40 procent magii

Polacy wynaleźli grafen i niebieski laser. Kasę niestety zgarnia kto inny. Całe szczęście z wódką poszło nam lepiej. Wprawdzie Rosjanie coś tam przebąkują, że to ich trunek, ale prawda jest taka, że najlepsza wódka jest z Polski!
1 Zdrowie! Zdrowie! Fot. Shutterstock

Pić trzeba umieć

"- Nie! - jęknął Kubuś zduszonym głosem: do jego świadomości dotarło, że Wilga zamawia znowu wódkę. - Nieee... - błagał Kuba, ale nikt go nie słyszał. [...] Kubusiowi wystąpił kroplisty pot na czoło: drżącą ręką uniósł swój kieliszek do ust i wypił, rozlewając wódkę po podbródku i kołnierzyku". Kubuś Wirus, jeden z bohaterów z kultowego "Złego" Leopolda Tyrmanda, protestował, gdyż był już spity w trupa. Ale powinien protestować, bo tak się, panowie, wódki pić nie powinno!

Błąd numer jeden: w tej scenie kelner przynosi wódkę w butelce "o pięknie zmrożonym szkle". A przecież dobrej wódki się nie mrozi (patrz ramka "Jak delektować się wódką"). A jeśli inżynier Wilga i Kubuś pili kiepską wódkę, to też błąd.

Błąd numer dwa: obaj panowie byli mocno wstawieni. Cóż, Tyrmand opisuje półświatek powojennej Warszawy, gdzie dobre obyczaje były rzadsze niż yeti w Himalajach. Ale w przedwojennej Warszawie w dobrym towarzystwie - sięgnijmy po najlepsze wzorce - upijać się po prostu nie wypadało. "Bycie pijanym przynosiło mimo wszystko ujmę na honorze. W dwudziestoleciu międzywojennym tolerowano stan "podchmielony" tylko, o ile dany osobnik potrafił go dobrze ukryć" - jak możemy przeczytać na blogu "Czas gentlemenów".

A jak się pijało wódkę jeszcze wcześniej? Przede wszystkim gorzałka była trunkiem drogim. W XVIII w. spożycie wódki w Polsce sięgnęło 2,5 litra czystego spirytusu na osobę. Przy czym wśród chłopstwa było to około 1 litra, a wśród szlachty i bogatego mieszczaństwa - aż sześć!

2 Zdrowie!! Zdrowie!! Fot. Shutterstock

Dżemik i wódeczka

Do naszych czasów zachował się rejestr piwnicy Wersalu Północy, czyli pałacu Branickich w Białymstoku, sporządzony po śmierci hetmana wielkiego koronnego Jana Klemensa Branickiego w 1771 r. Wśród setek butli i beczek win oraz kilkunastu butli miodu w zapisie są tylko dwa garnce (czyli około 7 litrów) wódki francuskiej. Wiemy jednak, że kupowano na dwór również uważane za lepsze wódki węgierskie oraz doskonałe wódki gdańskie. Zresztą z wódek najczęściej robione różne nalewki, ale gdańską podawano czystą. O tym, jak ją pijano, możemy przeczytać w doskonałym pamiętniku XVIII-wiecznego historyka Jędrzeja Kitowicza, o przydługim tytule "Opis obyczajów i zwyczajów za panowania Augusta III". Wiemy stamtąd, że do posiłków podawano wina i miody. Natomiast wódkę gdańską podawano rano, obok porannej herbaty. Pod koniec XVIII w., kiedy wśród arystokracji stała się modna kawa, wódkę serwowano właśnie z poranną kawą, jak to mówiono - dla zdrowia.x

Jeśli jednak kogoś nie było stać na wódkę gdańską, na śniadanie dostawał zwykłą wódkę zbożową, a do niej dżemy i ciasteczka.

3 Zdrowie!!! Zdrowie!!! Fot. Shutterstock

Dżentelmen nie odmawia

W XIX w. wódka zrobiła się tańsza; to niesławne czasy rozpijania chłopów przez szlachtę, ale na dworach wódkę podawano świetną. To wtedy Rosjanie pokazali światu, że wódka i kawior to doskonałe połączenie.

Kiedy Polska odzyskała niepodległość, wódka znów stała się napojem luksusowym. Mało kto wie, że przez całe lata 20. obowiązywała w naszym kraju bardzo restrykcyjna ustawa antyalkoholowa. Wysokie ceny i surowe prawo spowodowały, że Polacy pili w sumie niewiele. Ale za to dobrze. Wróćmy do "Czasu gentlemanów": "Alkohole dobierano oczywiście zależnie od stopnia formalności danego spotkania. Wódkę pijano często do posiłków w luźnej atmosferze, choćby było to śniadanie, ale częściej trafiała się do wieczornych przekąsek". I tu uwaga: przed wojna absolutnie nie wypadało odmówić wypicia kieliszka. Autorzy podręczników dobrego wychowania pisali, że można "dla przyzwoitości" maczać jedynie usta w kieliszku. Ale odmawiać nie wypadało.