznać za najmniej prawdopodobne. | ![]() |
| Według innej jako pierwsza kotlety przyrządzała Daria Pożarska w swojej traktierni w Torżku, w guberni petersburskiej. Podobno gościł tam kiedyś car Aleksander I, który postanowił je skosztować na obiad. Zabrakło jednak cielęciny, z konieczności zastąpiono ją mięsem drobiowym i ono wystepuje w przepisie współcześnie. Carowi bardzo smakowały i od tej pory ich sława rozeszła się po całej Rosji. Polska wersja łączy nazwę dania z doktorem Pomian-Pożarskim, uczestnikiem powstania styczniowego. Za udział w nim zesłano go na Sybir, skąd uciekł i trafił do Paryża, gdzie założył pierwszą polską restaurację i serwował kotlety. | ![]() |
| Polędwica a la Wellington
Lekko różowa, soczysta wołowina najlepszego gatunku, przykryta pasztetem z gęsich wątróbek i grzybami, zapieczona we francuskim cieście. Tradycyjnie podaje się ją z młodymi ziemniakami i ciemnym sosem, ale na przykład w Harrodsie jako dodatek serwuje się tosty z kawiorem. Elegancka potrawa, bankietowy przebój pierwszej połowy XIX w. Danie nazwano na cześć Arthura Wellesley'a, brytyjskiego księcia Wellingtona, XIX-wiecznego męża stanu i bohatera spod Waterloo, który rozgromił wojska Napoleona. Użyczył swojego imienia nie tylko stolicy Nowej Zelandii i daniu z polędwicy, ale także wellingtonom - wojskowym butom z cholewami, a dziś zwykłym kaloszom. | ![]() |
| W kuchni francuskiej polędwica w cieście znana była na długo przed narodzinami brytyjskiego bohatera. Pierwotnie było to proste ciasto z mąki i wody, którym oblepiano polędwicę, żeby się nie przypalała w pieczeniu. Dopiero później stało się ono integralną częścią potrawy. O prawo do autorstwa potrawy spierają się więc i Anglicy, i Francuzi. Również Belgowie roszczą sobie pewne pretensje - książę Wellington pokonał przecież Francuzów na ich terytorium. Reasumując - ciasto i pasztet są francuskie, polędwica doskonała po angielsku. | ![]() |
| Polędwica Chateaubriand
Gruby, delikatnie obsmażony befsztyk, wykrajany ze środka polędwicy wołowej, z dodatkiem sosu bearneńskiego oraz specjalnie uformowanych ziemniaków duszonych w maśle i posypanych pietruszką. W innym wariancie podawany jest na grzance z pasztetem. Niezależnie od dodatków polędwica powinna być w środku różowa. | ![]() |
|
Nazwiska użyczył potrawie wicehrabia François-René de Chateaubriand, XIX-wieczny pisarz, polityk, zwolennik Napoleona, a jednocześnie wielki smakosz. Przepis wymyślił w 1822 r. jego osobisty kucharz Montmirail, kiedy arystokrata był ambasadorem Francji w Anglii. | ![]() |
| Zrazy Nelsona
Zraziki z polędwicy, oprószone mąką i podsmażone, z dodatkiem ugotowanych i pokrojonych ziemniaków, borowików (pieczarek) i cebuli. Podaje się je w naczyniu zwanym nelsonką, polane sosem nelsońskim (zasmażka z wywarem z grzybów i bulionem, z dodatkiem wina lub śmietany). Była to ulubiona potrawa żyjącego w drugiej połowie XVIII w. Horatia Nelsona, najsłynniejszego admirała w historii brytyjskiej floty, którego zwycięstwa nad Francuzami zapewniły Wielkiej Brytanii panowanie na morzu w epoce wojen napoleońskich. Nie tylko zrazy zawdzięczają swoje imię Nelsonowi. Z angielskim bohaterem narodowym wiąże się też nazwa baranich kotletów, gatunku angielskich jabłek (Lord Nelson Apple) oraz twardych cukierków zwanych niezbyt elegancko - Nelson's balls (jaja Nelsona). | ![]() |
Również rum - popularny wśród ludzi morza - nosi miano "krwi Nelsona". Na ten temat krąży dość makabryczna legenda. Otóż kiedy admirał zginął pod Trafalgarem podczas bitwy z Francuzami i Hiszpanami, jego ciało zakonserwowano w beczce z rumem i wysłano okrętem do Anglii. Załoga statku ukradkiem popijała trunek, nie mając zielonego pojęcia o tym, co jeszcze znajduje się w beczce...
| Boeuf Stroganow Pokrojona w długie, wąskie paski polędwicy wołowej z pieczarkami, cebulą i przecierem pomidorowym to chyba najbardziej rozpowszechnione i egalitarne ze wszystkich historycznych dań. Boeuf Stroganow rozpanoszył się po całej Europie, trafił nawet pod strzechy peerelowskich barów mlecznych. Błędnie funkcjonuje pod różnymi nazwami: boeuf Strogonow, beef Strogonoff, a potocznie zwany jest po prostu strogonowem. Tymczasem nazwa potrawy łączona jest ze starym rosyjskim rodem Stroganowów, a jako autor przepisu pojawia francuski kucharz Antoine Caręme, który od 1815 r. pracował na dworze cesarza Aleksandra I. | ![]() |

Najpopularniejsza wersja głosi, że nazwa upamiętnia hrabiego Pawła Stroganowa, który słynął z dobrego serca. Arystokrata co jakiś czas urządzał obiady, na które mógł przyjść każdy, pod warunkiem że był schludnie ubrany. Z tej okazji Antoine Caręme przygotowywał danie z pokrojonej polędwicy wołowej. Według innej legendy to zadłużony wobec Stroganowów car Aleksander I nakazał kucharzowi przyrządzić potrawę na cześć tego rodu i nazwać ją ich nazwiskiem. Caręme polędwicę wołową pokroił w słupki, oprószył mąką i pieprzem, usmażył na gorącym tłuszczu, dodał podduszoną z masłem pastę pomidorową, cebulę, podlał rosołem i razem dusił, a pod koniec zaprawił wszystko kwaśną śmietaną.
Krąży także romantyczna wersja: oto książę Stroganow dowiedział się o niewierności narzeczonej. Wzburzony, zaatakował w kuchni przygotowany na kolację kawałek polędwicy (z rywalem nie miał zamiaru się pojedynkować, aby nie dać mu satysfakcji). Z mięsa zostały tylko paseczki, więc kucharz, chcąc nie chcąc, przyrządził potrawkę.
Cielęcina Brillat-Savarin
Rolada z cielęciny, wypełniona farszem ze smardzów i kurzych wątróbek, podlana białym winem i bulionem. Twórcą tej wyrafinowanej potrawy jest sam Anthelme Brillat-Savarin - uznawany za ojca XIX-wiecznej gastronomii, twórca niezliczonych przepisów, teoretyk smaku, filozof i prawnik. Jest autorem uchodzącej za biblię smakoszy "Fizjologii smaku" oraz "Medytacji o gastronomii doskonałej".
Zobacz też na Logo24:
| Celebryci świata deserów |
| Jak hinduskie curry podbiło świat |
| Chiny od kuchni |
| |
Tekst: Monika Jankowska-Kapica
Zdjęcia: Agata Jakubowska, Igor Grątkowski, Krzysztodf Duklas, Magdalena Duklas, Arkadiusz Ścichocki, BBS, BEW, Corbis, Shutterstock, Wikipedia